Po trudnej relacji. Dlaczego ciało nagle słabnie?
Przez wiele miesięcy albo lat potrafisz funkcjonować na najwyższych obrotach. Rozwiązujesz cudze problemy, podtrzymujesz trudną relację, łagodzisz konflikty, próbujesz zrozumieć zachowania drugiego człowieka. Nawet kiedy jesteś wyczerpany, znajdujesz w sobie siłę, żeby zrobić jeszcze coś.
A potem podejmujesz decyzję. Kończysz związek, który od dawna odbierał ci spokój. Przestajesz zabiegać o kontakt. Wyznaczasz granicę.
Psychicznie odczuwasz ulgę.
Tyle że zamiast przypływu energii pojawia się nagłe osłabienie. Boli brzuch, dokuczają nudności, organizm domaga się odpoczynku. Bywa, że najprostsza czynność zaczyna wymagać nieproporcjonalnie dużego wysiłku.
Czy stres może działać jeszcze po zakończeniu trudnej sytuacji? Dlaczego człowiek, który wcześniej potrafił wytrzymać tak wiele, nagle nie ma siły? I czy można uznać, że to wyłącznie psychika, skoro objawy są tak bardzo fizyczne?
Właśnie te pytania postawił anonimowy autor wiadomości, którą otrzymałem. Jego doświadczenie jest dobrym punktem wyjścia do rozmowy o przewlekłym stresie, roli ratownika w relacjach, komunikacji opartej na wycofaniu i sposobach szukania skutecznej pomocy.
Najważniejsze jest jednak rozróżnienie, które łatwo przeoczyć. Związek czasowy między zakończeniem relacji a pojawieniem się objawów nie stanowi jeszcze dowodu, że stres jest ich jedyną przyczyną.
Pytanie, z którym możesz się utożsamić
Autentyczne, anonimowe pytanie czytelnika. Poniżej zamieszczam skrót redakcyjny zachowujący istotę opisanego doświadczenia.
Przez lata funkcjonowałem jako wieczny ratownik, wspierający innych, również w kontekście doświadczeń DDD i DDA w rodzinie. Ostatnie miesiące spędziłem w wyczerpującej relacji. Partnerka stosowała wielotygodniowe milczenie i unikała mojej obecności. W tle odczuwałem silny wpływ jej kontrolującej matki.
Kiedy postawiłem granicę i zakończyłem tę sytuację, spotkałem się z odwracaniem winy i szantażem emocjonalnym. Później zapadła cisza.
Psychicznie czuję spokój, ale fizycznie jestem wyczerpany. Pojawiły się silne bóle żołądka, wymioty i biegunki, które stopniowo ustępują. Towarzyszy mi nagłe, ogromne zmęczenie. Czasami muszę natychmiast odpocząć, choć kiedy sytuacja tego wymaga, potrafię na krótko się zmobilizować.
Chcę rozpocząć psychoterapię, ale mam tendencję do racjonalizowania własnych problemów. Jaki nurt pomoże mi pracować z emocjami, objawami cielesnymi i schematem ratownika, zamiast wszystko jedynie analizować? Czy potrzebuję również konsultacji medycznej?
Jeżeli rozpoznajesz w tym pytaniu część własnego doświadczenia, możesz napisać do mnie na psycholog@psycholog.click, skontaktować się przez WhatsApp albo umówić konsultację psychologiczną online. Możesz również przesłać pytanie, które stanie się inspiracją do kolejnego artykułu.
Człowiek, który przez lata pomagał wszystkim, może nie wiedzieć, jak pomóc sobie
W wiadomości czytelnika szczególnie zwraca moją uwagę określenie „wieczny ratownik”.
Jest w nim coś więcej niż informacja o troskliwej osobowości.
Pomaganie innym może dawać satysfakcję, poczucie sensu, bliskość i przynależność. Problem pojawia się wtedy, gdy pomaganie przestaje być swobodnym wyborem, a staje się wewnętrznym obowiązkiem.
Niektórzy ludzie z czasem uczą się, że ich własny spokój zależy od samopoczucia innych. Jeżeli partner jest niezadowolony, trzeba poprawić mu nastrój. Jeżeli rodzic się złości, trzeba go uspokoić. Jeżeli ktoś wycofuje się z kontaktu, trzeba znaleźć sposób, żeby ponownie stał się dostępny.
W takiej sytuacji człowiek może doskonale rozpoznawać cudze potrzeby, a jednocześnie coraz gorzej zauważać własne.
