Ta tabletka na stres? Nie daj się złapać w pułapkę beta-blokerów!
Coraz więcej osób sięga po leki, by „wyłączyć” emocje
Od kilku miesięcy z rosnącym niepokojem obserwuję zjawisko, które zaczyna wymykać się spod kontroli – młodzi ludzie, często bez konsultacji z lekarzem, sięgają po beta-blokery, takie jak propranolol, by stłumić objawy lęku i stresu. Czasem przed egzaminem, czasem przed wystąpieniem, innym razem – „dla pewności”, by nie zawieść w ważnym momencie.
Problem ten nie dotyczy już tylko środowiska medycznego. Beta-blokery trafiają w ręce studentów, artystów, sportowców, a nawet influencerów, którzy wprost przyznają się do ich stosowania w swoich kanałach społecznościowych. I to mnie, jako dziennikarza i popularyzatora psychoedukacji, naprawdę martwi.
Czym są beta-blokery i dlaczego po nie sięgamy?
Propranolol – jeden z najczęściej używanych beta-blokerów – został pierwotnie stworzony jako lek na nadciśnienie i zaburzenia rytmu serca. Działa poprzez blokowanie receptorów beta-adrenergicznych, co prowadzi do uspokojenia układu nerwowego – zmniejsza drżenie rąk, spowalnia tętno, hamuje pocenie się. Objawy fizjologiczne lęku zostają „przyciszone”.
Brzmi jak rozwiązanie idealne? Do czasu.
Badania Taha & Awamleh (2025) pokazują, że ponad 60% studentów Uniwersytetu w Jordanii przyznało się do przyjmowania propranololu w sytuacjach stresowych, bez recepty i konsultacji z lekarzem. Tylko po to, by „lepiej wypaść”.
Co mówią sami studenci?
Przeczytałem relacje dwójki polskich studentów, którymi się zachowując anonimowość dzielę.
Karolina, 23 lata, studentka aktorstwa:
„Pierwszy raz wzięłam propranolol przed próbą generalną spektaklu dyplomowego. Koledzy mówili, że działa cuda – nie trzęsą ci się ręce, nie czuć, że serce wali jak młot. I faktycznie – czułam się spokojniejsza. Ale po jakimś czasie zaczęłam brać przed każdym występem. Potem przed każdą prezentacją. A kiedy zapomniałam tabletki – panika była jeszcze większa niż wcześniej.”
Mateusz, 25 lat, student medycyny:
„U nas na roku to już trochę norma przed egzaminami ustnymi. Mam kolegę, który nie potrafi usiąść do kolokwium bez 10 mg propranololu. Sam też brałem – raz, drugi. Ale potem zacząłem się zastanawiać: czy to naprawdę pomaga, czy tylko mnie odcina? Bo stres, mimo wszystko, też motywuje.”
To nie są jednostkowe przypadki. To sygnał, że młodzi ludzie zostali zostawieni samym sobie w świecie, który wymaga od nich perfekcji i spokoju w każdej sytuacji.
Gdy tabletki polecają influencerzy…
Co gorsza, coraz częściej spotykam się z sytuacją, w której popularni influencerzy – często nie mający żadnego medycznego wykształcenia – wspominają o „magicznym działaniu propranololu” na TikToku czy Instagramie. Czasem pół żartem, czasem całkiem serio, mówią o „tabletce na tremę” jak o gumie do żucia przed randką.
To przerażające. Nie tylko dlatego, że normalizuje się stosowanie leków bez kontroli lekarza, ale także dlatego, że nastolatki i młodzi dorośli traktują takie przekazy jako autorytatywne źródło wiedzy.
Skutki uboczne i długofalowe ryzyko
Beta-blokery – mimo pozornie niewinnego działania – niosą za sobą poważne zagrożenia. Kalin (2021) i Packer (2018) zwracają uwagę, że ich nadużywanie może prowadzić do:
- zawrotów głowy,
- spadków ciśnienia,
- spowolnienia akcji serca (bradykardii),
- nasilenia objawów depresji.
Ale jest jeszcze coś – coś bardziej subtelnego, ale równie niebezpiecznego: uzależnienie psychiczne od leku jako formy kontroli emocji. Zamiast rozwijać odporność psychiczną, techniki regulowania emocji czy pracować nad sobą w terapii, młodzi ludzie uczą się tłumić. Wyłączać. Odcinać.
A przecież emocje są po coś.
Alternatywy: co zamiast tabletki?
Lęk przed wystąpieniem? Trema przed egzaminem? Presja? To wszystko można przepracować w sposób zdrowszy i bardziej trwały. Oto kilka alternatyw, które naprawdę działają:
- Trening uważności (mindfulness) – pomaga zauważać emocje, nie oceniając ich.
- Techniki oddechowe – np. oddech 4-7-8 lub box breathing – które realnie wpływają na układ nerwowy.
- Terapia poznawczo-behawioralna (CBT) – uznana metoda radzenia sobie z lękiem.
- Trening ekspozycji – stopniowe oswajanie się z sytuacjami stresowymi.
Eksperci, tacy jak Stein & Sareen (2015), podkreślają, że beta-blokery mogą mieć swoje miejsce – ale wyłącznie jako element szerszego planu terapeutycznego, pod opieką specjalisty. Nigdy jako sposób na codzienne radzenie sobie z emocjami.
Nie szukaj skrótów, które prowadzą donikąd
W świecie, który nieustannie stawia przed nami wymagania, łatwo ulec złudzeniu, że wystarczy „coś łyknąć” i problem znika. Ale problemy emocjonalne nie znikają – one się maskują. A im dłużej je maskujemy, tym trudniej później je rozwiązać.
Jako dziennikarz, ale i jako człowiek, który sam kiedyś walczył z tremą i niepewnością, proszę Cię: nie sięgaj po rozwiązania, które dają tylko iluzję ulgi. Szukaj narzędzi, które naprawdę Cię wspierają. I nie bój się sięgać po pomoc – nie w apteczce, lecz w relacji z terapeutą, nauczycielem, bliskim.
Lęk nie jest wrogiem. Jest informacją. A informację można zrozumieć, zaakceptować i nauczyć się z nią żyć.
Nie potrzebujesz tabletki, żeby być wystarczający. Potrzebujesz tylko siebie – w wersji prawdziwej – i jeśli czujesz potrzebę rozmowy, zapraszam Cię na sesje i szkolenia psychoedukacyjne.
Czy stosowanie beta-blokerów na stres jest legalne w Polsce?
Beta-blokery, takie jak np. propranolol, są w Polsce lekami dostępnymi wyłącznie na receptę i zostały dopuszczone do obrotu głównie w leczeniu schorzeń sercowo-naczyniowych, jak nadciśnienie czy arytmie. Choć lekarz może zdecydować o ich zastosowaniu „off-label” – np. przy silnej tremie lub fobii społecznej – musi to być część świadomego, indywidualnego planu terapeutycznego. Samodzielne przyjmowanie beta-blokerów bez konsultacji, ich kupowanie „na lewo” lub promowanie przez influencerów jako „sposobu na stres” jest nie tylko nieodpowiedzialne, ale może również naruszać przepisy prawa! W Polsce legalne jest wyłącznie stosowanie tych leków zgodnie z zaleceniem lekarza i na podstawie ważnej recepty.
Share this content:


