Wczytywanie teraz

Dobrostan mimo stresu

Jako psycholog, były dziennikarz i popularyzator psychoedukacji lubię takie rozmowy, po których człowiek nie tylko coś czuje… Ale też chce sprawdzić, co naprawdę stoi za tym od strony naukowej. W wywiadach dr Tary Swart cyklicznie pojawiają się akcenty ważne dla moich badań. Są to stres, sen, ruch, relacje, uważność, nawyki i to, jak stan naszego organizmu wpływa na dobrostan psychiczny. To są intuicje warte uwagi. Ja jednak wolę zrobić z nimi to, co robiłem zawsze z dobrym materiałem reporterskim. Oddzielić inspirację od twardych podstaw, a potem złożyć z tego coś praktycznego, użytecznego i uczciwego.

Dzisiejsza psychologia i psychiatria coraz wyraźniej pokazują, że dobrostan psychiczny nie bierze się wyłącznie z „pozytywnego myślenia”. Powstaje na styku biologii, stylu życia, relacji, środowiska pracy i codziennych nawyków. Właśnie teraz mówi się wprost, że aktywność fizyczna, sen, odżywianie, używki, siedzący tryb życia i kontekst społeczny nie są dodatkiem do zdrowia psychicznego, lecz jednym z jego fundamentów.

Dobrostan psychiczny nie zaczyna się od motywacji

Kiedy mówimy o dobrostanie psychicznym, wiele osób myśli o dobrym nastroju. To za mało. Dobrostan to także poczucie wpływu, zdolność do regeneracji, jakość relacji, sprawczość, sens, a także względna równowaga między napięciem a odpoczynkiem. Z tej perspektywy człowiek może funkcjonować poprawnie zawodowo, a jednocześnie żyć na kredyt biologiczny, stale przeciążony, rozdrażniony, źle śpiący i odcięty od siebie. Właśnie taki stan często bywa mylony z „normalnością”, dopóki organizm nie wystawi rachunku.

Obecnie podkreśla się, że zdrowie psychiczne i zdrowie fizyczne nie idą osobnymi drogami. Zaburzony sen, brak ruchu, słaba dieta, przewlekły stres, izolacja społeczna i nadmiar bodźców cyfrowych potrafią jednocześnie pogarszać nastrój, osłabiać koncentrację, nasilać lęk i utrudniać wychodzenie z kryzysów psychicznych. Interwencje oparte na stylu życia powinny być traktowane jako część porządnej opieki nad zdrowiem psychicznym, a nie jako luksusowy dodatek dla osób „bardziej świadomych”.

To ważne także dlatego, że dobrostan nie jest projektem weekendowym. Nie buduje się go jedną rozmową motywacyjną, jedną medytacją ani jednym olśnieniem z podcastu. Buduje się go przez powtarzalność. Mózg i ciało lubią rytm bardziej niż zryw. Dlatego rady np. dr Swart są cenniejsze wtedy, gdy przestajemy słuchać ich jak neurobaśni i zaczynamy traktować jak przypomnienie. Codzienne drobiazgi, sen, ruch, sposób jedzenia, kontakt z ludźmi, naprawdę kształtują psychikę.

Stres to nie tylko emocja, to cały system alarmowy

Stres bywa demonizowany, a tymczasem sam w sobie nie jest wrogiem. Krótkotrwała reakcja stresowa pomaga mobilizować uwagę, energię i działanie. Problem zaczyna się wtedy, gdy alarm nie gaśnie. Organizm, który stale działa w trybie zagrożenia, płaci za to cenę poznawczą, emocjonalną i metaboliczną. Wtedy pogarsza się sen, rośnie drażliwość, trudniej o samokontrolę, spada cierpliwość, łatwiej o impulsywność i trudniej wrócić do równowagi po nawet niewielkim przeciążeniu.

W tym układzie ważną rolę odgrywa kortyzol, czyli jeden z głównych hormonów odpowiedzi stresowej. Krótkotrwale pomaga uruchomić zasoby. Przewlekle podwyższony albo rozregulowany zaczyna współtworzyć stan, w którym organizm gorzej radzi sobie z napięciem, regeneracją i metabolizmem. Dlatego kiedy ktoś mówi, że stres „siedzi mu w ciele”, to nie jest poetycka przesada. To często bardzo trafny opis biologiczny.

