Wczytywanie teraz

Hemisfera tajemnic

Wprowadzenie do hemisfery tajemnic

Internet kocha proste recepty. Wystarczy kilka ruchów dłoni, dziwny układ palców, pisanie jedną ręką liter, drugą cyfr, a mózg ma podobno nagle otworzyć ukryte komnaty.

Jako psycholog, popularyzator psychoedukacji i dziennikarz lubię takie tematy. Bo wbrew pozorom w wielu internetowych metodach znajduje się ziarno sensu, tylko często zostaje ono oblepione obietnicami, których nauka nie potwierdza. Wtedy dobra praktyka zamienia się w cudowny produkt, a człowiek zamiast rzetelnej wiedzy dostaje neuropsychologiczną watę cukrową.

Na jednym z portali znalazłem opisywane, jako tajną metodę służb (sic!), ćwiczenie polegające na jednoczesnym pisaniu prawą ręką liter alfabetu, a lewą cyfr, jest ciekawe. Wymaga uwagi, cierpliwości, koordynacji, kontroli błędów i pracy obu rąk. Nie jest głupie, ale i nie jest magiczne. Najrozsądniej patrzeć na nie jak na mały trening koordynacji oburęcznej i funkcji wykonawczych, a nie jak na przełącznik do wyższego poziomu świadomości.

Prawdziwa psychoedukacja nie polega na tym, żeby zabierać ludziom ciekawość. Można eksplorować, próbować, sprawdzać, ćwiczyć i obserwować siebie. Warto jednak wiedzieć, gdzie kończy się nauka, a zaczyna opowieść… z edukacyjnego mchu i akademickiej paproci;)

Skąd bierze się mit dwóch półkul

Popularna opowieść mówi, że lewa półkula jest logiczna, matematyczna i analityczna, a prawa emocjonalna, twórcza i intuicyjna. Taki podział dobrze wygląda na plakacie. Problem w tym, że mózg nie jest biurem podzielonym na dział księgowości i dział poezji.

Owszem, istnieje lateralizacja funkcji mózgowych. Niektóre procesy językowe częściej angażują struktury lewej półkuli. Wybrane aspekty przetwarzania przestrzennego częściej wiążą się z prawą półkulą. Ręka dominująca, mowa, słuch, wzrok, uwaga i ruch mają swoje asymetrie. To nie jest mit. Mitem jest dopiero nadmierne uproszczenie, w którym człowiek zostaje nazwany lewopółkulowym albo prawopółkulowym.

Duże badanie neuroobrazowe przeprowadzone przez Jareda Nielsena i współpracowników na ponad tysiącu osób nie znalazło potwierdzenia dla popularnej tezy, że ludzie mają ogólną dominację lewej albo prawej półkuli jako stylu poznawczego. Badacze analizowali wzorce funkcjonalnej łączności mózgu i pokazali, że mózg może mieć lokalne asymetrie, ale nie działa według prostego podziału znanego z internetowych infografik.

To bardzo ważne rozróżnienie. Nie ma nic złego w mówieniu, że ćwiczenie angażuje obie ręce, wymaga komunikacji między obszarami mózgu i może być interesującym treningiem. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś mówi, że takie ćwiczenie harmonizuje półkule, usuwa blokady, naprawia koncentrację, podnosi inteligencję albo aktywuje ukryty potencjał. Wtedy wchodzimy do krainy neuromitów, gdzie naukowe słowa noszą kostiumy z bazaru. A niestety moje zasięgi z długimi naukowymi tekstami versus popularne opowiadaczki i opowiadacze z mediów społecznościowych, mają się jak propozycja poczytania encyklopedii do lotu myśliwcem. Ale cóż… Ja wyznaję zasadę, że lepiej pomóc słowem jednej osobie w kryzysie, niż rozbawić tysiąc pozostałych.

Co naprawdę dzieje się podczas pisania obiema rękami

Wyobraźmy sobie proste ćwiczenie. Prawa ręka pisze A, B, C, D, a lewa w tym samym czasie zapisuje 1, 2, 3, 4. Zadanie wygląda niewinnie. Po chwili jednak pojawia się napięcie, śmiech, frustracja, pomyłki, lustrzane znaki, nierówne tempo i nagła świadomość, że własna lewa ręka ma osobowość zbuntowanego kota.

Właśnie ta trudność jest interesująca. Mózg musi jednocześnie utrzymywać dwa porządki symboliczne. Jedna sekwencja dotyczy liter, druga cyfr. Do tego dochodzi kontrola dłoni, kierunku pisania, nacisku narzędzia, rytmu ruchu i korekty błędów. Układ nerwowy nie wykonuje jednej prostej czynności. Tworzy złożony układ uwagi, motoryki i monitorowania.

W badaniach naukowych podobne zjawiska pojawiają się pod nazwami koordynacji oburęcznej, kontroli bimanualnej, pisania oburęcznego, pisma lustrzanego oraz treningu ruchowo poznawczego. Nie zawsze chodzi dokładnie o alfabet i cyfry. Znacznie częściej badacze analizują równoczesne ruchy dłoni, stukanie w różnych rytmach, rysowanie kształtów, pisanie inicjałów, prowadzenie linii, grę na instrumencie albo zadania wymagające współpracy obu rąk.

W takich zadaniach ważna jest nie tylko aktywacja ruchowa. Dużą rolę odgrywa hamowanie. Jedna ręka ma wykonać własny ruch, a druga nie powinna jej automatycznie naśladować. To wcale nie jest łatwe. Ludzkie ciało lubi symetrię. Kiedy jedna ręka wykonuje określony gest, druga ma skłonność do subtelnego podążania za nim. Precyzyjna koordynacja oburęczna wymaga więc nie tylko działania, lecz także powstrzymywania niepotrzebnych reakcji.

To dlatego takie ćwiczenie może być ciekawe dla psychoedukacji. Nie dlatego, że budzi tajemną energię półkul. Raczej dlatego, że w mikroskali pokazuje, jak funkcjonują uwaga, kontrola ruchu, cierpliwość, tolerancja frustracji i zdolność uczenia się.

Pisanie odręczne ma większą głębię niż klawiatura

W ostatnich latach wraca zainteresowanie pisaniem odręcznym. Nie jako nostalgicznym gestem z epoki zeszytów w kratkę, ale jako czynnością bogatą sensomotorycznie. Pisanie ręką wymaga formowania liter, kontroli nacisku, kierunku, tempa i kształtu. Klawiatura upraszcza ruch. Palec wciska klawisz, a litera pojawia się gotowa.

Badanie Van der Weel i Van der Meer z 2024 roku porównywało aktywność mózgu podczas pisania odręcznego i pisania na klawiaturze. Autorzy wykorzystali wysokogęstościowe EEG i wykazali, że pisanie ręczne wiązało się z bardziej rozbudowanymi wzorcami łączności mózgowej niż pisanie na klawiaturze. Szczególnie istotne były sieci w obszarach centralnych i ciemieniowych oraz aktywność w zakresach theta i alfa, które wiąże się z uwagą, uczeniem i kodowaniem informacji.

Nie oznacza to, że każdy powinien porzucić komputer i wrócić do gęsiego pióra. Wyniki pokazują raczej, że pisanie odręczne jest dla mózgu zadaniem bogatszym niż mechaniczne wprowadzanie znaków. Łączy ruch, wzrok, dotyk, przestrzeń i symbol. Jeżeli do tego dołożymy drugą rękę i równoległą sekwencję, poziom trudności znacząco rośnie.

To dobry przykład, jak można mówić o takich ćwiczeniach uczciwie i pozytywnie. Pisanie ręczne naprawdę angażuje mózg. Ćwiczenia oburęczne naprawdę mogą wymagać złożonej kontroli. Nie trzeba dodawać do tego fantastycznych opowieści o natychmiastowej synchronizacji półkul. Prawda jest wystarczająco ciekawa.

Koordynacja oburęczna jako trening uwagi i hamowania

Koordynacja oburęczna jest obecna w wielu codziennych czynnościach. Wiążemy buty, kroimy warzywa, gramy na instrumencie, prowadzimy samochód, piszemy na klawiaturze, otwieramy słoik, trzymamy telefon i jednocześnie wykonujemy inny ruch. Dwie ręce muszą współpracować, czasem symetrycznie, czasem niezależnie.

Badania nad koordynacją oburęczną pokazują, że podobne zadania angażują mechanizmy kontroli ruchowej, synchronizacji, hamowania i uczenia motorycznego. Morishita i współpracownicy analizowali znaczenie hamowania międzypółkulowego dla kontroli ruchów oburęcznych. Wyniki wskazują, że zdolność do tłumienia niepożądanej aktywności po przeciwnej stronie ciała ma znaczenie dla precyzyjnego wykonywania zadań obiema rękami.

Z kolei Torre i współpracownicy badali u osób starszych trening koordynacji oburęcznej i jego wpływ na zadania niewytrenowane. W ich badaniu ćwiczenia koordynacyjne przyniosły przeniesienie części korzyści na inne zadania motoryczne i poznawcze, w tym funkcje hamowania. Próba była niewielka, więc nie należy robić z tego wielkiej obietnicy terapeutycznej. Wynik jest jednak interesujący, ponieważ pokazuje kierunek, w którym warto badać podobne ćwiczenia.

W psychoedukacji ma to praktyczne znaczenie. Ćwiczenie z literami i cyframi może być traktowane jako krótki trening skupienia. Osoba wykonująca zadanie szybko zauważa, kiedy traci rytm, kiedy jedna ręka zaczyna dominować, kiedy pojawia się frustracja i jak bardzo automatyzmy wpływają na ruch. Takie doświadczenie może uczyć obserwacji siebie. Właśnie tu widzę jego wartość.

Pismo lustrzane i dziwne zachowanie ręki niedominującej

Podczas jednoczesnego pisania obiema rękami może pojawić się pismo lustrzane. Dla wielu osób jest to zaskakujące. Ręka niedominująca zaczyna układać znaki odwrotnie, jakby pisała dla lustra, nie dla czytelnika. W internecie łatwo zbudować wokół tego atmosferę tajemnicy. Naukowo jest to jednak zjawisko znane i opisywane od dawna.

Gordon Schott w klasycznym opracowaniu poświęconym pismu lustrzanemu opisywał je jako nietypowy, ale dobrze udokumentowany fenomen neurologiczny. Pismo lustrzane może pojawiać się u osób zdrowych, u dzieci, u osób po uszkodzeniach mózgu oraz w określonych warunkach eksperymentalnych. Nie musi oznaczać niczego magicznego ani patologicznego.

Michael Corballis pisał o lustrzanych odpowiednikach i wymianie informacji między półkulami w kontekście symetrii mózgu. Ludzki układ nerwowy w wielu sytuacjach rozpoznaje obiekty niezależnie od tego, czy widzimy je z lewej, czy z prawej strony. W codziennym świecie to bardzo przydatne. W czytaniu i pisaniu trzeba jednak nauczyć się odróżniać kierunek znaków, ponieważ b i d albo p i q nie są tym samym.

Dlatego pismo lustrzane nie powinno być traktowane jak dowód wejścia w niedostępną strefę mózgu. Może raczej pokazywać, że zadanie przekracza standardowy automatyzm i zmusza układ nerwowy do mniej typowej organizacji ruchu. Dla psychologa to ciekawe. Dla osoby ćwiczącej może być zabawne. Dla sprzedawcy TikTokowych cudów bywa niestety idealnym materiałem na przesadną historię.

Co z metodami popularnymi w internecie

W sieci znajdziemy wiele ćwiczeń, które obiecują poprawę koncentracji, pamięci, czytania, kreatywności, emocji i równowagi psychicznej poprzez proste ruchy ciała. Niektóre z nich mają sens jako aktywność ruchowa. Inne mogą działać relaksująco, porządkująco albo motywująco. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynają być przedstawiane jako naukowo potwierdzone metody głębokiej reorganizacji mózgu.

Najbardziej znanym przykładem jest Brain Gym, w Polsce często kojarzony z Gimnastyką Mózgu albo metodami integrującymi półkule. Przeglądy krytyczne wskazują, że twierdzenia tego nurtu są znacznie mocniejsze niż dowody. Kroeze, Hyatt i Lambert opisali Brain Gym jako praktykę pseudonaukową, zwracając uwagę na brak jakościowych dowodów potwierdzających deklarowane efekty edukacyjne. Wcześniejsze analizy Spaulding, Mostert i Beam również były wobec tej metody bardzo ostrożne.

Nie znaczy to, że każdy ruch jest bezwartościowy. Człowiek siedzący godzinami przed ekranem może poczuć się lepiej po kilku minutach ruchu, rozciągania, naprzemiennego marszu, oddychania i skupienia uwagi. Taki efekt jest możliwy bez tajemniczych wyjaśnień. Ruch poprawia pobudzenie, pomaga regulować napięcie, daje przerwę poznawczą i porządkuje ciało.

Uczciwość polega na właściwym podpisaniu zjawiska. Jeżeli ćwiczenie pomaga się skupić, nazwijmy je ćwiczeniem skupienia. Jeżeli poprawia sprawność dłoni, nazwijmy je treningiem motorycznym. Gdy daje przyjemność i chwilę zatrzymania, niech będzie praktyką uważności w ruchu. Nie musimy udawać, że jest terapią neurologiczną dla wszystkich.

Dobre ćwiczenia bez cudownych obietnic

Mam dobre zdanie o prostych ćwiczeniach oburęcznych, jeśli wykonuje się je rozsądnie i bez nadawania im fałszywej rangi. Mogą być elementem rozgrzewki poznawczej, pracy z uwagą, treningu ręki niedominującej, zabawy neuropsychologicznej albo psychoedukacyjnego doświadczenia pokazującego, jak trudno jest kontrolować dwa procesy naraz.

Pierwszym ćwiczeniem może być jednoczesne rysowanie kół obiema rękami. Na początku obie dłonie rysują koła symetrycznie. Potem jedna ręka próbuje rysować koło, a druga pionową linię. Następnie można zamienić role. To zadanie szybko pokazuje, jak jedna ręka wpływa na drugą.

Drugim ćwiczeniem jest pisanie liter i cyfr. Prawa ręka zapisuje A, B, C, D, a lewa 1, 2, 3, 4. Po chwili następuje zamiana. Ręka dominująca dostaje cyfry, niedominująca litery. Najważniejsze nie jest tempo, ale obserwacja błędów, napięcia i automatyzmów.

Trzecim ćwiczeniem jest stukanie w różnych rytmach. Prawa ręka uderza raz, lewa dwa razy. Potem prawa dwa razy, lewa raz. Można użyć metronomu (kiedyś miałem prawdziwy muzyczny, ale dzisiaj można znaleźć apkę zastępującą realne urządzenie) albo spokojnego rytmu muzycznego. Takie zadania mają więcej wspólnego z badaniami nad timingiem i koordynacją niż z modnymi hasłami o harmonizacji półkul.

Czwartym ćwiczeniem jest gra na prostym instrumencie. Pianino, bębenek, gitara albo nawet stukanie palcami po stole mogą być świetnym treningiem. Muzyka łączy rytm, ruch, uwagę, słuch i emocje. Nie trzeba robić z niej terapii cudownej, żeby była wartościowa.

Piątym ćwiczeniem jest powolne pisanie ręką niedominującą. Nie chodzi o to, żeby zostać oburęcznym kaligrafem. Wystarczy kilka zdań dziennie. Taki trening uczy cierpliwości i pokazuje, jak bardzo sprawność ruchowa zależy od powtarzania, uwagi i tolerancji niedoskonałości.

Jak korzystać z takich ćwiczeń w psychoedukacji

Najlepszy sposób używania tych ćwiczeń jest prosty. Trzeba potraktować je jako doświadczenie, a nie obietnicę cudownej zmiany. Można przez pięć minut dziennie ćwiczyć pisanie, rysowanie albo rytm, a potem zapisać kilka obserwacji. Ile było błędów. Kiedy pojawiło się napięcie. Czy łatwiej było po kilku próbach. Która ręka próbowała przejąć kontrolę. Jak reagowałem na własną nieporadność.

Dla wielu osób to może być zaskakująco dobry materiał psychologiczny. Nie dlatego, że samo ćwiczenie diagnozuje osobowość. Raczej dlatego, że człowiek szybko spotyka własny styl reagowania. Jedni śmieją się i próbują dalej. Inni irytują się po pierwszej pomyłce. Ktoś zaczyna się porównywać. Inna osoba od razu szuka idealnej metody. Jeszcze ktoś zauważa, że trudne zadanie wymaga zwolnienia.

W pracy psychoedukacyjnej takie ćwiczenie może więc służyć rozmowie o koncentracji, frustracji, perfekcjonizmie, automatyzmach, neuroplastyczności i uczeniu się. Może też pokazywać, że mózg nie rozwija się przez samo życzenie, ale przez powtarzalny kontakt z zadaniem. To bardzo trzeźwa i dobra wiadomość.

W przypadku osób z ADHD podobne ćwiczenia mogą być użyteczne jako krótkie zadanie zakotwiczające uwagę. Nie są leczeniem ADHD. Nie zastąpią diagnozy, psychoterapii, farmakoterapii, higieny snu, aktywności fizycznej ani pracy nad strukturą dnia. Mogą jednak na kilka minut zebrać uwagę w konkretnym miejscu. Czasem już to jest wartością.

Gdzie przebiega granica między nadzieją a nadużyciem

Człowiek ma prawo szukać metod, które pomogą mu lepiej funkcjonować. Warto próbować ruchu, pisania, ćwiczeń rytmicznych, pracy z oddechem, medytacji, treningu uważności, muzykowania i rozmaitych sposobów regulacji. Mózg jest plastyczny. Ciało wpływa na psychikę. Ruch może zmieniać stan uwagi i emocji.

Nadużycie zaczyna się wtedy, gdy ktoś obiecuje zbyt wiele. Jeżeli proste ćwiczenie ma rzekomo usuwać trudności szkolne, leczyć zaburzenia, zwiększać iloraz inteligencji, odblokowywać prawą półkulę albo harmonizować osobowość, warto się zatrzymać. Nauka lubi ostrożne sformułowania, ponieważ rzeczywistość jest złożona. Marketing lubi wielkie hasła, ponieważ wielkie hasła dobrze się sprzedają.

Właśnie dlatego potrzebujemy psychoedukacji. Nie po to, by wyśmiewać ludzi, którzy szukają pomocy. Po to, by chronić ich przed rozczarowaniem, fałszywą winą i wydawaniem pieniędzy na obietnice bez pokrycia. Jeśli ktoś po kilku tygodniach cudownego programu nie widzi efektu, może pomyśleć, że to z nim jest coś nie tak. Tymczasem problem często tkwił w obietnicy, nie w człowieku.

Dobra metoda, by stała się dobra, wymaga włożenia realnej pracy. Można zapytać, jakie są badania. Można sprawdzić, czy badanie dotyczy dokładnie tej grupy ludzi, tego ćwiczenia i tego efektu. Warto zobaczyć, czy wynik został powtórzony przez innych badaczy. Rozsądnie jest też zapytać, czy efekt jest duży, trwały i praktycznie ważny. Bez tych pytań łatwo pomylić ciekawostkę z terapią.

Hemisfera tajemnic jako metafora dobrej ciekawości

Tytułowa hemisfera tajemnic nie oznacza tajemnej półkuli, która czeka, aż ktoś obudzi ją ćwiczeniem z internetu. To raczej metafora miejsca, w którym spotykają się ciekawość, nauka i ostrożność. Mózg naprawdę jest tajemniczy. Nie trzeba go dodatkowo zaczarowywać.

Ćwiczenia oburęczne mają swój urok. Są proste, tanie, dostępne i potrafią natychmiast pokazać, jak wymagająca jest koordynacja. Wprowadzają element zabawy. Dają doświadczenie pracy z błędem. Mogą poprawiać sprawność w wykonywanym zadaniu. W określonych warunkach badawczych trening koordynacji oburęcznej może wiązać się z poprawą wybranych aspektów kontroli poznawczej, choć nie należy rozszerzać tych wyników ponad miarę.

Takie ćwiczenia mogą być wartościowe, jeśli traktujemy je jako trening uwagi, koordynacji i cierpliwości. Nie są cudownym sposobem na zmianę mózgu. Mogą wspierać psychoedukację, ale nie powinny zastępować diagnozy, leczenia ani profesjonalnej pomocy psychologicznej.

