Wczytywanie teraz

Blue Monday Bez Mitów

Blue Monday w Polsce: dlaczego o tym piszę

Piszę o Blue Monday nie dlatego, że wierzę w „najgorszy dzień roku”, tylko dlatego, że to hasło co roku robi dokładnie to samo: wyciąga ludzi z ukrycia. Nagle w gabinetach, w pracy, w domach, w rozmowach przy kawie i w internetowych komentarzach pojawia się jedno zbiorowe zdanie: „Mam dość”. I to jest moment, który jako psycholog i dziennikarz chcę wykorzystać mądrze.

Blue Monday jest w praktyce medialnym konstruktem. Ale spadek nastroju, energii i motywacji na początku tygodnia bywa bardzo realny. I właśnie w tym miejscu zaczyna się psychoedukacja: oddzielam fakt od mitu, pokazuję mechanizmy i daję strategie, które da się wdrożyć w prawdziwym życiu, a nie tylko w poradnikowym świecie bez obowiązków.

W tym tekście robię trzy rzeczy:

  • demaskuję mit Blue Monday i pokazuję, co mówi nauka,
  • tłumaczę, dlaczego poniedziałek bywa trudny, nawet bez „magicznej daty”,
  • podpowiadam, jak odzyskać wpływ w skali dnia, tygodnia i dłuższego procesu.

Skąd się wziął Blue Monday i czemu brzmi wiarygodnie

Blue Monday brzmi wiarygodnie, bo łączy dwie rzeczy, które mózg lubi najbardziej. Prostą historię i prostą przyczynę. Jeśli jest mi gorzej w styczniu, łatwo uwierzyć, że „to przez ten dzień”. Taka narracja jest kusząca, bo zdejmuje z człowieka ciężar myślenia o bardziej złożonych przyczynach, w tym o przeciążeniu, stresie, długach snu, presji w pracy, braku odpoczynku, konflikcie, samotności albo trudnej sytuacji życiowej.

Do tego dochodzi marketingowy element. Jeśli istnieje „najgorszy dzień”, to można sprzedać „najlepsze rozwiązanie”. Promocje, oferty, „antydepresyjne” zakupy, szybkie porady w stylu „uśmiechnij się i będzie dobrze”. A im bardziej masowy komunikat, tym większa szansa, że ludzie zaczną sprawdzać, czy przypadkiem też nie powinni czuć się gorzej. I wtedy wchodzi mechanizm oczekiwania, bo jeśli spodziewam się spadku nastroju, zaczynam go szukać w ciele i emocjach.

Fenomen Blue Monday można więc rozumieć jako element kulturowej narracji o emocjach, która wpływa na to, jak jednostka interpretuje własne samopoczucie (Weigelt et al., 2021). Innymi słowy, co potwierdzam jako dziennikarz. To, co krąży w mediach, potrafi stać się soczewką, przez którą oglądam własny dzień.

Blue Monday jako „najgorszy dzień roku”: co mówi nauka

Najważniejszy punkt. Nauka nie daje mocnego wsparcia dla tezy, że istnieje jeden konkretny dzień w roku, który statystycznie jest „najgorszy” dla nastroju populacji.

Stone i współpracownicy (1985) badali raporty nastroju w ujęciu prospektywnym i przekrojowym i nie znaleźli dowodów na zjawisko „Blue Monday” jako szczególnego dnia tygodnia, który byłby wyraźnie gorszy pod względem samopoczucia. To ważne, bo badania prospektywne ograniczają zniekształcenia pamięci. Jeśli pytam kogoś po fakcie „kiedy było najgorzej?”, to mózg dopisuje dramatyczne akcenty. Jeśli zbieram dane na bieżąco, dostaję bardziej trzeźwy obraz.

Dlatego kiedy widzisz artykuł, który ogłasza Blue Monday „naukowo potwierdzonym”, warto włączyć filtr krytycznego myślenia. To nie jest cynizm. To higiena psychiczna. Bo jeśli kupujemy fałszywe wyjaśnienie, to często omijamy prawdziwe przyczyny, a one zostają bez opieki.

Efekt dnia tygodnia: poniedziałek bywa trudniejszy, ale to nie magia daty

To, że Blue Monday jako konkretna data jest mitem, nie znaczy, że poniedziałek jest zawsze neutralny. Badania pokazują istnienie wzorców nastroju w tygodniu. Stone i współpracownicy (2012) wskazali charakterystyczne „trajektorie” nastroju. Poniedziałek bywa słabszy, piątek i weekend lepsze. Ming-Chang (2019) opisał podobny efekt w ujęciu globalnym, co sugeruje, że rytm tygodnia ma znaczenie w wielu kulturach, choć jego siła może się różnić.

To nie jest diagnoza „poniedziałek jest zły”. To informacja, że nasze życie ma cykl. Zmienia się poziom energii, obciążenie, kontakt z pracą, czas wolny i sen. Poniedziałek jest momentem przejścia. A przejścia bywają trudne, bo wymagają adaptacji.

W praktyce klinicznej widzę to tak. Ludzie, którzy mają większy wpływ na swoją pracę, lepszą organizację i wsparcie, często nie czują „poniedziałkowego dołu”. Ludzie przeciążeni, pracujący w napięciu, z małą autonomią albo w konflikcie, czują go znacznie mocniej. Poniedziałek działa wtedy jak papierek lakmusowy. Czyli pokazuje koszt tygodnia.

Antycypacja stresu i Sunday blues: problem zaczyna się wcześniej

Jedno z ciekawszych nowszych wyjaśnień dotyczy antycypacji pracy. Hülsheger i Uitdewilligen (2022) sugerują, że kluczowym mechanizmem nie jest sam poniedziałek, tylko oczekiwanie powrotu do obowiązków. To tłumaczy, dlaczego dla wielu osób spadek nastroju zaczyna się już w niedzielę wieczorem, czyli klasyczne Sunday Blues.

Psychologicznie to ma sens. Układ nerwowy reaguje nie tylko na zdarzenia, ale też na przewidywane obciążenia. Jeśli w niedzielę „uruchamiam poniedziałek w głowie”, to skracam odpoczynek. A jeśli skracam odpoczynek, to wchodzę w poniedziałek z mniejszymi zasobami. Wtedy dzień wydaje się cięższy, choć tak naprawdę cięższe było przygotowanie do niego.

To jest ważny punkt psychoedukacyjny. Odpoczynek to nie tylko niepracowanie. Odpoczynek to również nieprzeżuwanie pracy w myślach.

Samospełniające się proroctwo: kiedy mit staje się instrukcją obsługi nastroju

Blue Monday działa także jako sugestia. Jeśli wszędzie czytam, że „dziś będzie fatalnie”, to zaczynam sprawdzać, czy już jest fatalnie. I wtedy każda drobna dolegliwość może stać się „dowodem”. To mechanizm znany z psychologii poznawczej. Czyli uwaga selektywna i interpretacja w kierunku oczekiwań.

W efekcie mit potrafi działać jak samospełniające się proroctwo:

  • oczekuję gorszego nastroju,
  • zauważam więcej sygnałów zmęczenia,
  • interpretuję je jako „to ten dzień”,
  • zachowuję się bardziej pasywnie,
  • a to wzmacnia spadek energii.

Dlatego w psychoedukacji mówię wprost. Blue Monday nie musi być realny, żeby działał. Wystarczy, że staje się społeczną sugestią.

Blue Monday jako marketing i narracja kulturowa

Blue Monday jest wygodny dla marketingu, bo tworzy „problem”, do którego można sprzedać „rozwiązanie”. A jednocześnie daje ludziom poczucie wspólnoty, bo „nie tylko ja tak mam”. Z punktu widzenia zdrowia psychicznego wspólnota jest cenna, ale nie powinna opierać się na fałszywej diagnozie.

Weigelt i współpracownicy (2021) pokazują, że energia pracowników i proces regeneracji mają związek z perspektywą tygodniową. W praktyce oznacza to, że narracja o „fatalnym dniu” może przykrywać realne kwestie. To brak regeneracji, chroniczny stres, zbyt mało snu, zbyt mało wpływu, konflikt w pracy, przeciążenie obowiązkami domowymi.

