Gdyby bomby spadły przy granicy. Jak zareagują Polacy?
Wyobraź sobie, że jest zwyczajny poranek. Przygotowujesz kawę, sprawdzasz wiadomości, myślisz o pracy. Nagle na ekranie telefonu pojawia się pilny komunikat. Doszło do eksplozji w pobliżu polskiej granicy. Służby informują o zagrożeniu. Kolejne wiadomości są sprzeczne. Jedni mówią o pojedynczym incydencie, inni o początku wojny.
Nie wiesz jeszcze, co naprawdę się wydarzyło. Wiesz natomiast, że coś, co dotychczas oglądałeś w telewizji, może zacząć dotyczyć twojego życia.
Co robisz?
Dzwonisz do najbliższych? Szukasz informacji? Pakujesz samochód? A może zastygasz przed ekranem i przez kilka minut nie potrafisz podjąć żadnej decyzji?
To przykład hipotetyczny, ale opisuje sytuację, która uruchamia jeden z najbardziej podstawowych mechanizmów ludzkiej psychiki. Konieczność reagowania na zagrożenie, którego skali jeszcze nie znamy.
W debacie publicznej często słyszymy, że w podobnych okolicznościach ludzie wpadliby w panikę. Tymczasem badania psychologii katastrof pokazują bardziej złożony obraz. Obok lęku i dezorientacji pojawiają się współpraca, solidarność, zachowania ochronne i próby przywrócenia porządku.
Jako psycholog chcę przyjrzeć się temu, co naprawdę wiemy o reakcjach ludzi w sytuacjach ekstremalnego zagrożenia. Sprawdzę również, co mówią aktualne polskie sondaże, dlaczego nie potrafimy uczciwie przewidzieć procentowego rozkładu paniki i odwagi oraz co można zrobić, zanim pojawi się rzeczywisty kryzys.
Pytanie, z którym możesz się utożsamić
Jak polskie społeczeństwo zareagowałoby na informację o bezpośrednim zagrożeniu wojennym albo wybuchach bomb tuż przy naszej granicy?
Jakich proporcji paniki, paraliżu decyzyjnego, mobilizacji i wzajemnej pomocy możemy się spodziewać? Jak jako jednostki i społeczeństwo radzimy sobie z tak nagłym, bezpośrednim stresem kryzysowym?
Grzegorz, 55 lat
Pytanie czytelnika zostało skrócone redakcyjnie z zachowaniem jego istoty.
Jeżeli podobne pytania nie dają ci spokoju, możesz napisać do mnie na psycholog@psycholog.click lub skontaktować się przez WhatsApp. Jeżeli natomiast lęk przed przyszłością zaczyna wpływać na twoje codzienne funkcjonowanie, możesz umówić konsultację psychologiczną online.
Ile osób wpadnie w panikę, a ile zachowa zimną krew?
Zacznę od odpowiedzi, która może rozczarować miłośników precyzyjnych prognoz.
Nie istnieją wiarygodne dane pozwalające stwierdzić, że w przypadku bezpośredniego zagrożenia wojennego określony procent Polaków wpadnie w panikę, określony procent dozna paraliżu decyzyjnego, a pozostali przystąpią do zorganizowanej pomocy.
Takich proporcji nie można wyprowadzić z pojedynczego sondażu ani z badań przeprowadzonych podczas innych katastrof.
Istnieje kilka powodów.
Po pierwsze, ogromne znaczenie ma rodzaj zagrożenia. Informacja o eksplozjach po drugiej stronie granicy wywoła inne reakcje niż wybuch w bezpośrednim sąsiedztwie domu. Jeszcze inaczej człowiek zareaguje na alarm ostrzegawczy, a inaczej na rzeczywisty atak, w którym widzi rannych i zniszczenia.
Po drugie, reakcje nie są stałymi cechami osobowości.
Człowiek, który w pierwszych minutach odczuwa silny strach, może następnie sprawnie zorganizować pomoc. Ktoś pozornie spokojny może po kilku godzinach doświadczyć przytłaczającego napięcia. Osoba, która początkowo nie reaguje, może odzyskać zdolność działania po otrzymaniu zrozumiałej instrukcji.
Po trzecie, panika, chwilowe znieruchomienie i pomaganie innym nie są wzajemnie wykluczającymi się kategoriami. Ta sama osoba może doświadczać wszystkich trzech reakcji w różnych momentach.
Właśnie dlatego nie zamierzam przedstawiać procentów, których nauka nie potwierdza.
Możemy natomiast ocenić, jakie mechanizmy sprzyjają dezorganizacji, a jakie zwiększają prawdopodobieństwo skutecznego działania.
I tu pojawia się ważna wiadomość. Przestraszony człowiek nadal może zachowywać się racjonalnie, pomagać innym i podejmować właściwe decyzje.
Strach nie przekreśla sprawczości.
Pierwsze minuty zagrożenia. Co dzieje się z człowiekiem?
Wyobraź sobie ponownie hipotetyczną sytuację.
Słyszysz głośny huk. Nie znasz jego przyczyny. Telefon nieustannie dzwoni. Ktoś z rodziny pyta, czy powinien wyjeżdżać. W mediach społecznościowych pojawiają się nagrania, ale nie wiadomo, gdzie zostały wykonane.
Twoja uwaga zaczyna koncentrować się na zagrożeniu.
Organizm uruchamia reakcję stresową. Zmienia się pobudzenie autonomicznego układu nerwowego. Możesz odczuwać szybsze bicie serca, napięcie mięśni, suchość w ustach, drżenie dłoni albo trudności z koncentracją.
Takie objawy nie świadczą automatycznie o zaburzeniu psychicznym. Są możliwymi elementami naturalnej odpowiedzi organizmu na zagrożenie.
Problem zaczyna się wtedy, gdy intensywność sytuacji przekracza aktualne możliwości przetwarzania informacji.
Psycholog John Leach analizował zachowania ludzi w sytuacjach katastrof, korzystając między innymi z relacji świadków, materiałów dotyczących katastrof lotniczych i morskich oraz wywiadów z ocalałymi.
W publikacji z 2004 roku opisał zjawisko, które potocznie nazywamy zastygnięciem lub zamrożeniem reakcji.
Człowiek może przez pewien czas nie podejmować działania, mimo że z zewnątrz wydaje się oczywiste, co powinien zrobić. Nie musi to wynikać z braku odwagi. Może być związane z ograniczeniami przetwarzania informacji, kiedy decyzja musi zostać podjęta szybciej, niż umysł potrafi uporządkować sytuację (Leach, 2004).
Warto jednak zachować ostrożność. Badanie dotyczyło określonych katastrof i nie dostarcza procentowej prognozy zachowania mieszkańców Polski podczas wojny.
Pozwala za to wyciągnąć praktyczny wniosek.
Jeżeli człowiek wcześniej przećwiczył podstawową procedurę, może mieć mniej decyzji do podejmowania w momencie przeciążenia.
Wie, gdzie są dokumenty. Wie, kogo powiadomić. Wie, gdzie szukać komunikatów. Nie musi w środku zagrożenia dopiero opracowywać całego planu.
To nie gwarantuje prawidłowej reakcji, ale zmniejsza liczbę niewiadomych, z którymi trzeba się zmierzyć.
Dlaczego niektórzy biegną, a inni stoją?
W sytuacjach bezpośredniego zagrożenia mogą występować różne reakcje obronne.
Jedna osoba szybko się przemieszcza. Druga skupia się na ochronie najbliższych. Trzecia szuka wskazówek u innych. Czwarta przez chwilę nie potrafi zrobić niczego.
Nie można jednak na podstawie jednego zachowania rozpoznać konkretnego mechanizmu neurologicznego.
Przykładowo, człowiek stojący nieruchomo może być chwilowo przeciążony, ale może również nasłuchiwać komunikatów, obserwować otoczenie lub świadomie czekać na polecenie.
Z zewnątrz te sytuacje mogą wyglądać podobnie.
Dlatego nie oceniałbym ludzi według tego, jak odważnie wyglądali w pierwszych sekundach kryzysu.
Znacznie ważniejsze jest to, czy otrzymali informacje umożliwiające bezpieczne działanie i czy mieli warunki do ich wykonania.
Mit wielkiej paniki. Katastrofy pokazują coś zaskakującego
Kiedy oglądamy filmy przedstawiające katastrofy, często widzimy podobny obraz. Krzyczący tłum, ludzie przepychający się do wyjścia, całkowity rozpad zasad społecznych.
Takie sceny potrafią mocno działać na wyobraźnię.
Nie są jednak dobrym modelem przewidywania zachowania całego społeczeństwa.
John Drury w przeglądzie badań z 2018 roku opisał mechanizmy powstawania wspólnej tożsamości wśród osób doświadczających zagrożenia.
Kiedy ludzie rozpoznają, że znaleźli się w podobnej sytuacji, mogą zacząć postrzegać innych jako uczestników wspólnego doświadczenia. Sprzyja to wzajemnemu wsparciu, koordynacji oraz spontanicznej samoorganizacji (Drury, 2018).
To istotne, ponieważ część popularnych wyobrażeń o katastrofach zakłada, że instynkt przetrwania musi prowadzić przede wszystkim do egoizmu.
Badania pokazują, że taki wniosek jest zbyt prosty.
W przeglądzie opublikowanym w 2026 roku Drury ponownie przedstawił wyniki badań zachowania tłumów, w tym w sytuacjach nagłych zagrożeń. Zwrócił uwagę na znaczenie procesów tożsamości społecznej dla rozumienia współpracy i reakcji zbiorowych (Drury, 2026).
Nie oznacza to, że panika nie istnieje.
Może dochodzić do gwałtownej ucieczki, dezorganizacji i niebezpiecznych zachowań, szczególnie kiedy dostęp do bezpiecznych dróg przemieszczania się jest ograniczony, komunikaty są sprzeczne albo ludzie nie rozumieją, gdzie znajduje się zagrożenie.
Nie oznacza to również, że wszyscy będą solidarni.
Współpraca zależy od warunków, dostępnych zasobów, relacji społecznych i oceny bezpieczeństwa.
Najważniejszy wniosek jest jednak inny.
Nie należy z góry zakładać, że strach zamieni społeczeństwo w bezładny tłum.
Wspólne zagrożenie może również stać się powodem wspólnego działania.
Co rzeczywiście mówią polskie badania?
Tutaj możemy przejść od ogólnych mechanizmów psychologicznych do konkretnych danych dotyczących polskiego społeczeństwa.
Warto zestawić dwa badania, ponieważ pokazują różne aspekty gotowości na sytuacje kryzysowe.
CBOS 2025. Obrona, pomoc, wyjazd i normalne życie
W komunikacie CBOS z maja 2025 roku przedstawiono wyniki badania dotyczącego obaw przed rozszerzeniem wojny oraz deklarowanych reakcji na ewentualny atak Rosji na Polskę.
Najczęściej deklarowanym sposobem postępowania było wspieranie obrony kraju bez bezpośredniego udziału w walkach.
Taką odpowiedź wskazało 37% badanych.
Udział w zbrojnej obronie kraju deklarowało 11%.
Zmianę miejsca zamieszkania na bezpieczniejsze przewidywało 18% respondentów, przy czym większość tej grupy zakładała wyjazd za granicę.
Około jednej czwartej ankietowanych deklarowało, że starałoby się żyć mniej więcej tak jak wcześniej (Głowacki, 2025).
Wyniki te zasługują na uważną interpretację.
Deklaracja gotowości do obrony nie dowodzi, że konkretna osoba rzeczywiście podejmie walkę. Podobnie zamiar wyjazdu nie oznacza paniki, a plan kontynuowania codzienności nie musi świadczyć o lekceważeniu zagrożenia.
Każda z tych odpowiedzi może wynikać z innych okoliczności życiowych.
Rodzic małego dziecka może uznać wyjazd za rozsądny sposób ochrony rodziny. Osoba opiekująca się niesamodzielnym krewnym może pozostać na miejscu z poczucia odpowiedzialności. Ktoś z doświadczeniem ratowniczym może zdecydować się na pomoc lokalną.
Nie ma podstaw, żeby z samych deklaracji wyprowadzać ocenę charakteru lub patriotyzmu człowieka.
Co więcej, CBOS wskazał na problem związany z przygotowaniem praktycznym.
Mniej niż co piąty respondent deklarował wiedzę o tym, jak postępować w przypadku wojny. Podobny odsetek sprawdził wcześniej, gdzie w okolicy można znaleźć schronienie.
Zwracam na to szczególną uwagę.
Możemy mieć określone poglądy na temat obrony kraju, a jednocześnie nie wiedzieć, dokąd się udać po usłyszeniu alarmu.
Gotowość deklaratywna i przygotowanie operacyjne to dwie różne rzeczy.
IBRiS 2026. Polacy wolą działać razem
Kolejny ważny obraz przynosi badanie IBRiS przeprowadzone dla Polskiej Agencji Prasowej w dniach 19–27 września 2026 roku.
Badanie wykonano metodą telefoniczną CATI na ogólnopolskiej próbie 1000 osób.
W sytuacji zagrożenia 61,4% respondentów wolałoby działać wspólnie z innymi mieszkańcami swojej okolicy. Samodzielne działanie wybrało 25,8%, a 12,8% nie miało zdania.
Ponadto 67,6% badanych deklarowało, że ma w swoim najbliższym otoczeniu osobę, do której może zwrócić się o pomoc podczas kryzysu.
Jednak tylko 53% twierdziło, że wie, gdzie szukać wiarygodnych informacji. Z kolei 48,8% uważało, że potrafiłoby przygotować się do ewakuacji w ciągu 30 minut (IBRiS, 2026).
Otrzymujemy więc interesujący obraz społeczeństwa.
Relatywnie wielu ludzi deklaruje potrzebę współpracy i posiadanie kogoś, na kim można polegać. Jednocześnie znaczna część respondentów nie ma pewności co do źródeł informacji lub własnej gotowości ewakuacyjnej.
Badanie wykazało również różnice między grupami wiekowymi.
Wspólne działanie wybierało 46% osób w wieku 18–29 lat i 72% respondentów mających co najmniej 60 lat.
Nie wyciągałbym jednak wniosku, że starsi ludzie będą podczas rzeczywistej katastrofy bardziej solidarni od młodszych.
Badanie mierzyło deklarowaną preferencję działania, a nie zachowanie w warunkach zagrożenia życia. Różne grupy mogą także inaczej rozumieć samą możliwość działania wspólnie z sąsiadami.
Nie wolno również bezpośrednio zestawiać wszystkich odpowiedzi CBOS i IBRiS jako elementów jednego procentowego podziału społeczeństwa.
Pytania dotyczyły różnych scenariuszy i odmiennych form zachowania.
A jednak oba badania wspierają ważną obserwację.
Polskie społeczeństwo posiada deklarowany potencjał pomocy i współpracy, lecz nie zawsze towarzyszy mu równie wysoki poziom praktycznego przygotowania.
To właśnie ten rozdźwięk zasługuje dziś na większą uwagę niż próby obliczania, ilu Polaków okaże się odważnych.
Najgroźniejsza może być niepewność informacyjna
W sytuacji zagrożenia człowiek potrzebuje odpowiedzi na kilka podstawowych pytań.
