Wczytywanie teraz

Co ci ludzie mają w głowach? Putin, Trump i psychologia władzy bez diagnozy z fotela

Co ci ludzie mają w głowach?

Zgodnie z moją serią z TikToka pt. „Co ci ludzie mają w głowach?” dzisiaj wchodzimy na teren wyjątkowo gorący, śliski i fascynujący. Możliwe konstrukty osobowości przywódców świata Wschodu i Zachodu. Nie po to, aby kogoś publicznie diagnozować. Nie po to, aby robić psychologiczny teatrzyk z etykietkami. Raczej po to, aby zrozumieć, dlaczego pewne style władzy tak mocno działają na masową wyobraźnię.

O tej tematyce mówiłem również w wywiadzie dla kanału Puls Wolności u red. Marcina Ratajczyka. To rozmowa, która dobrze wpisuje się w pytanie, które coraz częściej pojawia się w debacie publicznej: co dzieje się wtedy, gdy osobowość lidera przestaje być tylko cechą prywatną, a zaczyna stawać się elementem systemu politycznego?

Jako psycholog i były dziennikarz patrzę na takie postaci nie tylko przez pryzmat nagłówków, sondaży i dramatycznych, a może teatralnych przemówień. Interesuje mnie język, autoprezentacja, sposób budowania lojalności, stosunek do krytyki, reakcja na upokorzenie, obraz siły, relacja z prawdą, konfliktowość i mechanizmy wpływu społecznego.

W literaturze psychologii politycznej Donald Trump i Vladimir Putin bywają analizowani jako przykłady przywództwa silnie personalistycznego, w którym osoba lidera staje się czymś więcej niż wykonawcą funkcji państwowej. Lider zaczyna być marką, symbolem, ekranem projekcyjnym dla lęków, gniewu, nadziei, dumy i poczucia krzywdy społecznej. Badania nad liderami typu „strongman” pokazują, że przywódcy o tendencjach autokratycznych są często oceniani jako niżsi w ugodowości i stabilności emocjonalnej oraz wyżsi w cechach Ciemnej Triady, czyli narcyzmie, makiawelizmie i psychopatii rozumianych jako cechy niekliniczne, a nie diagnozy psychiatryczne.

I tu od razu ważne zastrzeżenie. To nie jest tekst o tym, że „Putin ma to”, a „Trump ma tamto”. To jest tekst o tym, jak psychologia opisuje wzorce przywództwa, publiczne cechy, style komunikacji i społeczne wyobrażenia o liderach.

Osobowość lidera nie jest prywatną ciekawostką

W zwykłym życiu cechy osobowości wpływają na to, jak rozmawiamy, kochamy, kłócimy się, znosimy porażki i podejmujemy decyzje. W polityce dochodzi do tego jeden bardzo niebezpieczny wzmacniacz, czyli władza. Osobowość człowieka, który decyduje o wojnie, pokoju, sojuszach, prawie, sądach, mediach i armii, przestaje być tylko jego prywatnym układem nerwowym. Zaczyna rezonować w życiu milionów ludzi.

Psychologia polityczna od lat zajmuje się pytaniem, czy cechy przywódców wpływają na sposób rządzenia. Odpowiedź brzmi, tak, ale nie mechanicznie. Nie wystarczy powiedzieć, że ktoś jest narcystyczny, dominujący albo konfliktowy, żeby wyjaśnić jego politykę. Cechy osobowości działają razem z instytucjami, kulturą polityczną, historią państwa, mediami, kryzysem społecznym i oczekiwaniami wyborców.

Dlatego analiza Putina i Trumpa jest tak ciekawa. Putin częściej opisywany jest przez pryzmat kontroli, strategicznej nieufności, centralizacji władzy, narracji o upokorzeniu Rosji i przywracaniu jej mocarstwowego statusu. Trump częściej analizowany jest przez pryzmat medialnej dominacji, ekstrawertywnej autoprezentacji, konfliktowości, populistycznego języka i budowania polityki wokół własnej marki.

W obu przypadkach psychologia może pomóc zrozumieć pewien mechanizm. Ludzie nie idą wyłącznie za programem. Często idą za obrazem siły. Za obietnicą odzyskania kontroli. Za liderem, który mówi im, „ja widzę waszą krzywdę, ja nazwę waszych wrogów, ja przywrócę porządek”.

To jest psychologicznie potężne. I społecznie ryzykowne.

Diagnoza kliniczna a analiza publicznego wzorca

W psychoedukacji kluczowe jest odróżnienie diagnozy klinicznej od analizy cech przywódczych. Możemy mówić o narcyzmie jako konstrukcie psychologicznym. Możemy analizować styl dominacji, agresywną autoprezentację, niską ugodowość czy wysoką potrzebę kontroli. Nie powinniśmy jednak mówić, że konkretna osoba publiczna „ma zaburzenie osobowości”, jeżeli nie została przebadana zgodnie z procedurami klinicznymi.

To rozróżnienie jest szczególnie ważne przy Donaldzie Trumpie, ponieważ część badań dotyczy nie tyle jego „realnej osobowości”, ile społecznej percepcji jego osobowości. Przykładowo badania nad tym, jak wyborcy postrzegali cechy kojarzone z zaburzeniami osobowości u Trumpa, pokazują silny wpływ afiliacji politycznej osób oceniających. Innymi słowy, liberałowie i konserwatyści mogą patrzeć na tę samą osobę przez zupełnie inne okulary emocjonalne i ideologiczne.

To jest genialnie niewygodne dla wszystkich stron. Bo psychologia mówi nam, uważaj, twoja ocena lidera może być częściowo oceną faktów, ale częściowo także oceną własnych lęków, wartości, gniewu, identyfikacji grupowej i politycznej przynależności.

Podobny problem pojawia się przy Putinie. Analizujemy jego publiczne wystąpienia, decyzje, styl rządzenia, symbolikę siły, sposób mówienia o Zachodzie, Rosji, wojnie i bezpieczeństwie. Ale nie siedzimy z nim w gabinecie diagnostycznym. Nie mamy pełnego wywiadu klinicznego. Nie mamy wyników testów psychologicznych. Mamy materiał publiczny, który można analizować metodami psychologii politycznej, ale nie należy udawać, że jest to pełna diagnoza człowieka.

Jak bada się liderów na dystans?

W badaniach nad przywódcami politycznymi istnieje podejście określane jako assessment at a distance, czyli ocena na dystans. Badacze analizują przemówienia, wywiady, wystąpienia publiczne, debaty, decyzje polityczne, kampanie, autobiografie, przekazy medialne i oceny ekspertów. Na tej podstawie próbują rekonstruować wzorce motywacyjne, cechy przywódcze i styl podejmowania decyzji.

W przypadku Trumpa stosowano m.in. Leadership Trait Analysis i Operational Code Analysis, czyli metody analizy przywództwa i przekonań politycznych na podstawie wypowiedzi publicznych. White opisywał takie podejście w analizie nacjonalistycznych decyzji w polityce zagranicznej Trumpa, a Özdamar, Halistoprak i Young badali, czy przemówienia kampanijne mogą przewidywać późniejsze zachowania w polityce zagranicznej.

W przypadku Putina problem metodologiczny jest jeszcze ciekawszy, bo dochodzi kwestia języka. Hallin zwraca uwagę, że analiza cech przywódczych Putina może być zniekształcana przez tłumaczenia z rosyjskiego na angielski, ponieważ różnice gramatyczne i semantyczne wpływają na wyniki profilowania osobowościowego. To bardzo ważne ostrzeżenie. Czasem nie badamy lidera, tylko cień lidera przepuszczony przez tłumacza, stenogram, media i polityczny kontekst.