Ja wolę uczyć, jak odzyskiwać wpływ, niż jak ulegać narracji.

Ekonomia behawioralna: poniedziałek wpływa też na decyzje

Ciekawy wątek dorzuca ekonomia behawioralna. You i współpracownicy (2024) analizowali wpływ poniedziałkowego nastroju na zachowania w crowdfundingu i sugerują, że spadek emocji może wiązać się z niższym zaangażowaniem. To nie jest dowód na „magiczny dzień”, tylko kolejna ilustracja tego, co psychologowie powtarzają od dawna. Emocje wpływają na decyzje, także te finansowe.

W polskich realiach widzę to tak. Poniedziałek jest dla wielu osób dniem unikania ryzyka. Odkładamy trudne rozmowy, zwlekamy z decyzjami, nie zaczynamy projektów. Nie dlatego, że poniedziałek jest przeklęty, tylko dlatego, że start tygodnia bywa przeciążony operacyjnie i emocjonalnie.

Co naprawdę stoi za poniedziałkowym spadkiem nastroju

W praktyce najczęściej chodzi o jeden z poniższych obszarów albo o ich mieszankę. To jest część, w której mit przestaje być ciekawostką, a zaczyna być mapą do pracy nad sobą.

Dług snu i „weekendowy jet lag”

Wiele osób w weekend przesuwa rytm snu. Później zasypia, później wstaje, a w niedzielę próbuje to nagle odwrócić. Efekt bywa prosty. Gorszy sen, trudniejsze wstawanie, rozdrażnienie. Poniedziałek dostaje łatkę „złego dnia”, choć realnym sprawcą jest rozregulowany rytm.

Weekend bez regeneracji

Polska codzienność często wygląda tak. W tygodniu praca, a w weekend „ogarnięcie życia”. Sprzątanie, zakupy, gotowanie na kilka dni, rodzina, opieka, dojazdy, rozrywka. To bywa druga zmiana, a nie odpoczynek. Wtedy poniedziałek jest po prostu kontynuacją zmęczenia.

Praca w przeciążeniu i brak wpływu

Jeśli wchodzę w poniedziałek z poczuciem braku sprawczości, chaosu i presji, mój organizm reaguje spadkiem energii. To nie jest lenistwo. To adaptacja do długotrwałego stresu. W takich sytuacjach „poniedziałkowy dół” bywa sygnałem ostrzegawczym, a nie kaprysem.

Konflikty i trudne relacje zawodowe

Dla wielu osób praca nie jest problemem zadaniowym, tylko relacyjnym. Trudny przełożony, napięty zespół, mobbing, pasywna agresja, presja wyników. Wtedy antycypacja stresu (Hülsheger & Uitdewilligen, 2022) ma solidne paliwo i poniedziałek staje się „dniem powrotu do pola walki”.

Sezonowość i zima

Styczeń w Polsce ma swoje tło. To mniej światła, zimno, mniej ruchu, spadek energii. Nie muszę tu stawiać żadnej diagnozy, żeby uznać, że warunki środowiskowe wpływają na samopoczucie. To kolejny powód, dla którego ludzie chętnie przyklejają swój stan do hasła Blue Monday.

Przypadki z życia wzięte

Poniższe historie są kompozytami typowych sytuacji, które spotykam w rozmowach i pracy. Nie są opisami konkretnych osób.

Zmianowa praca i „wolny weekend”, który nie był wolny

Kobieta po trzydziestce, praca w handlu, dwójka dzieci. Weekend miał być odpoczynkiem, ale w praktyce był maratonem domowym. W niedzielę wieczorem czuje ciężar i rozdrażnienie. W poniedziałek rano mówi… „to na pewno Blue Monday”. Ja w tym widzę brak regeneracji i przeciążenie rolami. Mit jest etykietą, a problem jest systemowy. Kiedy człowiek ma odpocząć, jeśli wszystko musi dowieźć sam?