To podejście jest pozytywne, ale nie naiwne. Człowiek może ćwiczyć, obserwować siebie, poprawiać sprawność, szukać rytmu i rozwijać uważność. Jednocześnie nie musi wierzyć w każde hasło, które próbuje sprzedać mu własny mózg w wersji premium.

Prosty domowy eksperyment psychoedukacyjny

Można wykonać krótkie ćwiczenie przez siedem dni. Każdego dnia wystarczy pięć minut. Pierwsza minuta to rysowanie obiema rękami symetrycznych kół. Druga minuta to pisanie prawą ręką liter, a lewą cyfr. Trzecia minuta to zamiana rąk. Czwarta minuta to stukanie w rytmie jedna ręka raz, druga dwa razy. Piąta minuta to spokojne zapisanie jednego zdania ręką dominującą.

Po ćwiczeniu warto zapisać cztery obserwacje. Liczbę błędów. Poziom napięcia od jednego do dziesięciu. Poziom frustracji od jednego do dziesięciu. Jedno zdanie o tym, co było najtrudniejsze. Po tygodniu można porównać pierwszy i ostatni dzień.

Taki eksperyment nie udowodni, że mózg został przeprogramowany. Może jednak pokazać coś znacznie bardziej praktycznego. Czy uczę się przez powtórzenie. Jak reaguję na błędy. Czy potrafię zwolnić. Kiedy pojawia się napięcie. Czy moja uwaga stabilizuje się po kilku minutach. To są konkretne dane o własnym funkcjonowaniu.

W psychoedukacji często właśnie chodzi o zauważenie mechanizmu. Człowiek zaczyna rozumieć siebie nie przez wielką teorię, ale przez małe doświadczenie. Dłoń prowadzi literę, druga dłoń zapisuje cyfrę, a w środku tej nieporadnej choreografii pojawia się wiedza o sobie.

Zamiast podsumowania…

Hemisfera tajemnic pozostaje otwarta, jako przestrzeń rozsądnego badania. Ćwiczenia oburęczne, pisanie odręczne, rytm, ruch i praca ręki niedominującej mogą być ciekawe, użyteczne i przyjemne. Mają sens jako element psychoedukacji, treningu uwagi i poznawania własnych reakcji.

Jako psycholog, popularyzator psychoedukacji i dziennikarz chcę opisywać takie metody uczciwie. Bez drwiny, ale też bez naiwności. Z szacunkiem dla ludzkiej potrzeby rozwoju i z odpowiedzialnością wobec nauki.

Zapraszam do mojego wirtualnego gabinetu na sesje psychologiczne oraz na szkolenia psychologiczne. Znajdziesz mnie na portalu ZnanyLekarz.

Robert J Błaszczyk

Źródła naukowe

Corballis, M. C. 2018. Mirror image equivalence and interhemispheric mirror image reversal. Frontiers in Human Neuroscience.

Kroeze, K., Hyatt, K. J., Lambert, M. C. 2016. Brain Gym. Pseudoscientific practice. Journal of the International Association of Special Education.

Morishita, T., Uehara, K., Funase, K. 2022. Impact of interhemispheric inhibition on bimanual movement control in young and older adults. Experimental Brain Research.

Nielsen, J. A., Zielinski, B. A., Ferguson, M. A., Lainhart, J. E., Anderson, J. S. 2013. An evaluation of the left brain vs right brain hypothesis with resting state functional connectivity magnetic resonance imaging. PLOS ONE.

Schott, G. D. 2007. Mirror writing. Neurological reflections on an unusual phenomenon. Journal of Neurology, Neurosurgery and Psychiatry.

Sisti, H. M., Geurts, M., Gooijers, J., Heitger, M. H., Caeyenberghs, K., Beets, I. A. M., Boisgontier, M. P., Swinnen, S. P. 2011. Microstructural organization of corpus callosum projections to prefrontal cortex predicts bimanual motor learning. Learning and Memory.

Torre, M. M., Temprado, J. J., Devillers Réolon, L. 2023. Does bimanual coordination training benefit inhibitory function in older adults. Frontiers in Aging Neuroscience.

Van der Weel, F. R. R., Van der Meer, A. L. H. 2024. Handwriting but not typewriting leads to widespread brain connectivity. A high density EEG study with implications for the classroom. Frontiers in Psychology.

Share this content:

Opublikuj komentarz