Ocena na dystans jest więc użyteczna, ale ma swoje granice. Jest jak oglądanie miasta nocą z lotu ptaka. Widać układ ulic, światła, centra napięcia i ciemniejsze dzielnice. Ale nie widać wszystkiego. Nie słychać każdej rozmowy za oknem. Nie można udawać, że zna się cały organizm miasta od piwnicy po strych.

Trump, czyli polityka jako spektakl, marka i dominacja medialna

Donald Trump jest dla psychologii politycznej postacią wyjątkową, ponieważ jego styl przywództwa wyrósł nie tylko z polityki, ale także z kultury telewizji, biznesu, rozpoznawalności i bezustannego widowiska. Trump nie tylko komunikuje politykę. On często robi z polityki scenę, na której konflikt, prowokacja i własne nazwisko stają się centralnymi rekwizytami.

Badania Nai, Martíneza i Comy oraz Maiera porównywały cechy osobowości i style kampanijne Trumpa z innymi liderami na świecie. Autorzy wskazywali na jego populistyczny styl, wysoką wyrazistość, konfliktowość i sposób prowadzenia kampanii osadzony w epoce skrajności.

Z kolei analiza HEXACO publicznych person kandydatów w wyborach w USA z 2016 roku pokazywała Trumpa jako postać ocenianą przez ekspertów m.in. bardzo wysoko w ekstrawersji oraz nisko w ugodowości i pokorze, uczciwości w rozumieniu modelu HEXACO. To nadal nie jest diagnoza kliniczna. To opis publicznej persony, czyli tego, co można było wnioskować z materiału publicznego.

Trump działa w dużej mierze poprzez widoczność. Jego komunikacja nie próbuje uspokajać napięcia. Często je podkręca. Z punktu widzenia psychologii społecznej to mechanizm bardzo skuteczny. Uwaga ludzka silnie reaguje na konflikt, zagrożenie, naruszenie normy, język walki i obietnicę odwetu.

Można powiedzieć, że Trump buduje władzę nie tylko jako polityk, ale także jako narrator własnego mitu. W tym micie jest zwykle on, jego zwolennicy, zdradzieckie elity, wrogie media, niesprawiedliwy system i obietnica wielkiego powrotu. Psychologicznie to bardzo silna konstrukcja, bo daje wyborcom poczucie uczestnictwa w dramacie, w którym ich gniew zostaje nazwany, a ich frustracja dostaje twarz przeciwnika.

Narcyzm polityczny. Nie diagnoza, lecz konstrukcja wpływu

Narcyzm w polityce nie musi oznaczać zaburzenia narcystycznego. Może oznaczać styl autoprezentacji oparty na wielkości, wyjątkowości, potrzebie podziwu, odporności na krytykę pozornie twardej, a wewnętrznie często bardzo wrażliwej na upokorzenie.

W przypadku Trumpa badacze często mówią o wysokiej widoczności cech narcystycznych w publicznym obrazie. Badania nad percepcją jego osobowości wskazywały, że społeczny obraz Trumpa był przez dłuższy czas względnie stabilny, a różnice w ocenie silnie zależały od orientacji politycznej oceniających. 

To prowadzi do ważnego wniosku psychoedukacyjnego. Polityczny narcyzm nie działa tylko dlatego, że lider mówi „jestem wielki”. Działa dlatego, że część odbiorców chce usłyszeć, że „my jesteśmy wielcy, tylko ktoś nas upokorzył, oszukał, okradł albo uciszył”. Lider narcystyczny może więc stać się naczyniem zbiorowej rekompensaty. Ludzie zaczynają przeżywać jego sukces jako własny sukces, jego upokorzenie jako własną krzywdę, jego agresję jako własną odwagę.

To dlatego krytyka takiego lidera często nie działa jak racjonalna korekta. Może być odbierana jak atak na tożsamość grupy. A wtedy polityka przestaje być sporem o rozwiązania. Staje się obroną własnego plemienia.