Warszawska korporacja i niedziela z pracą w głowie

Mężczyzna około czterdziestki. Nie otwiera laptopa, ale co chwilę sprawdza służbowe komunikatory. W niedzielę wieczorem robi mentalną listę z cyklu „co mnie jutro czeka”. Poniedziałek jest ciężki. To klasyczna antycypacja (Hülsheger & Uitdewilligen, 2022); odpoczynek został podgryziony mikrodawkami stresu.

Nauczycielka i poniedziałek z dokumentacją

Nauczycielka z mniejszej miejscowości. W weekend próbuje odpocząć, ale myśli o zaległościach. Poniedziałek to powrót do nadmiaru obowiązków i frustracji. W jej języku to „Blue Monday”, ale w rzeczywistości to przeciążenie i presja, które narastają od miesięcy.

Kierowca w trasie i „poniedziałek zaczyna się w niedzielę”

Mężczyzna pracujący w transporcie. Niedziela wieczorem to pakowanie, przygotowanie, napięcie. Poniedziałek rano jest jak start silnika w mrozie. Tu nie chodzi o mit. Tu chodzi o fizyczny koszt pracy i obciążenie rytmu dobowego.

Przedsiębiorca i poniedziałek jako rachunek sumienia

Właściciel małej firmy. Poniedziałek to faktury, zaległości, urzędy, telefony. W weekend ucieka od tego, a w poniedziałek wszystko wraca naraz. To model unikania. Odsuwam trudne rzeczy, a potem one przychodzą w pakiecie. Poniedziałek wydaje się „najgorszy”, bo stał się dniem rozliczeń.

Jak odróżnić „poniedziałkowy dół” od problemu, który wymaga pomocy

Jako psycholog nie lubię, gdy kultura robi z poważnych tematów sezonowe hasła. Dlatego zostawiam tu prosty filtr:

  • Jeśli spadek nastroju trwa większość dni przez co najmniej dwa tygodnie, warto skonsultować się ze specjalistą.
  • Jeśli samopoczucie wyraźnie psuje sen, apetyt, relacje, pracę i codzienne funkcjonowanie, to nie jest temat do przeczekania.
  • Jeśli pojawia się utrata zainteresowań i poczucie, że nic nie daje ulgi, to jest ważny sygnał.

Nie stawiam w internecie diagnoz. Daję mapę. Jeśli czujesz, że temat dotyczy Ciebie głębiej, zapraszam na konsultacje psychologiczne. Prowadzę też szkolenia dla firm i zespołów: o stresie, komunikacji, dobrostanie i o tym, jak budować środowisko pracy, które nie zamienia poniedziałku w test przetrwania.

Co możesz zrobić już dziś: strategie, które działają w prawdziwym świecie

Poniżej daję praktyczne rozwiązania. Nie obiecuję cudów. Obiecuję odzyskiwanie wpływu.

1) Domknij tydzień w 15 minut, zamiast przeżuwać go godzinami

W niedzielę wieczorem ustaw ramę: 15 minut planu. Zapisz trzy priorytety na poniedziałek i pierwszy krok do każdego. Koniec. Antycypacja (Hülsheger & Uitdewilligen, 2022) przestaje się rozlewać, kiedy ma granice.

2) Zrób poniedziałkową „rozgrzewkę”

Nie zaczynaj dnia od najtrudniejszej rzeczy, jeśli wiesz, że masz niższą energię. Zacznij od zadania wejściowego: 10–20 minut, proste, domykające. To buduje sprawczość, a sprawczość jest najlepszym antidotum na bezwład.

3) Zaplanuj poniedziałek jak dzień o mniejszej przepustowości

Skoro badania pokazują wzorce tygodniowe (Stone et al., 2012; Ming-Chang, 2019), to projektowanie ma sens. Jeśli możesz, nie pakuj w poniedziałek wszystkiego, co trudne. Rozłóż ciężar na tydzień.

4) Ogranicz mikrostresory

Powiadomienia, przeskakiwanie między zadaniami, ciągłe sprawdzanie wiadomości. W poniedziałek one potrafią zjeść więcej energii, bo start tygodnia i tak jest obciążony. Ustal bloki: 30–60 minut pracy bez rozpraszaczy, potem krótka przerwa.