Dr Swart mocno akcentuje też tezę, że stres jest zaraźliwy. Z badań nad second-hand stress wynika, że już samo obserwowanie osoby pod silnym napięciem może wywoływać fizjologiczną reakcję stresową u obserwatora. Z kolei badanie panelowe w dużej duńskiej organizacji pokazało, że stres menedżera może wiązać się z rozwojem stresu u podwładnych. Innymi słowy, układy nerwowe ludzi naprawdę wpływają na siebie nawzajem.

To jest szczególnie ważne w pracy. Lider nie wnosi do zespołu wyłącznie strategii, terminów i oczekiwań. Wnosi też własny stan psychofizyczny. Jeśli komunikuje pośpiech, chaos, napięcie, nieprzewidywalność albo rozchwiane emocje, jego zespół zaczyna funkcjonować w polu zagrożenia. Najnowsza metaanaliza interwencji skierowanych do liderów sugeruje, że praca nad stresem przełożonych może wspierać zdrowie zawodowe, choć autorzy uczciwie podkreślają, że jakość dowodów jest nadal niska i to pole wciąż się rozwija. To ważny sygnał, bowiem stres szefa nie jest wyłącznie jego prywatną sprawą.

Z punktu widzenia dobrostanu psychicznego najważniejszy wniosek brzmi prosto. Nie chodzi o to, żeby nigdy się nie stresować. Chodzi o to, by organizm umiał wracać do równowagi. Człowiek odporny psychicznie to nie ktoś bez napięcia, lecz ktoś, kto nie mieszka w alarmie. To duża różnica.

Kortyzol, brzuch i jedzenie pod presją

Jednym z najczęściej powtarzanych wątków w popularnych rozmowach o zdrowiu jest tak zwany „stresowy brzuch”. Warto to uporządkować. Przewlekły stres może sprzyjać odkładaniu tłuszczu trzewnego, czyli tego gromadzącego się głębiej w jamie brzusznej, ale nie działa to według prostego równania, że stres włącza kortyzol, a kortyzol robi brzuch. Mechanizm jest bardziej złożony. Obejmuje gospodarkę hormonalną, apetyt, sen, insulinę, impulsywność żywieniową i lokalne procesy w tkance tłuszczowej.

Dlaczego okolica brzucha jest tak wrażliwa? Między innymi dlatego, że w tkance tłuszczowej działają mechanizmy wzmacniające lokalne działanie glikokortykoidów. W literaturze wraca tu enzym 11β-HSD1, który zwiększa lokalną dostępność aktywnego kortyzolu, a także ekspresja receptorów glikokortykoidowych w tkance tłuszczowej. To pomaga zrozumieć, czemu przewlekły stres częściej wiąże się z centralnym odkładaniem tłuszczu niż z równomiernym przyrostem masy ciała w całym organizmie.

Drugi element jest bardzo codzienny i dlatego bywa niedoceniany. Stres zmienia sposób jedzenia. Harvard Health od lat przypomina, że stres, hormony stresu i działanie wysokoenergetycznych comfort foods tworzą układ, który sprzyja przejadaniu się. Człowiek pod napięciem nie tylko bywa bardziej głodny. Częściej szuka szybkiej ulgi, a więc tego, co tłuste, słodkie, słone i natychmiast nagradzające. W praktyce nie jemy wtedy wyłącznie dla energii. Jemy również po ukojenie.

Trzeci mechanizm prowadzi przez sen. Kiedy stres pogarsza sen, rośnie zmęczenie, spada samokontrola, trudniej planować, trudniej odmawiać sobie szybkiej nagrody i łatwiej rezygnować z ruchu. Wtedy organizm zaczyna działać jak źle zarządzana firma, każdy dział ratuje się osobno, ale całość traci sterowność. Dlatego przyrost masy ciała pod wpływem stresu zwykle nie jest winą jednego hormonu, tylko efektem sprzężenia kilku procesów naraz.