Nie chodzi wyłącznie o brak asertywności. Czasami problem sięga głębiej i dotyczy sposobu budowania poczucia własnej wartości.
Pojawia się przekonanie, że jestem potrzebny, kiedy rozwiązuję problemy. Jestem dobrym partnerem, kiedy rozumiem wszystko. Jestem wartościowym człowiekiem, kiedy nikt nie ma do mnie pretensji.
A kiedy przestaję pomagać, pojawia się niepokój.
Warto w tym miejscu zapytać, czy człowiek rzeczywiście pomaga dlatego, że chce, czy również dlatego, że boi się konsekwencji odmowy.
To właśnie ten drugi element może sprawiać, że troska o innych zaczyna odbywać się kosztem własnego zdrowia.
DDA i DDD. Kiedy odpowiedzialność pojawia się zbyt wcześnie
Autor pytania wspomina o doświadczeniach DDA i DDD, czyli dorastaniu w rodzinie z problemem alkoholowym lub innymi poważnymi dysfunkcjami.
Oba określenia funkcjonują w polskim języku psychoedukacyjnym. Nie są jednak samodzielnymi rozpoznaniami klinicznymi i nie oznaczają, że wszyscy ludzie wychowani w takich rodzinach rozwijają identyczną osobowość.
Znacznie ważniejsze jest ustalenie, czego konkretna osoba doświadczała w dzieciństwie.
Czy mogła swobodnie wyrażać niezadowolenie? Czy opiekunowie zapewniali jej przewidywalność? Czy mogła popełniać błędy? Czy musiała opiekować się emocjami dorosłych? Czy miała prawo odmówić?
W psychologii opisuje się zjawisko parentyfikacji. Polega ono na przejmowaniu przez dziecko odpowiedzialności i ról, które przekraczają jego możliwości rozwojowe.
Nie zawsze chodzi o gotowanie, sprzątanie czy opiekę nad młodszym rodzeństwem.
Dziecko może zostać również powiernikiem rodzica, mediatorem małżeńskich konfliktów albo osobą, która nieustannie obserwuje nastrój dorosłych i próbuje zapobiec kolejnej awanturze.
W przeglądzie 95 badań Dariotis i współpracownicy (2023) opisali zarówno niekorzystne następstwa parentyfikacji, jak i czynniki sprzyjające odporności psychicznej. Znaczenie miały między innymi rodzaj odpowiedzialności, dostępne wsparcie, sposób przeżywania tych doświadczeń i indywidualne zasoby.
Wniosek jest istotny. Sama pomoc rodzinie w dzieciństwie nie oznacza krzywdy. Dzieci mogą rozwijać dzięki niej kompetencje i samodzielność. Problem pojawia się szczególnie wtedy, gdy odpowiedzialność jest nadmierna, trwała i nie pozostawia miejsca na własne potrzeby.
W dorosłym życiu taki człowiek może być niezwykle zaradny. Potrafi organizować, przewidywać, łagodzić napięcia i działać pod presją.
Te umiejętności bywają prawdziwym atutem.
Jednocześnie mogą sprawiać, że bardzo długo toleruje przeciążenie, ponieważ nauczył się traktować je jako zwyczajny stan życia.
Nie wyciągałbym jednak na podstawie samej informacji o DDA lub DDD wniosku, że właśnie to spowodowało trudności autora pytania. Byłaby to zbyt daleko idąca interpretacja.
Warto raczej sprawdzić, czy w jego kolejnych relacjach powtarza się podobna zasada.
Inni mają prawo potrzebować, a on ma obowiązek odpowiadać.
Kiedy partner milczy przez wiele tygodni
W opisanej historii pojawia się jeszcze jeden ważny element. Wielotygodniowe ignorowanie i unikanie kontaktu.
W języku psychologicznym i potocznym takie zachowanie bywa określane jako silent treatment.
Nie każde milczenie w związku ma jednak takie samo znaczenie.
Kiedy dwoje ludzi przeżywa konflikt, jedna osoba może potrzebować czasu, żeby uspokoić emocje. Potrafi wtedy zakomunikować, że rozmowa jest dla niej zbyt trudna w danym momencie i że chce do niej wrócić później.
Czasowa przerwa może chronić przed eskalacją kłótni.
Inaczej wygląda sytuacja, kiedy wycofanie staje się długotrwałe, nieprzewidywalne i nie towarzyszy mu gotowość do rozwiązania problemu.
Druga osoba nie wie, czy związek nadal istnieje, co zrobiła niewłaściwie, jak długo potrwa ignorowanie i co powinna zrobić, żeby odzyskać kontakt.
Zaczyna więc poszukiwać wyjaśnień.
Analizuje rozmowy, próbuje przewidzieć reakcje partnera, zastanawia się nad własną winą. Czasami podejmuje kolejne próby naprawienia sytuacji, mimo że nie otrzymuje odpowiedzi.
W badaniach Weinstein i współpracowników (2024) wykazano, że znaczenie milczenia zależy między innymi od motywacji i kontekstu. Milczenie dobrowolne i wspólnie akceptowane mogło sprzyjać bliskości, natomiast wycofanie związane z presją i napięciem częściej towarzyszyło mniej korzystnym doświadczeniom emocjonalnym.
To ważne, ponieważ samo nieodzywanie się nie pozwala jeszcze ustalić intencji.
Z kolei Dubey i współpracownicy (2026) przeanalizowali 15 publikacji dotyczących silent treatment w bliskich relacjach dorosłych. Opisywali związki między takim zachowaniem a obniżonym dobrostanem psychicznym, poczuciem odrzucenia oraz niezadowoleniem z relacji.
Badacze wskazywali różne możliwe funkcje milczenia, od trudności z regulacją emocji po próby wywierania wpływu na drugą osobę.
Przegląd miał ograniczenia. Znaczna część materiału opierała się na samoopisie, a liczba uwzględnionych badań była stosunkowo niewielka. Nie można więc za jego pomocą odczytać intencji konkretnej partnerki ani określić jej osobowości.
Można natomiast ocenić zachowanie i jego konsekwencje.
Wielotygodniowe ignorowanie partnera, zwłaszcza powtarzające się i połączone z presją, może naruszać poczucie bezpieczeństwa oraz utrudniać konstruktywne rozwiązywanie konfliktów.
Nie trzeba nadawać drugiej osobie diagnozy, żeby uznać, że taki sposób komunikowania się jest dla nas destrukcyjny.
Co naprawdę dzieje się, kiedy kończy się wyczerpująca relacja
Po zakończeniu relacji człowiek może przestać czuć obowiązek nieustannego reagowania.
Nie musi już sprawdzać telefonu z obawą, że przeoczy ważną wiadomość. Nie musi przygotowywać argumentów do kolejnej trudnej rozmowy. Nie musi analizować, dlaczego partner zachował się w określony sposób.
Przynajmniej część źródeł napięcia znika.
Nie oznacza to jednak automatycznego ustąpienia wszystkich reakcji organizmu.
Przewlekły stres wiąże się z procesami obejmującymi autonomiczny układ nerwowy, sen, uwagę, napięcie mięśniowe, odczuwanie bólu oraz regulację funkcji przewodu pokarmowego.
Podczas długotrwałego przeciążenia człowiek może funkcjonować dzięki silnej mobilizacji, obowiązkom i utrwalonym nawykom działania mimo zmęczenia.
Kiedy sytuacja się zmienia, zaczyna dostrzegać dolegliwości, na które wcześniej nie zwracał uwagi. Może też odczuwać skutki niedoboru snu, nieregularnego jedzenia albo długiego okresu ograniczonej regeneracji.
Niektórzy opisują takie doświadczenie jako nagłe załamanie energii po zakończeniu stresującego okresu.
Rozumiem atrakcyjność takiego wyjaśnienia. Pozwala połączyć ze sobą wydarzenia, które pozornie do siebie nie pasują.
Trzeba jednak zachować ostrożność.
Nie istnieje jeden potwierdzony mechanizm, zgodnie z którym organizm po rozstaniu zawsze przechodzi w określoną fazę wyczerpania. Nie można też na podstawie samych objawów stwierdzić, że człowiekowi skończył się kortyzol, nadnercza zostały wyczerpane albo układ nerwowy przeszedł w konkretny stan biologiczny.
Takie wyjaśnienia są popularne w internecie, ale bywają znacznie bardziej stanowcze niż dostępne dowody.
Czasami po silnym stresie ujawnia się nagromadzone zmęczenie. Czasami stres nadal oddziałuje na organizm pomimo poprawy nastroju. Innym razem pojawia się choroba, która jedynie zbiegła się w czasie z rozstaniem.
Możliwe jest również współwystępowanie kilku przyczyn.
I właśnie dlatego w tej historii nie zatrzymałbym się na samym psychologicznym wyjaśnieniu.
Dlaczego stres tak silnie wpływa na żołądek i jelita
Przewód pokarmowy posiada rozbudowany system nerwowy, a jego funkcjonowanie pozostaje w stałej komunikacji z mózgiem.
Współczesna nauka opisuje tę komunikację jako oś jelitowo-mózgową.
Nie jest to pojedynczy nerw ani prosty sygnał przesyłany w jednym kierunku. Proces obejmuje układ nerwowy, hormony, mechanizmy odpornościowe oraz sygnały pochodzące z przewodu pokarmowego.
Meerschaert i Chiu (2025) opisali mechanizmy, dzięki którym układ nerwowy odbiera sygnały z jelit oraz uczestniczy w powstawaniu i modulowaniu bólu trzewnego.
Dlatego doświadczenia emocjonalne mogą wpływać na odczuwanie dolegliwości brzusznych, a zaburzenia funkcjonowania przewodu pokarmowego mogą oddziaływać na samopoczucie.
Podczas stresu niektórzy ludzie odczuwają skurcze brzucha, nudności, biegunkę lub zmiany apetytu. Inni mają uczucie ucisku w żołądku albo wrażenie, że jedzenie długo zalega.
Takie objawy są rzeczywiste.
Nie stają się mniej prawdziwe dlatego, że stres może uczestniczyć w ich powstawaniu.
Jednak wiedza o osi jelitowo-mózgowej nie upoważnia do przypisywania wszystkich problemów trawiennych emocjom.
Nagłe wymioty, biegunka i silny ból brzucha mogą mieć również przyczyny infekcyjne, zapalne, metaboliczne, związane z lekami lub innymi chorobami wymagającymi diagnostyki.
W dodatku utrata płynów i elektrolitów podczas wymiotów i biegunki sama może prowadzić do dużego osłabienia.
Jeżeli ktoś mówi, że jego organizm nagle odcina mu energię, trzeba wziąć pod uwagę także tę możliwość.
Psychologiczne wyjaśnienie może być trafne, ale nie powinno wyprzedzać podstawowej oceny stanu zdrowia.
Czy to somatyzacja stresu
Słowo somatyzacja bywa używane do opisania sytuacji, w której cierpienie psychiczne znajduje wyraz w dolegliwościach cielesnych.
W codziennej rozmowie brzmi to zrozumiale.
W praktyce klinicznej trzeba jednak uważać, ponieważ określenie może sugerować, że przyczynę objawów już znamy.
A przecież ostry ból brzucha, wymioty i biegunka, które pojawiły się niedawno, nie pozwalają automatycznie rozpoznać zaburzenia związanego z objawami somatycznymi.
Löwe i współpracownicy (2024), w obszernym przeglądzie opublikowanym w „The Lancet”, opisali utrzymujące się objawy fizyczne jako zjawisko mogące występować zarówno w chorobach somatycznych, jak i w zaburzeniach czynnościowych oraz problemach psychicznych.
Autorzy podkreślali znaczenie wielu wzajemnie oddziałujących czynników biologicznych, psychologicznych i społecznych.
Ważna jest również różnica dotycząca czasu.
Publikacja dotyczyła dolegliwości utrzymujących się przez wiele miesięcy, a nie pojedynczego ostrego epizodu żołądkowo-jelitowego.
Nie wolno więc mechanicznie przenosić jej ustaleń na każdy nagły ból brzucha.
W tym konkretnym przypadku rozsądniej mówić o objawach fizycznych pojawiających się w okresie silnego przeciążenia i po zakończeniu trudnej relacji.
Ich związek ze stresem można badać, ale nie należy go z góry uznawać za rozstrzygnięty.
Nagłe zmęczenie, które znika na chwilę, kiedy trzeba działać
W pytaniu czytelnika pojawia się szczególnie interesująca obserwacja.
Człowiek jest tak zmęczony, że musi natychmiast odpocząć, ale kiedy trzeba zrobić zakupy lub wykonać inne konieczne zadanie, na chwilę odzyskuje zdolność działania.
Czy to oznacza, że zmęczenie jest psychiczne?
Nie.
Możliwość krótkotrwałego zmobilizowania się nie wyklucza choroby ani rzeczywistego wyczerpania fizycznego.
Ludzie potrafią wykonywać zadania mimo silnego zmęczenia dzięki motywacji, poczuciu obowiązku, pobudzeniu i koncentracji na konkretnym celu.
To jednak nie mówi jeszcze, skąd bierze się ich osłabienie.
Warto rozróżnić zmęczenie, senność, nietolerancję wysiłku, zawroty głowy i osłabienie mięśni. Są to różne doświadczenia, które mogą mieć odmienne przyczyny.