5) Jedna rzecz, na którą mam wpływ

W poniedziałek zadaję sobie pytanie: „Jaki jest jeden element dnia, który ułożę po swojemu?” Może to być pora przerwy, kolejność zadań, jedno „nie” powiedziane w porę. Jedna decyzja potrafi zmienić poczucie kontroli.

6) Rytuał przejścia

Ludzie działają rytuałami, nawet jeśli udają, że nie. Stwórz stałą sekwencję na start tygodnia: kawa, 5 minut planu, krótki ruch, wejście w dzień. Rytuał działa jak przełącznik: mózg lubi powtarzalność.

7) Sen wygrywa z legendą

Najbardziej nudna, a często najskuteczniejsza strategia: stabilniejszy rytm snu, zwłaszcza między niedzielą a poniedziałkiem. Jeśli co tydzień robisz „jet lag weekendowy”, poniedziałek będzie trudniejszy niezależnie od tego, jak go nazwiesz.

8) Rozmowa zanim nastąpi wybuch

Poniedziałek często wyciąga na wierzch przemilczane przeciążenie. Jeśli w pracy jest za dużo, jeśli brakuje zasobów, jeśli komunikacja jest niejasna, warto nazwać to wcześniej, w języku faktów i propozycji. To element higieny psychicznej i higieny relacji.

9) Jeśli to wraca co tydzień, potraktuj to jak dane

Jeśli każdy poniedziałek wygląda podobnie, to znaczy, że coś w systemie jest stałe: praca, organizacja, granice, relacje, sen. Zamiast pytać „co ze mną nie tak”, lepiej zapytać „co w moim układzie generuje ten koszt?”. To pytanie prowadzi do zmiany.

Blue Monday jako pretekst do psychoedukacji, a nie do straszenia

W mojej pracy Blue Monday jest narzędziem do trzech rozmów:

  1. O rytmie tygodnia i tym, że nastrój ma wzorce (Stone et al., 2012; Ming-Chang, 2019).
  2. O antycypacji stresu i tym, że odpoczynek kończy się, gdy praca zaczyna się w głowie (Hülsheger & Uitdewilligen, 2022).
  3. O krytycznym myśleniu i wpływie narracji kulturowych na przeżywanie emocji (Weigelt et al., 2021).

Dodatkowo warto pamiętać, że badania meta-analityczne pokazują, iż „Monday blues” to zjawisko złożone i zależne od wielu czynników, a nie od jednej daty czy jednego mechanizmu (Areni et al., 2011). Są też analizy w obszarach pozapsychologicznych, np. w finansach, które pokazują „poniedziałkowe efekty” w danych rynkowych i próby ich replikacji (Miss et al., 2020). To wszystko składa się na jedną myśl: poniedziałek to punkt przecięcia biologii, psychologii, organizacji i kultury.

Podsumowanie: Blue Monday to mit, ale temat jest realny

Blue Monday jako „najgorszy dzień roku” nie ma solidnego wsparcia w badaniach (Stone et al., 1985). Jednocześnie istnieją wzorce tygodniowe w nastroju (Stone et al., 2012; Ming-Chang, 2019), a antycypacja pracy może wyjaśniać, dlaczego spadek samopoczucia zaczyna się wcześniej (Hülsheger & Uitdewilligen, 2022). Do tego dochodzi kultura. Narracje, które potrafią modelować interpretację emocji (Weigelt et al., 2021).

Dlatego ja nie „walczę” z Blue Monday. Ja go odczarowuję i wykorzystuję jako pretekst do rozmowy o zdrowiu psychicznym, obciążeniu i realnych strategiach. Jeśli dzięki temu ktoś odzyska wpływ na start tygodnia, lepiej zrozumie swoje mechanizmy i szybciej sięgnie po pomoc, to ten medialny mit przynajmniej raz przysłuży się komuś sensownie.

Jeśli chcesz pracować nad tym głębiej, zapraszam na konsultacje psychologiczne. Prowadzę również szkolenia dla firm i zespołów. O stresie, komunikacji i budowaniu praktyk dobrostanu, które działają nie tylko w prezentacji, ale też w poniedziałek rano.

Share this content:

Opublikuj komentarz