To także powód, dla którego hasło „obniż kortyzol” bywa marketingowo chwytliwe, ale psychologicznie ubogie. Nie chodzi przecież o wyłączenie biologii stresu, tylko o regulację całego układu. Najbardziej sensowna droga nie zaczyna się od suplementowej magii. Tu niezbędne jest są ograniczania chronicznego przeciążenia, poprawy snu, regularnego ruchu, bardziej przewidywalnego rytmu dnia i świadomego obchodzenia się z jedzeniem wtedy, gdy jest ono formą uspokajania, a nie realnego głodu.

Sen i ruch, dwa filary dobrostanu psychicznego

Jeśli miałabym wskazać dwa najczęściej lekceważone fundamenty dobrostanu psychicznego, byłby to sen i ruch. Nie brzmią efektownie. I właśnie dlatego są tak często pomijane, mimo że ich znaczenie jest świetnie udokumentowane. Metaanaliza z 2025 roku obejmująca 54 badania i 10 196 dorosłych pokazała, że poprawa jakości snu istotnie obniżała objawy depresji i lęku. Autorzy nie potwierdzili równie wyraźnego wpływu na stres, ale sam efekt dla depresji i lęku jest wystarczająco mocny, by potraktować sen poważnie.

Oficjalne rekomendacje przypominają, że dorośli potrzebują co najmniej 7 godzin snu na dobę, a dobra jakość snu jest istotna dla zdrowia i dobrostanu emocjonalnego. To nie jest luksus dla uprzywilejowanych. To biologiczna konieczność. Kiedy śpisz za krótko, mózg gorzej reguluje emocje, ciało trudniej wraca do równowagi, a codzienne przeciążenia zaczynają boleć bardziej niż powinny.

Równie mocne są dane dotyczące ruchu. WHO zaleca dorosłym co najmniej 150 do 300 minut umiarkowanej aktywności tygodniowo albo 75 do 150 minut wysiłku intensywnego oraz ćwiczenia wzmacniające przynajmniej dwa razy w tygodniu. To nie są normy dla sportowców. To minimum dla zdrowia i dobrostanu.

Psychologia kliniczna i psychiatria mają dziś bardzo mocne podstawy, by traktować aktywność fizyczną jako realne narzędzie wspierania zdrowia psychicznego. Przegląd z 2023 roku wykazał, że interwencje oparte na aktywności fizycznej przynoszą korzyści w zakresie depresji, lęku i dystresu w bardzo różnych populacjach. Z kolei duża metaanaliza sieciowa z 2024 roku pokazała, że ćwiczenia są skutecznym sposobem redukcji objawów depresji, a wysoko plasowały się między innymi marsz lub jogging, joga i trening siłowy.

Co ciekawe, ruch działa nie tylko na nastrój, ale także na fizjologię stresu. Systematyczny przegląd i metaanaliza z 2022 roku wykazały, że aktywność fizyczna wiązała się z obniżeniem poziomu kortyzolu i poprawą snu. To bardzo ważne, bo pokazuje, że ruch nie jest jedynie „odciągaczem uwagi” od problemów. On realnie wpływa na układ stresu i regeneracji.

Z praktycznego punktu widzenia najlepsza strategia to? Nie czekaj na idealny plan. Zadbaj o regularność. Stała pora snu, ograniczenie pobudzaczy wieczorem, codzienny spacer, kilka dni treningu siłowego lub szybszego marszu tygodniowo, mniej siedzenia bez przerw. Mózg kocha spektakl tylko przez chwilę, za to ciało naprawdę kocha rytm.

Więź, oksytocyna i społeczny bufor bezpieczeństwa

Tara Swart dużo mówi o relacjach, kontakcie wzrokowym, dotyku, śmiechu i budowaniu zaufania. Tu również jej intuicje są warte uwagi, ale wymagają porządnego dopowiedzenia. Bowiem relacje społeczne są jednym z kluczowych predyktorów zdrowia psychicznego i fizycznego. Nie są ozdobą życia. Są jego regulatorem. Julianne Holt-Lunstad w ważnym przeglądzie z 2024 roku napisała wprost, że social connection jest krytycznym czynnikiem dla zdrowia psychicznego i fizycznego. WHO poszła dalej, publikując w 2025 roku raport pokazujący, że samotność i izolacja mają poważne konsekwencje zdrowotne i społeczne, a samotność dotyczy około 1 na 6 osób na świecie.