Putin, kontrola, siła i strategiczna nieufność

Vladimir Putin reprezentuje inny rodzaj politycznego przedstawienia. Mniej w nim spontanicznego show telewizyjnego, więcej chłodu, hierarchii, kontroli i państwowego rytuału. Jego publiczny obraz przez lata budowano wokół siły, odporności, męskości, sprawczości, bezpieczeństwa i odbudowy rosyjskiej potęgi.

W literaturze dotyczącej Putina często pojawia się perspektywa autorytarnej konsolidacji, kontroli instytucji, narracji zagrożenia i logiki oblężonej twierdzy. Diedkova i De Landtsheer porównywały profile osobowościowe Putina i Aleksieja Nawalnego w kontekście „politycznej odpowiedniości” w reżimie autorytarnym, zwracając uwagę na to, że określone cechy mogą być nagradzane w systemie opartym na dominacji i lojalności.

Semenova i Winter analizowali motywy rosyjskich prezydentów w latach 1994-2018, badając m.in. motyw osiągnięć, afiliacji i władzy w dorocznych orędziach prezydenckich. To ciekawa perspektywa, bo zamiast mówić „jaka jest osobowość Putina”, pozwala pytać jakie motywy dominują w języku przywództwa rosyjskiego państwa?

Putinowski wzorzec władzy nie opiera się na nieustannym medialnym chaosie w stylu Trumpa. Bardziej przypomina ciężką maszynę państwową, która mówi porządek, bezpieczeństwo, wróg, granica, historia, zwycięstwo, zdrada, odwet. Ten język działa szczególnie mocno tam, gdzie społeczeństwo ma doświadczenie chaosu, rozpadu imperium, utraty statusu i lęku przed upokorzeniem.

Psychologicznie ważna jest tu potrzeba kontroli. Kontrola może być przedstawiana jako stabilność. Stabilność jako bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo jako moralne usprawiedliwienie ograniczania wolności. Tak rodzi się mechanizm, w którym obywatele oddają część sprawczości w zamian za obietnicę porządku.

Kult siły i polityczna męskość

W przypadku Putina szczególnie widoczny jest kult siły. Zdjęcia, gesty, wojskowość, sport, ciało, mundur, dominacja nad przestrzenią, symbolika zwycięstwa. To nie są przypadkowe elementy wizerunku. To polityczny alfabet.

Psychologia społeczna dobrze zna mechanizm, w którym społeczeństwa pod wpływem zagrożenia częściej zwracają się ku liderom dominującym. W lęku rośnie atrakcyjność porządku. W chaosie rośnie atrakcyjność silnej ręki. W poczuciu upokorzenia rośnie głód odwetu symbolicznego.

Analizy Wagner i Fein próbowały ujmować Putina w szerszym kontekście rozwoju dorosłości, kultury politycznej i przywództwa, unikając prostego sprowadzenia go do „złego charakteru”. To cenna rama, bo pokazuje, że przywódca autorytarny nie istnieje w próżni. Jest częścią kultury politycznej, instytucji, mitów narodowych i zbiorowych oczekiwań.

Putinowski obraz siły mówi obywatelom, że świat jest brutalny, Zachód jest zagrożeniem, słabość jest zaproszeniem do klęski, a ja jestem tym, który nie pozwoli was upokorzyć. To bardzo mocna narracja, bo dotyka głębokich warstw psychiki, czyli lęku, dumy, pamięci zbiorowej i potrzeby przynależności.

Nie trzeba kogoś klinicznie diagnozować, żeby zobaczyć, że taki styl przywództwa buduje lojalność nie przez czułość, ale przez napięcie. Nie przez dialog, ale przez hierarchię. Nie przez zaufanie, ale przez zarządzanie zagrożeniem.

Ciemna Triada. Dlaczego brzmi groźnie i co naprawdę oznacza?