Co się wydarzyło? Czy jestem bezpieczny? Czy mam pozostać w domu? Czy powinienem udać się do schronienia? Jak mogę ochronić bliskich?
Jeżeli odpowiedzi są sprzeczne, problemem staje się nie tylko samo zagrożenie, lecz także trudność w podjęciu decyzji.
Michael Lindell i Ronald Perry opracowali model podejmowania decyzji ochronnych w sytuacjach zagrożeń i katastrof.
Ich praca pokazuje, że zachowanie ludzi zależy między innymi od odebrania i zrozumienia ostrzeżenia, oceny zagrożenia, przekonania o skuteczności możliwego działania, zaufania do źródeł informacji oraz rzeczywistych ograniczeń sytuacyjnych (Lindell i Perry, 2012).
W praktyce oznacza to, że samo poinformowanie o niebezpieczeństwie może nie wystarczyć.
Komunikat powinien pomagać człowiekowi ustalić, co konkretnie ma zrobić.
Wyobraź sobie dwa hipotetyczne powiadomienia.
Pierwsze informuje jedynie, że sytuacja jest poważna i może się pogorszyć.
Drugie wskazuje, jaki obszar obejmuje zagrożenie, jakiego działania oczekują służby, gdzie można uzyskać aktualne informacje i kiedy pojawi się kolejny komunikat.
Drugie powiadomienie daje więcej możliwości podjęcia decyzji.
Nie musimy zakładać, że odbiorca natychmiast przestanie się bać. Może jednak wiedzieć, od czego zacząć.
Media społecznościowe mogą jednocześnie pomagać i szkodzić
Podczas kryzysu informacje przemieszczają się niezwykle szybko.
To może sprzyjać przekazywaniu ostrzeżeń i organizowaniu pomocy. Jednocześnie szybkość obiegu treści ułatwia rozpowszechnianie wiadomości niezweryfikowanych, wyrwanych z kontekstu lub celowo fałszywych.
Warto pamiętać, że nagranie eksplozji nie potwierdza automatycznie jej miejsca, daty ani przyczyny.
Materiał przedstawiony jako aktualny może pochodzić z innego kraju albo z wydarzenia sprzed kilku lat.
Jeżeli w sytuacji zagrożenia będziesz przekazywać dalej każdą dramatyczną wiadomość, możesz nieświadomie zwiększać dezorientację ludzi, którym chcesz pomóc.
Dlatego proponuję prostą zasadę.
Najpierw ustal, czy informacja pochodzi z wiarygodnego, aktualnego komunikatu służb lub innego sprawdzonego źródła. Dopiero potem podejmuj decyzję o dalszym jej przekazywaniu.
W Polsce podstawową rolę odgrywają oficjalne komunikaty właściwych służb, Alerty RCB, RSO i przekazywane przez administrację instrukcje bezpieczeństwa.
W przypadku bezpośredniego zagrożenia nie czekaj jednak na internetową dyskusję, jeżeli konieczne jest natychmiastowe zastosowanie poleceń odpowiedzialnych służb.
Czasami najbardziej użyteczną informacją jest krótki, jednoznaczny komunikat.
Dlaczego sąsiad może być ważniejszy niż tysiąc internetowych komentarzy?
Zastanówmy się nad jeszcze jednym elementem reakcji zbiorowej.
W sytuacji kryzysowej państwo odpowiada za organizowanie ochrony ludności i działania ratownicze. Nie oznacza to jednak, że każda forma pomocy musi rozpoczynać się od centralnej decyzji.
Ludzie mogą wspierać się również lokalnie.
Jedna osoba sprawdza, czy starszy sąsiad otrzymał ostrzeżenie. Druga pomaga osobie z ograniczoną mobilnością. Ktoś udostępnia sprawdzoną informację. Ktoś inny ma latarkę, zapas baterii albo możliwość przewiezienia potrzebnych rzeczy.
Takie działania nie zastępują służb.
Mogą natomiast ułatwiać funkcjonowanie społeczności, o ile pozostają bezpieczne i zgodne z komunikatami właściwych organów.
Badania Drury’ego nad tożsamością społeczną pomagają zrozumieć, dlaczego wspólne doświadczenie zagrożenia może sprzyjać solidarności.
Człowiek przestaje postrzegać otaczających go ludzi wyłącznie jako obce osoby. Zaczyna dostrzegać, że ich bezpieczeństwo i jego własne bezpieczeństwo są częściowo powiązane.
Nie trzeba przy tym zakładać wielkiej przemiany społecznej.
Czasami wystarczy konkretna współpraca między kilkoma gospodarstwami domowymi.
Widzę tu szczególnie ważny kierunek wzmacniania odporności społecznej.
Zanim pojawi się kryzys, warto znać ludzi, którzy mieszkają najbliżej.
Nie musisz organizować wielkiej struktury. Możesz po prostu ustalić, kto w twoim otoczeniu potrzebowałby pomocy, kto dysponuje podstawowymi umiejętnościami i jak można przekazać sobie wiarygodną informację, gdy zwykłe kanały komunikacji będą przeciążone.
Oczywiście z poszanowaniem prywatności, dobrowolności oraz własnego bezpieczeństwa.
Badanie IBRiS wskazuje, że wielu Polaków dostrzega wartość takiego współdziałania.
Nauka nie daje gwarancji, że każda społeczność rzeczywiście będzie współpracować. Pokazuje jednak, że wspólnoty nie należy traktować wyłącznie jako potencjalnego źródła paniki.
Może być również zasobem ochronnym.
Czy istnieje psychologiczna recepta na pierwsze godziny kryzysu?
Nie istnieje jedna technika, która uczyni człowieka odpornym na wszystkie sytuacje ekstremalne.
Możemy jednak korzystać z zasad, które mają uzasadnienie w badaniach nad następstwami katastrof i przemocy zbiorowej.
Stevan Hobfoll wraz z międzynarodowym zespołem ekspertów przedstawił w 2007 roku pięć podstawowych kierunków wczesnego i średnioterminowego wsparcia osób dotkniętych masową traumą.
Obejmują one wzmacnianie poczucia bezpieczeństwa, uspokojenia, skuteczności własnej i zbiorowej, więzi społecznych oraz realistycznej nadziei (Hobfoll i in., 2007).
To zasady opracowane na podstawie dostępnych dowodów i konsensusu ekspertów. Nie stanowią gwarantowanej procedury leczenia ani przepisu na zachowanie każdej osoby.
Ich wartość polega na tym, że pomagają ustalić rozsądne priorytety.
Najpierw bezpieczeństwo, później analizowanie emocji
Jeżeli zagrożenie jest bezpośrednie, pierwszym zadaniem jest ochrona życia i zdrowia.
Nie ma sensu przekonywać człowieka, żeby się odprężył, kiedy powinien zastosować się do alarmu lub znaleźć bezpieczne schronienie.
Działanie musi być odpowiednie do rodzaju zagrożenia.
W zależności od sytuacji właściwe może być schronienie się na miejscu, opuszczenie zagrożonego obszaru albo zastosowanie szczególnej procedury wskazanej przez służby.
Nie należy zakładać, że samodzielny wyjazd samochodem będzie zawsze bezpieczniejszy niż pozostanie w budynku.
Dlatego przygotowanie psychologiczne powinno być połączone ze znajomością rzeczywistych zasad ochrony ludności.
Następnie ogranicz liczbę decyzji
Kiedy zagrożenie powoduje dezorientację, przydatne jest skupienie się na najbliższym wykonalnym działaniu.
Sprawdź oficjalny komunikat. Ustal, czego dotyczy. Zastosuj zalecaną procedurę. Powiadom osobę, która może potrzebować informacji.
Nie próbuj w jednej chwili rozstrzygać wszystkich możliwych scenariuszy.
Jeżeli jesteś już w bezpiecznym miejscu, możesz pomóc sobie poprzez ograniczenie nadmiaru bodźców, spokojniejsze oddychanie i kontakt z zaufaną osobą.
Warto jednak pamiętać, że takie działania służą regulowaniu napięcia. Nie zastępują fizycznego bezpieczeństwa ani nie są obowiązkiem, który trzeba wykonać niezależnie od okoliczności.
Zadbaj o dostęp do innych ludzi
Światowa Organizacja Zdrowia w poradniku pierwszej pomocy psychologicznej z 2011 roku opisuje pomoc opartą na uważnym rozpoznawaniu potrzeb, słuchaniu bez wywierania presji i łączeniu człowieka z praktycznym wsparciem.
Chodzi również o pomoc w uzyskaniu podstawowych zasobów, informacji i kontaktu z bliskimi (WHO i in., 2011).
To szczególnie ważne, ponieważ osoba przeżywająca silny stres nie zawsze potrzebuje natychmiastowego opowiadania o swoich emocjach.
Czasami ważniejsze okazuje się ustalenie, gdzie może bezpiecznie odpocząć, skąd otrzyma leki albo jak skontaktuje się z rodziną.
Nie należy zmuszać ocalałych do szczegółowego odtwarzania dramatycznego wydarzenia.
Pomoc może zaczynać się od bardzo prostych, praktycznych czynności.
Co możesz przygotować, zanim wydarzy się cokolwiek złego?
W tym miejscu chcę przejść do działań, które nie wymagają nadzwyczajnych środków.
Pierwsze dotyczy informacji.
Znajdź oficjalny Poradnik bezpieczeństwa udostępniany przez administrację państwową. Sprawdź znaczenie sygnałów alarmowych, zasady postępowania przy zagrożeniu oraz sposób ustalania dostępnych miejsc schronienia.
Zapoznaj się również z lokalnymi komunikatami właściwych instytucji.
Drugie działanie dotyczy planu domowego.
Ustal z bliskimi, jak skontaktujecie się ze sobą, jeżeli połączenia telefoniczne będą utrudnione. Zastanówcie się, gdzie można się spotkać, gdy rozdzieli was sytuacja kryzysowa. Uwzględnijcie potrzeby osób starszych, dzieci, osób wymagających stałego leczenia i zwierząt.
Trzecie działanie dotyczy podstawowego wyposażenia.
Rządowe materiały zalecają przygotowanie odpowiednio dobranego plecaka ewakuacyjnego, w którym znajdą się między innymi dokumenty, niezbędne leki, woda, podstawowa żywność, latarka, środki łączności i zasilania oraz potrzebne wyposażenie osobiste (RCB, 2025).
Nie chodzi o budowanie domowego arsenału ani niekończące się gromadzenie przedmiotów.
Chodzi o to, żeby w chwili rzeczywistego zagrożenia nie szukać w panice dokumentów, leków i ładowarki.
Czwarte działanie jest społeczne.
Porozmawiaj z osobami, którym ufasz, o tym, jak możecie przekazywać sobie informacje i pomagać w podstawowych sprawach.
Jeżeli możesz, naucz się udzielania pierwszej pomocy. Takie umiejętności przydają się również podczas wypadków, awarii i codziennych zdarzeń niezwiązanych z wojną.
Przygotowania warto dopasować do rzeczywistych możliwości.
Osoba z ograniczoną sprawnością może potrzebować innego planu niż ktoś młody i mobilny. Człowiek bez samochodu powinien rozpoznać dostępne rozwiązania transportowe. Ktoś przyjmujący leki na stałe musi uwzględnić ich dostępność.
Dobry plan nie zakłada, że wszyscy ludzie mają identyczne zasoby.
Nie musisz wszystkiego zrobić jednego dnia. Wystarczy zacząć od najważniejszych braków i stopniowo je uzupełniać.
Dlaczego odporność psychiczna nie oznacza braku strachu?
W popularnym rozumieniu odporność psychiczna bywa utożsamiana z wyjątkowym spokojem.
Człowiek odporny miałby nie drżeć, nie płakać i zawsze natychmiast wiedzieć, co robić.
To zbyt wąskie spojrzenie.
George Bonanno w pracy z 2004 roku zwrócił uwagę, że po doświadczeniach potencjalnie traumatycznych ludzie mogą przechodzić bardzo różne drogi adaptacji.
Część doświadcza poważnych trudności, część stopniowo wraca do wcześniejszego funkcjonowania, a część utrzymuje względnie stabilne funkcjonowanie mimo bardzo trudnego wydarzenia (Bonanno, 2004).
Nie oznacza to, że każda osoba szybko wróci do równowagi. Nie wolno też utożsamiać braku widocznych emocji z odpornością.
Ktoś może funkcjonować sprawnie w czasie alarmu, a później doświadczać bezsenności lub natrętnych wspomnień.
Inna osoba może przez chwilę płakać i jednocześnie skutecznie chronić swoich bliskich.
Dlatego nie oceniałbym zdolności człowieka do radzenia sobie w kryzysie wyłącznie na podstawie jego zewnętrznego zachowania.
Istotna jest również możliwość korzystania ze wsparcia, dostosowywania działań do sytuacji oraz odzyskiwania zdolności codziennego funkcjonowania.
Kiedy stres wymaga profesjonalnej pomocy?
Nie każda intensywna reakcja po zagrożeniu oznacza traumę psychiczną lub zespół stresu pourazowego.
Jednocześnie nie wolno bagatelizować objawów, które są silne, utrzymują się lub narastają.
Jeżeli po kryzysowym wydarzeniu pojawiają się poważne zaburzenia snu, uporczywe wspomnienia, znaczne wycofanie, trudności w wykonywaniu podstawowych czynności albo nasilone objawy lękowe, warto skonsultować się ze specjalistą.
Ocena powinna uwzględniać czas trwania objawów, ich nasilenie, wcześniejszy stan zdrowia oraz aktualne warunki życia.
W przypadku bezpośredniego zagrożenia życia, ciężkich objawów somatycznych, poważnej dezorientacji lub ryzyka samobójczego potrzebna jest pilna pomoc odpowiednich służb i personelu medycznego.
W sytuacji trwającego zagrożenia bezpieczeństwo i podstawowa pomoc mają pierwszeństwo przed planowaniem zwykłej konsultacji psychologicznej.
Jak zachowamy się jako naród?
W pytaniu Grzegorza szczególnie zainteresowało mnie rozróżnienie między zachowaniem jednostki a reakcją całego społeczeństwa.
Naród nie ma jednego układu nerwowego.
Nie posiada również jednej wspólnej reakcji stresowej.
W tym samym czasie różni ludzie będą odczuwać inne emocje, dysponować odmiennymi zasobami i podejmować różne decyzje.
Mieszkaniec obszaru bezpośrednio zagrożonego może potrzebować natychmiastowej ochrony. Ktoś mieszkający daleko od miejsca zdarzenia może pomagać organizacyjnie. Osoba sprawująca opiekę nad chorym członkiem rodziny będzie musiała uwzględnić jego potrzeby.
Nie ma sensu porównywać tych zachowań według jednej skali odwagi.
Jako społeczeństwo możemy natomiast wpływać na warunki, w których ludzie podejmują decyzje.
Znaczenie mają zrozumiałe komunikaty, wiarygodność instytucji, dostępność schronienia, przygotowanie służb, infrastruktura oraz więzi między mieszkańcami.
Istotne jest również to, czy ludzie wiedzą, czego mogą oczekiwać od siebie nawzajem.
Nie powinniśmy traktować solidarności jako czegoś, co automatycznie pojawi się wraz z kryzysem.
Warto tworzyć dla niej warunki wcześniej.
W mojej ocenie to jedna z najważniejszych lekcji wynikających z badań nad zachowaniem ludzi podczas katastrof.
Odporność społeczna nie zaczyna się w chwili pierwszego alarmu.
Powstaje także wtedy, kiedy ludzie zdobywają wiedzę, uczą się współpracować, budują zaufanie i rozumieją własną odpowiedzialność.
Co zatem powiedziałbym Grzegorzowi?
Nie przewiduję, że w przypadku bezpośredniego zagrożenia wojennego wszyscy Polacy zareagowaliby jednakowo.
Można rozsądnie oczekiwać bardzo różnych reakcji. Silnego lęku, dezorientacji, chwilowej bezczynności, prób opuszczania zagrożonych miejsc, ochrony rodziny, spontanicznej pomocy i organizowania wspólnych działań.
Nie znamy jednak proporcji tych zachowań i nie mamy podstaw, aby je wymyślać.
Badania katastrof pokazują, że ludzie potrafią współpracować również w warunkach ekstremalnego zagrożenia. Polskie sondaże wskazują na deklarowaną gotowość do wzajemnej pomocy, ale równocześnie ujawniają luki w praktycznym przygotowaniu.
Najbardziej interesuje mnie właśnie ta różnica.
Możemy bardzo chcieć pomóc innym, a nie wiedzieć, co zrobić.
Możemy czuć ogromny strach, a jednocześnie podjąć rozsądną decyzję.
Możemy też deklarować wyjątkową odwagę, a w rzeczywistej sytuacji potrzebować czyjejś instrukcji lub wsparcia.
Dlatego zamiast pytać wyłącznie, ilu Polaków wpadnie w panikę, proponuję inne pytanie.
Ilu z nas będzie wiedziało, co zrobić w pierwszych minutach, i ilu będzie miało obok siebie kogoś, z kim można działać wspólnie?
Na to pytanie mamy wpływ już dzisiaj.
Jeżeli poczucie zagrożenia i niepewność przyszłości zaczynają utrudniać ci codzienne życie, możesz umówić ze mną konsultację psychologiczną online lub napisać przez WhatsApp. Możemy przyjrzeć się temu, co wywołuje napięcie, jak odróżniać realne zagrożenie od przewidywanych scenariuszy i jak odzyskiwać wpływ na dostępne decyzje.
Przeczytaj także
Po trudnej relacji. Dlaczego ciało nagle słabnie?
O tym, jak długotrwałe napięcie może wpływać na codzienne funkcjonowanie i dlaczego objawów fizycznych nie należy automatycznie przypisywać wyłącznie stresowi.
O przeciążeniu informacyjnym, potrzebie ciągłego sprawdzania wiadomości i odzyskiwaniu kontroli nad uwagą.
Robert J Błaszczyk
Psycholog · psychotraumatolog · dziennikarz · psychoedukator
Prowadzę konsultacje psychologiczne i psychotraumatologiczne online. Pomagam uporządkować trudności związane ze stresem, przeciążeniem emocjonalnym, relacjami i następstwami trudnych doświadczeń oraz ustalić możliwe kolejne kroki.
W pracy wykorzystuję psychoedukację, analizę funkcjonalną zachowania, dialog motywacyjny oraz elementy podejścia poznawczo-behawioralnego i skoncentrowanego na rozwiązaniach. Dobieram sposób pracy do sytuacji, potrzeb i celu konsultacji.
Łączę przygotowanie psychologiczne i psychotraumatologiczne, obejmujące suicydologię, z doświadczeniem dziennikarza, coacha, wykładowcy i eksperta komunikacji. Na Psycholog.CLICK przekładam wiedzę psychologiczną na zrozumiałe artykuły i praktyczne wskazówki.
Nie musisz mieć gotowej nazwy swojego problemu. Możemy zacząć od tego, co jest dla Ciebie trudne.
Umów konsultację w ZnanyLekarz
Telefon kontaktowy +48 790 404 404.
Czy zagrożenie odbiera ci spokój?
Informacje o wojnach, konfliktach i możliwych zagrożeniach potrafią pozostawać w naszych myślach znacznie dłużej niż same wiadomości.
Możesz próbować przygotować się na każdą sytuację, stale sprawdzać doniesienia i analizować kolejne scenariusze. Z czasem takie działanie może zwiększać napięcie, zamiast pomagać w rozsądnym planowaniu.
Jako psycholog i psychotraumatolog prowadzę indywidualne konsultacje psychologiczne online. Pomagam porządkować trudności związane z lękiem, stresem, przeciążeniem emocjonalnym, relacjami i następstwami trudnych doświadczeń.
Podczas spotkania możemy przyjrzeć się temu, co uruchamia twój niepokój, jak reagujesz na niepewność i które działania rzeczywiście zwiększają twoje poczucie sprawczości.
Prowadzę również diagnozę psychologiczną z wykorzystaniem odpowiednich metod i standaryzowanych narzędzi psychologicznych. Zakres pracy dobieram do potrzeb i celu konkretnej konsultacji.
Spotkania odbywają się online. Konsultacja psychologiczna trwa 45 minut.
Nie musisz czekać na poważny kryzys, żeby porozmawiać o swoim samopoczuciu.
Robert J Błaszczyk
Psycholog · psychotraumatolog · dziennikarz
Kontakt i moje projekty
Umów konsultację w ZnanyLekarz
E-mail ogólny · erben.pl@gmail.com
If Bombs Fell Near the Border. How Would Poles React?
Imagine an ordinary morning. You are making coffee, checking the news and thinking about work. Suddenly, an urgent notification appears on your phone. Explosions have been reported near the Polish border. The authorities are warning of a possible threat. More reports follow, but they contradict one another. Some describe an isolated incident. Others suggest that a war may be beginning.
You do not yet know what has actually happened. What you do know is that something you previously watched on television may now have consequences for your own life.
What do you do?
Call your family? Search for information? Pack the car? Or remain in front of the screen, unable to make a decision for several minutes?
This is a hypothetical scenario, but it illustrates one of the most fundamental challenges facing the human mind. Having to respond to a threat before we fully understand its nature or scale.
Public discussions frequently suggest that people would panic under such circumstances. Research into the psychology of disasters, however, presents a more complicated picture. Fear and confusion may be accompanied by cooperation, solidarity, protective behaviour and attempts to restore order.
As a psychologist, I want to examine what we actually know about human behaviour under extreme threat. I will also consider recent Polish surveys, explain why science cannot reliably predict the percentages of people who will panic or remain composed, and explore what we can do before a real crisis occurs.
A question you may relate to
How would Polish society react to news of an immediate military threat or bombs exploding close to our border?
What proportions of panic, decision-making paralysis, mobilisation and mutual assistance should we expect? How do individuals and society respond to sudden and immediate crisis-related stress?
Grzegorz, aged 55
The reader’s question has been edited and shortened without changing its essential meaning.
If you have similar questions, you can write to me at psycholog@psycholog.click or contact me through WhatsApp. If anxiety about the future is affecting your everyday life, you can also book an online psychological consultation.
How many people would panic, and how many would remain composed?
I will begin with an answer that may disappoint anyone hoping for a precise forecast.
We do not have reliable evidence showing that, in the event of an immediate military threat, a particular percentage of Poles would panic, another percentage would become unable to make decisions, and everyone else would engage in organised assistance.
Such figures cannot be calculated from a single opinion poll or simply borrowed from studies of other disasters.
There are several reasons for this.
First, the nature of the threat matters enormously.
News of explosions on the other side of the border is psychologically different from an explosion close to your home. An official warning is different from witnessing an attack in which people are injured and buildings are destroyed.
Second, crisis responses are not fixed personality characteristics.
Someone who feels intense fear during the first few minutes may subsequently organise assistance effectively. Another person who initially appears calm may experience overwhelming tension several hours later. Someone who becomes temporarily inactive may regain the ability to act after receiving clear instructions.
Third, panic, temporary immobility and helping others are not mutually exclusive categories.
One person may experience all three responses at different stages of the same emergency.
That is why I will not offer percentages that scientific evidence cannot justify.
What we can examine are the psychological and social mechanisms that contribute to disorganisation or increase the likelihood of effective protective action.
There is an important distinction here.
A frightened person can still think reasonably, help others and make sound decisions.
Fear does not automatically eliminate agency.
The first minutes of danger. What happens inside the human mind?
Return for a moment to the hypothetical situation.
You hear a loud explosion. You do not know what caused it. Your telephone keeps ringing. A family member asks whether it is time to leave. Videos begin appearing on social media, but nobody can confirm where they were recorded.
Your attention becomes increasingly focused on danger.
The body activates its stress response. The activity of the autonomic nervous system changes. Your heart may beat faster, your muscles may tighten, your mouth may become dry, your hands may tremble and concentration may become difficult.
These symptoms do not automatically indicate a mental disorder. They can be part of a normal human response to perceived danger.
Difficulties arise when the intensity and speed of events exceed our current capacity to process information.
Psychologist John Leach investigated human responses during disasters, drawing on witness accounts, reports from aviation and maritime accidents, and interviews with survivors.
In his 2004 publication, he examined a phenomenon commonly described as freezing.
A person may remain inactive for a period even when the appropriate action seems obvious to an outside observer. This does not necessarily reflect a lack of courage.
It may result from limitations in information processing when a decision is required faster than the mind can organise and interpret the situation (Leach, 2004).
The limitations of this evidence are important.
Leach examined particular types of disasters. His findings do not provide a statistical forecast of how the Polish population would behave during a war.
They do, however, support a practical insight.
When someone has previously learned and practised a basic emergency procedure, fewer decisions may need to be made under pressure.
They know where their documents are. They know whom to contact. They know where to obtain official information. They do not have to develop an entire response plan in the middle of an emergency.
Preparation cannot guarantee the correct response, but it can reduce the number of unknowns demanding immediate attention.
Why do some people run while others stand still?
Different defensive responses may occur during immediate danger.
One person moves quickly. Another concentrates on protecting family members. Someone else looks to those around them for instructions. A fourth person may remain unable to act for a short period.
It is important not to assign a specific neurological mechanism to someone merely by observing their behaviour.
A person standing still may be temporarily overwhelmed. They may also be listening carefully, assessing the environment or deliberately waiting for an official instruction.
These situations may look similar from a distance.
For that reason, I would not judge someone’s courage by their behaviour in the first seconds of an emergency.
A more useful question is whether they received information that made safe action possible and whether the circumstances allowed them to follow it.
The great panic myth. What disasters actually reveal
Disaster films often present a familiar image.
People screaming, crowds forcing their way towards exits, social rules collapsing and everyone fighting for themselves.
These scenes are powerful. They are also a poor basis for predicting the behaviour of an entire population.
In a 2018 integrative review, social psychologist John Drury examined how a shared social identity can emerge among people experiencing an emergency.
When individuals recognise that they share a common fate, they may begin to see other survivors as members of the same group. This can encourage mutual support, cooperation, coordination and spontaneous collective organisation (Drury, 2018).
This matters because many popular assumptions about disasters suggest that the instinct for survival must inevitably produce selfish behaviour.
The research indicates that this assumption is too simplistic.
In another review published in 2026, Drury brought together research on crowd behaviour, including collective responses to emergencies. He examined the importance of social identity processes for understanding both cooperation and collective behaviour (Drury, 2026).
None of this means that panic never occurs.
Dangerous movement, confusion and disorganised behaviour are possible, particularly when escape routes are restricted, warnings are contradictory or people cannot determine where the danger is located.
Nor does it mean that everyone will cooperate.
The emergence of solidarity depends on circumstances, available resources, social relationships and perceived safety.
Nevertheless, the central lesson is significant.
We should not assume that fear will automatically transform a society into a disorderly crowd.
A shared threat can also create conditions for collective action.
What do Polish surveys actually tell us?
We can now move from general psychological mechanisms to data concerning Polish society.
Two surveys are particularly useful because they investigate different aspects of crisis readiness.
CBOS 2025. Defence, assistance, relocation and ordinary life
In May 2025, Poland’s Public Opinion Research Center, CBOS, published findings concerning fears of a wider war and declared responses to a hypothetical Russian military attack against Poland.
The most frequently selected response was to support the country’s defence without participating directly in combat.
This option was chosen by 37% of respondents.
Another 11% declared that they would participate in armed defence.
Relocation to a safer place was anticipated by 18% of respondents, with most of this group expecting to leave Poland.
Approximately one quarter indicated that they would try to continue living more or less as before (Głowacki, 2025).
These findings require careful interpretation.
Declaring willingness to fight does not establish that someone will actually participate in combat. Similarly, planning to relocate does not necessarily indicate panic, while intending to maintain everyday routines does not prove indifference to danger.
Each response may reflect different personal circumstances.
A parent of a young child might consider relocation the most responsible way to protect their family.
Someone caring for a dependent relative may feel that remaining in place is necessary.
A person with emergency-response experience might choose to provide local assistance.
It would be inappropriate to judge someone’s courage or patriotism from these declarations alone.
The CBOS report also revealed a practical preparedness problem.
Fewer than one in five respondents said they knew how to behave in the event of war. A similarly small proportion had checked where they could find shelter in their local area.
I consider this particularly important.
Someone may hold strong opinions about national defence while having little practical knowledge of where to go when an alarm sounds.
Declared readiness and operational preparedness are two very different things.
IBRiS 2026. Poles prefer cooperation
A further perspective comes from a survey conducted by IBRiS for the Polish Press Agency between 19 and 27 September 2026.
It involved a nationwide sample of 1,000 respondents and used computer-assisted telephone interviews, known as CATI.
In a crisis, 61.4% of respondents said they would prefer to act together with other people in their local area.
Another 25.8% preferred to act independently, while 12.8% had no opinion.
Furthermore, 67.6% reported having someone nearby whom they could approach for assistance during an emergency.
However, only 53% said they knew where to obtain reliable information.
And 48.8% believed they could prepare for evacuation within 30 minutes (IBRiS, 2026).
The resulting picture is revealing.
A relatively large proportion of respondents express a preference for cooperation and believe they have access to someone who can help.
At the same time, many lack confidence in their ability to identify trustworthy information or prepare for evacuation quickly.
The survey also identified differences between age groups.
Cooperation was preferred by 46% of those aged 18 to 29, compared with 72% of respondents aged 60 and over.
I would not conclude from this that older people will necessarily demonstrate greater solidarity than younger adults during a real disaster.
The survey measured stated preferences, not behaviour under life-threatening conditions.
Different generations may also interpret the idea of cooperating with neighbours differently.
Nor should the answers from CBOS and IBRiS be combined into a single percentage distribution of Polish society.
The surveys asked different questions about different scenarios and behaviours.
Nevertheless, they point towards a meaningful observation.
Polish society has a substantial declared potential for cooperation and mutual assistance, but practical emergency preparedness does not always match that willingness.
In my view, this gap deserves more attention than speculative attempts to calculate how many Poles will prove courageous.
Uncertainty about information may become a major source of stress
During an emergency, people need answers to several basic questions.
What has happened? Am I safe? Should I remain at home? Should I seek shelter? How can I protect the people close to me?
When the answers are contradictory, uncertainty itself complicates decision-making.
Researchers Michael Lindell and Ronald Perry developed a model explaining how individuals make protective decisions in response to environmental hazards and disasters.
Their work highlights several factors, including whether a warning is received and understood, how the threat is perceived, whether the proposed protective action appears effective, how trustworthy the information source seems and what practical obstacles exist (Lindell & Perry, 2012).
This means that merely informing people of danger is not necessarily enough.
A warning should also help them understand what action to take.
Consider two hypothetical emergency messages.
The first simply announces that the situation is serious and could deteriorate.
The second identifies the affected area, describes the action required by authorities, explains where further information can be obtained and indicates when another update is expected.
The second message gives its recipient a clearer basis for deciding what to do.
It may not eliminate fear. But it can reduce uncertainty about the next step.
Social media can both help and harm
Information spreads exceptionally quickly during emergencies.
This can facilitate warnings, coordination and mutual assistance.
Yet the same speed makes it easier for inaccurate, misleading or deliberately fabricated information to circulate.
A video showing an explosion does not automatically establish where or when the event occurred or what caused it.
Footage presented as breaking news may come from another country or from an incident several years earlier.
Forwarding every alarming message may unintentionally increase confusion among the very people you are trying to help.
I therefore recommend a simple principle.
Before sharing a serious warning, check whether it is consistent with current, trustworthy information from appropriate authorities or another verified source.
In Poland, official emergency-service communications, RCB alerts, the Regional Warning System and guidance issued by public authorities play an important role.
If danger is immediate, however, do not delay essential protective action merely to debate the situation online. Follow relevant instructions issued by the authorities responsible for the emergency.
Sometimes a short and unambiguous instruction is far more valuable than hundreds of online opinions.
Why might a neighbour matter more than a thousand online comments?
Consider another aspect of collective crisis response.
Public authorities are responsible for organising civilian protection and emergency services.
That does not mean every helpful action must begin with a central government decision.
People can also support one another locally.
Someone checks whether an older neighbour has received an emergency warning.
Another person assists someone with limited mobility.
One resident shares verified information. Another has a torch, spare batteries or the ability to transport essential supplies.
These activities are not a substitute for professional emergency services.
They may, however, help a community function when they are carried out safely and consistently with official instructions.
Drury’s research into social identity offers one explanation for why common danger can encourage solidarity.
People may begin to perceive those around them not simply as strangers but as individuals facing the same threat.
Their own safety and the safety of others become connected in practical ways.
This does not require some extraordinary transformation of society.
Sometimes effective cooperation involves only a few neighbouring households.
I see considerable value in strengthening this form of community resilience.
Before a crisis occurs, it is worth getting to know the people living closest to you.
There is no need to create a large organisation.
You might simply establish who could need assistance, which neighbours possess useful skills and how reliable information could be shared if normal communication systems became overloaded.
Such cooperation should always respect privacy, personal choice and safety.
The IBRiS survey suggests that many Poles already recognise the value of collective action.
Research cannot guarantee that every community will cooperate during an emergency.
It does, however, challenge the assumption that other people should primarily be regarded as potential sources of panic.
They may also be an important protective resource.
Is there a psychological formula for the first hours of a crisis?
There is no single technique capable of making someone resilient to every extreme situation.
Nevertheless, research on disasters and collective violence provides useful principles for supporting people during and after emergencies.
In 2007, Stevan Hobfoll and an international panel of experts identified five essential elements of early and medium-term support following mass trauma.
These concern promoting safety, calming, individual and collective efficacy, social connectedness and realistic hope (Hobfoll et al., 2007).
The recommendations emerged from available evidence and expert consensus.
They are not a guaranteed treatment protocol or a universal recipe for individual behaviour.
Their value lies in helping us establish sensible priorities.
Physical safety comes before analysing emotions
When danger is immediate, protecting life and health must take priority.
There is little point in encouraging someone to relax if they need to respond to an emergency warning or seek physical protection.
The appropriate action depends on the threat.
Remaining in a designated safe place, leaving a dangerous area or following a specific procedure may each be necessary under different circumstances.
We should never assume that driving away is always safer than staying inside a building.
Psychological preparedness therefore needs to be combined with practical knowledge of civilian protection procedures.
Reduce the number of immediate decisions
When someone is overwhelmed, focusing on the next manageable action can help.
Check the official message. Establish what it requires. Follow the relevant procedure. Inform another person who may need to know.
Do not attempt to resolve every conceivable future scenario at once.
Once you are physically safe, reducing unnecessary stimulation, allowing your breathing to settle and contacting a trusted person may help you manage tension.
These strategies are supportive rather than protective measures against physical danger.
They should not replace evacuation, sheltering or any other immediate safety requirement.
Maintain contact with other people
In its 2011 guidance on psychological first aid, the World Health Organization describes an approach based on recognising needs, listening without pressure and helping people access practical assistance.
This includes supporting access to basic necessities, useful information and contact with family or community networks (WHO et al., 2011).
The distinction matters because someone experiencing acute distress does not always need to talk about their emotions immediately.
Establishing where they can rest safely, obtain essential medication or contact loved ones may be more important.
Survivors should not be forced to recount traumatic events in detail.
Useful psychological support can begin with simple, respectful and practical assistance.
What can you prepare before anything happens?
I would like to move from psychological mechanisms to actions that do not require exceptional resources.
The first concerns information.
Find the official Polish government safety handbook.
Learn what the different warning signals mean, how to respond to relevant threats and how to identify officially designated places of protection or shelter.
Make sure you also know which local institutions issue reliable emergency information.
The second concerns a household plan.
Agree with your family how you will communicate if telephone networks become difficult to use.
Consider where you could meet if an emergency separated you.
Include the needs of older relatives, children, people requiring regular medication and household pets.
The third concerns essential supplies.
Polish government guidance recommends preparing an appropriately equipped evacuation bag containing items such as personal documents, necessary medication, drinking water, basic food supplies, a torch, communication equipment, charging options and other essential personal items (RCB, 2025).
The aim is not to accumulate an endless collection of emergency equipment.
It is to avoid having to search for documents, medication or a charger when immediate action may be necessary.
The fourth concerns local cooperation.
Talk to people you trust about how you could exchange information and assist one another with practical tasks.
If possible, learn basic first aid.
These skills are valuable during accidents, power failures and other emergencies that have nothing to do with war.
Preparation should reflect individual circumstances.
Someone with reduced mobility may require a different plan from a young, physically mobile adult.
A person without a car should identify available alternatives.
Someone who depends on regular medication needs to consider how to maintain access to it.
A useful emergency plan does not assume that everyone has the same resources.
You do not have to complete every preparation in one day.
Start with the most important gaps and address them gradually.
Why does psychological resilience not mean being fearless?
In everyday language, resilience is often associated with exceptional composure.
A resilient person is imagined as someone who never trembles, never cries and always knows exactly what to do.
That is a limited understanding of the concept.
In a 2004 article, psychologist George Bonanno emphasised that people can follow very different patterns of adaptation after potentially traumatic events.
Some experience substantial and lasting difficulties.
Others gradually recover their previous level of functioning.
Still others maintain relatively stable functioning despite extremely difficult experiences (Bonanno, 2004).
This does not mean that everyone will recover quickly.
Nor should an absence of visible emotion automatically be interpreted as resilience.
Someone may perform effectively during an emergency and later struggle with insomnia or intrusive memories.
Another person may cry for a short time while continuing to take appropriate action to protect their family.
I would therefore avoid judging someone’s capacity to cope with a crisis solely from their outward behaviour.
Their access to support, ability to adapt to changing circumstances and capacity to regain everyday functioning also matter.
When does stress require professional support?
Intense reactions following a frightening event do not automatically mean that someone has developed psychological trauma or post-traumatic stress disorder.
Nevertheless, severe, persistent or worsening symptoms deserve attention.
If someone develops significant sleep disturbances, persistent intrusive memories, marked withdrawal, difficulty managing essential daily activities or severe anxiety symptoms after a crisis, professional assessment may be appropriate.
Such an assessment should consider the duration and severity of symptoms, previous health and current living conditions.
An immediate threat to life, severe physical symptoms, serious confusion or suicidal danger requires urgent assistance from appropriate emergency or medical services.
During an ongoing emergency, physical safety and essential support take priority over arranging an ordinary psychological consultation.
How would we respond as a nation?
There is one distinction in Grzegorz’s question that I find particularly important.
It concerns the difference between individual behaviour and the response of an entire society.
A nation does not have a single nervous system.
Nor does it have one collective stress response that everyone experiences in the same way.
At any given moment, different people will have different emotional reactions, resources and responsibilities.
Someone living in the directly affected area may require immediate protection.
A person hundreds of kilometres away may be able to contribute to relief efforts.
Someone caring for a seriously ill relative may need to make decisions based on that person’s needs.
There is little value in evaluating all these responses using a single scale of courage.
What we can assess are the conditions that shape collective behaviour.
Clear official messages, trustworthy institutions, access to appropriate shelter, functioning emergency services, infrastructure and relationships between residents can all influence people’s ability to respond.
It also matters whether individuals understand what they can reasonably expect from one another.
We should not assume that solidarity will appear automatically whenever danger arises.
Conditions supporting cooperation can be developed in advance.
To me, this is one of the most important lessons from research on human behaviour during disasters.
Social resilience does not begin with the first emergency siren.
It is also built when people acquire practical knowledge, learn to cooperate, develop trust and understand their responsibilities.
What would I tell Grzegorz?
I would not predict that all Poles would react in the same way to an immediate military threat.
A broad range of responses is plausible.
We might see intense fear, confusion, temporary inactivity, attempts to leave threatened areas, protection of family members, spontaneous assistance and organised collective action.
What we do not know is the exact proportion of people who would demonstrate each behaviour.
There is no scientific justification for inventing those numbers.
Disaster research shows that human beings are capable of cooperation even under extreme threat.
Polish surveys reveal a substantial declared willingness to assist others while also identifying important weaknesses in practical preparation.
It is this difference that interests me most.
We may genuinely want to help other people without knowing what to do.
We may feel profound fear while still making sensible decisions.
And we may confidently declare our courage while discovering, in a real emergency, that we need someone else’s instructions or support.
Rather than asking only how many Poles would panic, I would therefore suggest a different question.
How many of us would know what to do during the first minutes of a crisis, and how many would have someone nearby with whom we could act together?
That is something we can begin improving today.
If the prospect of danger and uncertainty about the future are interfering with your daily life, you can book an online psychological consultation with me or contact me through WhatsApp. We can explore what is contributing to your anxiety, distinguish actual threats from anticipated scenarios and identify ways of regaining influence over decisions within your control.
Read also
Po trudnej relacji. Dlaczego ciało nagle słabnie? (in Polish)
An article about the effects of prolonged stress on everyday functioning and why physical symptoms should not automatically be attributed solely to psychological stress.
Nie mogę odłożyć telefonu (in Polish)
An exploration of information overload, compulsive phone checking and practical ways to regain control of attention.
Robert J Błaszczyk
Psychologist · psychotraumatology practitioner · journalist · psychoeducator
I provide online psychological consultations and consultations focused on the psychological impact of traumatic experiences. I help people make sense of stress, emotional overload, relationship difficulties and the effects of distressing experiences, and identify possible next steps.
My work draws on psychoeducation, functional behavioural analysis, motivational interviewing, and elements of cognitive behavioural and solution-focused approaches. I adapt the approach to the person’s circumstances, needs and the purpose of the consultation.
I combine my background in psychology and psychotraumatology, including suicidology, with my experience as a journalist, coach, lecturer and communication specialist. Through Psycholog.CLICK, I turn psychological knowledge into accessible articles and practical guidance.
You do not need to have a name for your difficulty. We can start with what you are finding hard.
Book a consultation via ZnanyLekarz
Contact number +48 790 404 404. Please confirm consultation language options when booking.
Is uncertainty about the future affecting your peace of mind?
News about wars, international tensions and possible threats can stay with us long after we have stopped reading the headlines.
You may find yourself repeatedly checking updates, imagining different scenarios and trying to prepare for every possibility.
Over time, this can increase emotional tension rather than help you make practical decisions.
I am Robert J Błaszczyk, a psychologist and psychotraumatology practitioner offering individual psychological consultations online.
My work focuses on understanding stress, anxiety, emotional overload, relationship difficulties and the psychological consequences of distressing experiences.
During a consultation, we can explore what triggers your anxiety, how uncertainty affects your thinking and behaviour, and which practical steps may help you regain a greater sense of agency.
I also conduct psychological assessments using appropriate professional methods and standardised psychological instruments. The scope of each consultation depends on the person’s circumstances, needs and purpose of the assessment.
Online psychological consultations last 45 minutes.
You do not have to wait for a major crisis before seeking a clearer understanding of what you are experiencing.
Robert J Błaszczyk
Psychologist · psychotraumatology practitioner · journalist
Contact and projects
Book a consultation via ZnanyLekarz
General email · erben.pl@gmail.com
Publications and products · Naffy
Bibliografia
Bonanno, G. A. (2004). Loss, trauma, and human resilience: Have we underestimated the human capacity to thrive after extremely aversive events? American Psychologist, 59(1), 20–28.
Drury, J. (2018). The role of social identity processes in mass emergency behaviour: An integrative review. European Review of Social Psychology, 29(1), 38–81.
Drury, J. (2026). The psychology of crowd behavior. Annual Review of Psychology, 77, 339–364.
Głowacki, M. (2025). Czy wojna rozszerzy się na państwa NATO? Jak postąpilibyśmy w takiej sytuacji? Komunikat z badań nr 44/2025. Fundacja Centrum Badania Opinii Społecznej.
Hobfoll, S. E., Watson, P., Bell, C. C., Bryant, R. A., Brymer, M. J., Friedman, M. J., Friedman, M., Gersons, B. P. R., de Jong, J. T. V. M., Layne, C. M., Maguen, S., Neria, Y., Norwood, A. E., Pynoos, R. S., Reissman, D., Ruzek, J. I., Shalev, A. Y., Solomon, Z., Steinberg, A. M., & Ursano, R. J. (2007). Five essential elements of immediate and mid-term mass trauma intervention: Empirical evidence. Psychiatry, 70(4), 283–315.
IBRiS. (2026). Czy Polki i Polacy są gotowi na sytuację kryzysową? Wyniki badania przeprowadzonego dla Polskiej Agencji Prasowej, 19–27 września 2026.
Leach, J. (2004). Why people 'freeze’ in an emergency: Temporal and cognitive constraints on survival responses. Aviation, Space, and Environmental Medicine, 75(6), 539–542.
Lindell, M. K., & Perry, R. W. (2012). The protective action decision model: Theoretical modifications and additional evidence. Risk Analysis, 32(4), 616–632.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. (2025). Poradnik bezpieczeństwa. Opracowanie wspólne z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwem Obrony Narodowej.
World Health Organization, War Trauma Foundation, & World Vision International. (2011). Psychological first aid: Guide for field workers. World Health Organization.
Share this content:




Opublikuj komentarz