To właśnie w tym miejscu do gry wchodzi oksytocyna. W popkulturze bywa nazywana hormonem miłości, co jest atrakcyjne, ale zbyt proste. Badania pokazują, że oksytocyna jest związana z zachowaniami społecznymi, więzią i działaniem przeciwstresowym, a jej wydzielanie może wzrastać między innymi pod wpływem pozytywnych interakcji, delikatnego dotyku, ciepła czy kontaktu z innymi. Jednocześnie nowoczesne ujęcia, takie jak social salience hypothesis, podkreślają, że jej działanie jest kontekstowe. Oksytocyna nie czyni automatycznie człowieka dobrym, ufającym i miękkim. Raczej zwiększa znaczenie bodźców społecznych i wzmacnia to, co relacyjnie istotne w danej sytuacji.

Człowiek dużo łatwiej wraca do równowagi, kiedy nie musi regulować się samotnie. Dobra relacja nie usuwa wszystkich problemów, ale zmniejsza ich koszt psychofizyczny. Dlatego pytanie „jak poprawić dobrostan” nie powinno kończyć się na diecie i oddechu. Powinno też obejmować relacje. Z kim rozmawiasz, przy kim się spinają Ci barki, kto wnosi chaos, a kto przywraca Ci poczucie bezpieczeństwa.

Uważność, samowspółczucie i sposób, w jaki mówimy do siebie

Dr Swart sporo mówi o uważności, wizualizacji i wpływie własnych narracji na mózg. Z punktu widzenia badań najlepiej potwierdzony jest ten fragment, który dotyczy praktyk uważności i łagodniejszego sposobu odnoszenia się do siebie. Już klasyczny przegląd z JAMA pokazał, że programy medytacyjne mogą prowadzić do małych lub umiarkowanych spadków negatywnych wymiarów stresu psychologicznego, szczególnie w obszarze lęku, depresji i dystresu. Nowsza metaanaliza z 2025 roku dotycząca starszych dorosłych wykazała korzystny, choć raczej umiarkowany, efekt interwencji mindfulness dla zdrowia psychicznego i dobrostanu.

Moje autorskie badania przeprowadzane w Polsce w listopadzie 2025 roku pokazały, że medytacja w buddyjskiej tradycji theravada pozwala zmniejszyć stres i zwiększyć dobrostan. To przełomowe badanie, bowiem prowadzone na różnorodnej wiekowo i społecznie grupie, pokazuje spójność efektów praktyki medytacyjnej. Będę o tych badaniach pisał jeszcze wielokrotnie na tej stronie. Zachęcam tu również do kontaktu osoby, które są zainteresowane poznaniem moich badań i dyskusją o nich.

Niemniej na potrzeby tego tego doprecyzuję, że medytacja i uważność są warte uwagi, ale nie trzeba z nich robić nowej religii. Nie każdemu pomogą tak samo, nie zawsze wystarczą samodzielnie i nie zastąpią leczenia wtedy, gdy potrzebna jest psychoterapia albo konsultacja psychologiczna. Mogą jednak być bardzo sensownym elementem profilaktyki i codziennej higieny psychicznej, zwłaszcza gdy pomagają obniżyć pobudzenie, wyhamować automatyczne reakcje i wrócić do kontaktu z własnym ciałem.

Jeszcze ciekawszy, moim zdaniem, jest wątek samowspółczucia. Psychologia coraz wyraźniej pokazuje, że nie chodzi tylko o „mówienie sobie miłych rzeczy”. Chodzi o zmianę tonu relacji z samym sobą. Badanie z 2024 roku wykazało, że zarówno współczucie dla innych, jak i samowspółczucie wiązały się dodatnio z dobrostanem, ale tylko samowspółczucie było związane ze spadkiem dystresu psychicznego. Starsza, ale nadal bardzo ważna metaanaliza pokazała silny odwrotny związek między samowspółczuciem a lękiem, depresją i stresem.