Ciemna Triada to pojęcie z psychologii osobowości obejmujące trzy cechy, czyli narcyzm, makiawelizm i psychopatię. W wersji nieklinicznej nie oznacza to automatycznie zaburzenia osobowości ani choroby psychicznej. Oznacza raczej zestaw cech związanych z dominacją, manipulacyjnością, chłodem emocjonalnym, instrumentalnym traktowaniem innych i wysoką orientacją na własny interes.

W polityce takie cechy mogą być paradoksalnie nagradzane. Człowiek bardziej ugodowy, empatyczny i refleksyjny może być moralnie dojrzalszy, ale w brutalnej walce o władzę czasem wygrywa ktoś bardziej bezwzględny, konfliktowy, odporny na wstyd i gotowy do przekraczania norm.

Badanie Nai i Torosa obejmujące 157 liderów z 81 wyborów na świecie, ocenianych przez ponad 1800 ekspertów, wskazywało, że liderzy o tendencjach autokratycznych byli oceniani jako istotnie wyżej nasileni w cechach Ciemnej Triady niż liderzy bez takich tendencji. Wśród analizowanych nazwisk pojawiali się m.in. Putin i Trump.

To nie znaczy, że psychologia mówi nieprofesjonalnie, że „oto ludzie źli z natury”. Psychologia mówi raczej, że pewne cechy osobowości, w określonych warunkach społecznych i instytucjonalnych, mogą sprzyjać stylowi rządzenia opartemu na dominacji, konflikcie, personalizacji władzy i delegitymizowaniu przeciwników.

A to już powinno nas interesować nie jako plotka o politykach, tylko jako ostrzeżenie obywatelskie.

Podobieństwa. Dominacja, lojalność i obraz wroga

Putin i Trump są różni. To oczywiste. Inne systemy, inne kultury polityczne, inne instytucje, inna historia, inne narzędzia wpływu. Ale w psychologii politycznej można wskazać pewne podobieństwa ich publicznych stylów.

Po pierwsze, obaj silnie personalizują władzę. W centrum nie stoi wyłącznie program, partia czy instytucja. W centrum stoi osoba lidera.

Po drugie, obaj używają języka konfliktu. Polityczny przeciwnik nie jest po prostu kimś, kto ma inne poglądy. Często staje się zagrożeniem, zdrajcą, wrogiem narodu, agentem obcych sił albo częścią skorumpowanego układu.

Po trzecie, obaj budują lojalność wobec osoby. W takim układzie poparcie dla lidera staje się testem tożsamościowym. Nie wystarczy zgadzać się z częścią programu. Trzeba wierzyć, że lider widzi więcej, rozumie lepiej i walczy w imieniu „naszych”.

Po czwarte, obaj korzystają z narracji upokorzenia i odzyskiwania wielkości. U Putina chodzi o Rosję po rozpadzie ZSRR, utracony status i konflikt z Zachodem. U Trumpa o Amerykę, która według jego przekazu została osłabiona przez elity, globalizm, migrantów, media lub przeciwników politycznych.

To psychologicznie działa, bo człowiek upokorzony nie zawsze szuka prawdy. Czasem szuka kogoś, kto odda mu poczucie znaczenia.

Różnice. Spektakl kontra aparat państwa

Najważniejsza różnica polega na narzędziach. Trump działa przede wszystkim przez spektakl, media, prowokację, rytm kampanii, markę osobistą i bezpośrednie pobudzanie emocji zwolenników. Jego styl jest głośny, ekspansywny, widowiskowy, nastawiony na uwagę.

Putin działa bardziej przez aparat państwa, kontrolę instytucji, służby, narrację bezpieczeństwa, geopolityczne zastraszanie i długą pamięć imperialną. Jego styl jest chłodniejszy, bardziej hierarchiczny, mniej chaotyczny w ekspresji, bardziej osadzony w strukturze państwowej.

Trump przypomina politycznego performera, który wchodzi na scenę i natychmiast zmienia temperaturę sali. Putin przypomina operatora ciężkiej maszyny, który nie musi krzyczeć, bo za jego głosem stoi system, protokół, mundur i aparat przymusu.

To rozróżnienie jest ważne. Bo psychologia osobowości nie może zastąpić analizy instytucji. W demokracji nawet bardzo dominujący lider jest ograniczany przez sądy, media, wybory, społeczeństwo obywatelskie i procedury. W systemie autorytarnym cechy lidera mogą łatwiej przenikać do całego państwa, bo mniej jest bezpieczników.

Właśnie dlatego nie wystarczy pytać „jaki jest lider?”. Trzeba pytać także „jakie instytucje pozwalają tej osobowości działać bez hamulców?”.

Dlaczego ludzie za nimi idą?

To pytanie wraca jak bumerang zrobiony z gniewu, dlaczego ludzie idą za silnymi, konfliktowymi, narcystycznymi albo autorytarnymi liderami?

Jedna odpowiedź brzmi, że tacy liderzy upraszczają świat. A uproszczony świat bywa psychologicznie kojący. Są „my” i „oni”. Jest krzywda i sprawca. Jest chaos i człowiek, który obiecuje porządek. Jest skomplikowana rzeczywistość i proste hasło, które działa jak zastrzyk emocjonalnej pewności.

Druga odpowiedź brzmi. Bo ludzie w kryzysie często nie szukają subtelności. Szukają siły. Kiedy ktoś czuje, że traci status, pracę, bezpieczeństwo, znaczenie, męskość, dumę narodową albo wpływ na własne życie, może zwrócić się ku liderowi, który mówi językiem odwetu i kontroli.

Trzecia odpowiedź? Bardzo proszę! Tacy liderzy dają swoim zwolennikom poczucie uczestnictwa w czymś większym. Nie chodzi już tylko o podatki, granice czy sądy. Chodzi o misję. O walkę. O odzyskanie kraju. O powrót do wielkości. O obronę przed upokorzeniem.

W tym sensie silny lider często staje się psychologicznym lekiem o poważnych skutkach ubocznych. Na początku daje ulgę, bo porządkuje emocje. Później może uzależniać od konfliktu, wzmacniać podziały i osłabiać zdolność społeczeństwa do rozmowy.

Czego psychologia nie powinna robić?

Psychologia nie powinna być młotkiem do bicia przeciwników politycznych. Nie powinna zamieniać diagnoz w obelgi. Nie powinna mówić „nie zgadzasz się ze mną, więc jesteś zaburzony”. To byłoby nie tylko nieetyczne, ale także intelektualnie leniwe.

Psychologia może natomiast robić coś znacznie ważniejszego. Może pokazywać mechanizmy. Może tłumaczyć, dlaczego ludzie ulegają silnym liderom. Może wyjaśniać, jak działa narcyzm polityczny, autorytaryzm, populizm, potrzeba kontroli, lęk przed upokorzeniem i społeczna polaryzacja.

Może też przypominać, że osobowość lidera nie jest wyłącznie sprawą jego biografii. Jest relacją między nim a społeczeństwem. Lider potrzebuje widowni. Strongman potrzebuje ludzi, którzy chcą widzieć w nim siłę. Populista potrzebuje tłumu, który chce usłyszeć własny gniew w cudzych ustach.

Dlatego pytanie „co ci ludzie mają w głowach?” warto rozszerzyć. Co mają w głowach przywódcy? Tak. Ale także co mamy w głowach my, skoro pewne style władzy tak mocno nas przyciągają?

To jest dopiero niewygodne pytanie. I dlatego jest psychologicznie najciekawsze.

Psychologia jako narzędzie rozumienia, nie osądzania

Jako psycholog, dziennikarz i popularyzator psychoedukacji uważam, że analiza takich postaci jak Putin i Trump ma sens tylko wtedy, gdy zachowamy dyscyplinę myślenia. Możemy mówić o cechach. Możemy mówić o stylach przywództwa. Możemy mówić o mechanizmach społecznych. Możemy odwoływać się do badań nad narcyzmem, Ciemną Triadą, autorytaryzmem, potrzebą dominacji i polityczną autoprezentacją.

Nie powinniśmy jednak udawać, że artykuł, film, wywiad czy analiza medialna zastępują badanie kliniczne.

Właśnie dlatego ten tekst nie jest diagnozą Putina ani Trumpa. Jest psychoedukacyjną próbą zrozumienia, jak pewne konstrukty osobowościowe i style przywództwa mogą wpływać na sposób sprawowania władzy, komunikowania się z masami i budowania politycznej lojalności.

Na końcu zostaje prosta, ale bardzo ważna myśl… kiedy lider staje się ważniejszy niż instytucje, społeczeństwo zaczyna żyć psychiką jednego człowieka. A to dla demokracji, bezpieczeństwa i zdrowia społecznego nigdy nie jest dobra wiadomość.

Ważne zastrzeżenie kliniczne

Jako psycholog uważam, że wszelkie problemy psychologiczne, w tym zaburzenia osobowości, można stwierdzić dopiero po przeprowadzeniu profesjonalnych badań, opartych na uznanych metodach diagnostycznych i testach użytkowanych wyłącznie przez uprawnionych specjalistów, w szczególności psychologów i psychiatrów.

Analiza osoby publicznej na podstawie wypowiedzi, zachowań medialnych, decyzji politycznych czy opinii ekspertów może być wartościowa psychoedukacyjnie, ale nie jest diagnozą kliniczną. Diagnoza wymaga kontaktu ze specjalistą, wywiadu, obserwacji, odpowiednich narzędzi psychologicznych oraz interpretacji wyników zgodnie ze standardami zawodowymi.

Osoby, które potrzebują diagnozy psychologicznej, konsultacji, rozmowy o własnych trudnościach, emocjach, relacjach, kryzysach lub podejrzeniu zaburzeń osobowości, zapraszam do kontaktu. Można mnie znaleźć i umówić się ze mną przez portal ZnanyLekarz oraz korzystając z zakładki Kontakt na mojej stronie.

Robert Jerzy Błaszczyk
psycholog, dziennikarz, popularyzator psychoedukacji

Źródła i inspiracje

Nai i Toros analizowali cechy liderów typu „strongman” w modelu Big Five i Ciemnej Triady, wskazując na znaczenie osobowości w badaniach nad autokratyzacją i stylem przywództwa.

Nai, Martínez i Coma oraz Maier opisali Donalda Trumpa w kontekście populizmu, cech osobowości i stylu kampanii na tle innych liderów światowych.

Visser, Book i Volk analizowali publiczne persony kandydatów w wyborach prezydenckich USA w modelu HEXACO, co jest przydatne dla odróżnienia wizerunku publicznego od diagnozy klinicznej.

Nai i Maier badali trudność obiektywnej oceny osobowości Donalda Trumpa oraz stabilność społecznych wyobrażeń o jego cechach osobowościowych.

Fiala, Mansour i Matlock analizowali percepcję cech kojarzonych z zaburzeniami osobowości u Trumpa przez wyborców, podkreślając znaczenie identyfikacji politycznej oceniających.

Diedkova i De Landtsheer porównywały profile osobowościowe Vladimira Putina i Aleksieja Nawalnego w kontekście politycznej odpowiedniości w reżimie autorytarnym.

Semenova i Winter przeprowadzili analizę motywacyjną rosyjskich prezydentów w latach 1994-2018, badając m.in. motywy osiągnięć, afiliacji i władzy w wypowiedziach prezydenckich.

Hallin zwróciła uwagę na problem tłumaczeń w analizie cech przywódczych Putina, wskazując, że profilowanie liderów rosyjskich wymaga wrażliwości na język źródłowy.

Share this content:

Opublikuj komentarz