To ma ogromne znaczenie praktyczne. Wiele osób żyje tak, jakby wewnętrzny krytyk był osobistym trenerem efektywności. Tymczasem dla części ludzi jest raczej prywatnym sabotażystą. Ciągłe ciśnięcie siebie, zawstydzanie, straszenie i obrażanie nie buduje dobrostanu. Buduje napięcie, wyczerpanie i poczucie bycia wiecznie niewystarczającym. Samowspółczucie nie oznacza pobłażania sobie. Oznacza uczciwą, ale… nieokrutną relację z własną słabością.

Na Tik Toku powiedziałbym o tym, że błędne jest zdanie „przestaw mózg na sukces”. Ekologiczne dla siebie i o wiele bardziej efektywne będzie „przestań codziennie trenować własne przeciążenie”. Dobrostan psychiczny rośnie nie wtedy, gdy człowiek staje się idealny, ale wtedy, gdy przestaje stale traktować samego siebie jak projekt naprawczy.

Co z tego warto zabrać do codzienności

Zacznij od fundamentów. Śpij lepiej. Ruszaj się regularnie. Ogranicz chroniczny alarm. Wybieraj relacje, które regulują, a nie rozstrajają. Zmieniaj ton, jakim mówisz do siebie. Traktuj uważność i medytację też jako narzędzie, a nie tylko jako praktyczny element większej filozoficznej całości. A kiedy napięcie, lęk, obniżony nastrój albo chaos w życiu są zbyt duże, nie próbuj samotnie udowodnić sobie siły. Siła to czasem decyzja, żeby poszukać wsparcia.

Jako psycholog zapraszam na sesje, konsultacje, badania oraz po indywidualne porady psychologiczne. Pracuję także z grupami i prowadzę szkolenia, wszędzie tam, gdzie dobrostan psychiczny, stres, relacje i codzienne funkcjonowanie przestają być teorią, a stają się realnym problemem do rozwiązania.

Inspiracje do treści

Deenik, J., Vermeulen, J., Teasdale, S., Schuch, F., Marx, W., Perry, B., i wsp. (2025). Lifestyle psychiatry: a conceptual framework for application in mental health care and supportBMJ Mental Health, 28(1).

Holt-Lunstad, J. (2024). Social connection as a critical factor for mental and physical health: evidence, trends, challenges, and future implicationsWorld Psychiatry, 23(3), 312-332.

World Health Organization. (2025). From loneliness to social connection: charting a path to healthier societies. Report of the WHO Commission on Social Connection.

Li, Z., Zhong, T., & Meng, X. (2025). A meta-analysis study evaluating the effects of sleep quality on mental health among the adult populationBMC Public Health, 25, 2992.

Noetel, M., i wsp. (2024). Effect of exercise for depression: systematic review and network meta-analysis of randomised controlled trialsBMJ, 384, e075847.

Singh, B., i wsp. (2023). Effectiveness of physical activity interventions for improving depression, anxiety and distress: an overview of systematic reviewsBritish Journal of Sports Medicine, 57(18), 1203-1209.

De Nys, L., Anderson, K., Ofosu, E. F., Ryde, G. C., Connelly, J., & Whittaker, A. C. (2022). The effects of physical activity on cortisol and sleep: A systematic review and meta-analysisPsychoneuroendocrinology, 143, 105843.

García-Campayo, J., i wsp. (2024). Exploring the relationship between self-compassion and compassion for others: the role of psychological distress and wellbeing.

Marsh, I. C., Chan, S. W. Y., & MacBeth, A. (2018). Self-compassion and psychological distress in adolescents and adults: a meta-analysis.

Goyal, M., i wsp. (2014). Meditation programs for psychological stress and well-beingJAMA Internal Medicine, 174(3), 357-368.

Verhaeghen, P., Aikman, S. N., & Mirabito, G. (2025). Mindfulness Interventions in Older Adults for Mental Health and Well-Being: A Meta-Analysis.

Gunnar, M. R., & Hostinar, C. E. (2015). The social buffering of the hypothalamic-pituitary-adrenocortical axis in humans.

Uvnäs-Moberg, K., Handlin, L., & Petersson, M. (2015). Self-soothing behaviors with particular reference to oxytocin release induced by non-noxious sensory stimulation.

Shamay-Tsoory, S. G., & Abu-Akel, A. (2016). The Social Salience Hypothesis of Oxytocin

Share this content:

Opublikuj komentarz