Znaczenie ma również przebieg objawów.
Czy pojawiły się po wymiotach i biegunce? Czy nasilają się podczas wstawania? Czy towarzyszy im kołatanie serca? Czy jedzenie i nawodnienie przynoszą poprawę? Czy po wysiłku następuje wyraźne, długotrwałe pogorszenie?
Te informacje są potrzebne lekarzowi.
Samo stwierdzenie, że człowiek potrafi na chwilę się zmobilizować, nie pozwala rozpoznać mechanizmu stresowego.
Jednocześnie dla psychoterapeuty może to być ważna obserwacja dotycząca wzorca funkcjonowania.
Być może dana osoba od lat uruchamia energię przede wszystkim wtedy, kiedy trzeba sprostać oczekiwaniom albo wypełnić obowiązek.
To hipoteza psychologiczna, którą można wspólnie sprawdzić.
Nie należy jednak mylić jej z rozpoznaniem przyczyny wyczerpania.
Kiedy trzeba iść do lekarza
Na pytanie o potrzebę konsultacji medycznej odpowiedziałbym jednoznacznie.
Tak. Opisane silne dolegliwości żołądkowo-jelitowe i nagłe, znaczne osłabienie wymagają równoległej oceny medycznej.
Nawet jeśli objawy zaczynają ustępować, warto niezwłocznie skontaktować się z lekarzem, szczególnie jeżeli osłabienie pozostaje duże lub epizody dolegliwości się powtarzają.
Pilnej pomocy wymagają między innymi nagły bardzo silny lub narastający ból brzucha, krwawe wymioty, krwista biegunka, omdlenie, zaburzenia świadomości, znaczne odwodnienie albo niemożność utrzymania płynów.
Niepokojące mogą być również bardzo skąpe oddawanie moczu, nasilone zawroty głowy, utrzymująca się gorączka czy gwałtowne pogorszenie stanu ogólnego.
W przypadku ciężkich objawów nie należy czekać na konsultację psychologiczną ani próbować przeczekać sytuacji, zakładając, że wszystko jest następstwem stresu.
Lekarz może ocenić stan nawodnienia, przebieg dolegliwości i potrzebę badań. O zakresie diagnostyki zdecyduje na podstawie wywiadu i badania, a nie samego faktu rozstania.
Nie proponuję tutaj gotowego pakietu badań dla każdego czytelnika. Przyczyny nagłego osłabienia bywają bardzo różne, dlatego sensowne badania powinny odpowiadać konkretnemu obrazowi klinicznemu.
Jeżeli trwa biegunka lub występują wymioty, ważne jest także odpowiednie uzupełnianie płynów, a w razie potrzeby elektrolitów, zgodnie z zaleceniami medycznymi.
Wytyczne NHS dotyczące ostrych dolegliwości żołądkowo-jelitowych wyraźnie podkreślają znaczenie rozpoznawania odwodnienia oraz sytuacji wymagających pilnej pomocy.
Jest jeszcze jeden powód, żeby potraktować tę kwestię poważnie.
Osoba, która przez lata bagatelizowała własne potrzeby, może również bagatelizować objawy choroby.
Zgłoszenie się do lekarza bywa więc pierwszym bardzo konkretnym odstępstwem od schematu, w którym inni zawsze byli ważniejsi.
Dlaczego samo zrozumienie problemu czasami niczego nie zmienia
Autor wiadomości obawia się, że podczas psychoterapii będzie racjonalizował własne przeżycia.
To spostrzeżenie zasługuje na uwagę.
Zdarza się, że człowiek potrafi bardzo dokładnie opowiedzieć, dlaczego zachowuje się w określony sposób.
Zna historię swojej rodziny. Rozumie zachowania partnerów. Czyta literaturę psychologiczną. Rozpoznaje własne mechanizmy obronne.
Potrafi nawet przewidzieć, co powiedziałby psychoterapeuta.
A mimo to w kolejnej trudnej relacji ponownie rezygnuje z własnych granic.
Dlaczego?
Ponieważ wiedza o mechanizmie nie jest tym samym, co zdolność zachowania się inaczej w chwili silnego napięcia.
Można rozumieć, że odmowa jest dozwolona, i jednocześnie przeżywać ogromne poczucie winy, kiedy trzeba ją wypowiedzieć.
Można wiedzieć, że nie odpowiadamy za emocje partnera, a mimo to odczuwać przymus natychmiastowego poprawienia mu nastroju.
Można też doskonale opisać własne potrzeby, ale nie potrafić ich wyrazić w rzeczywistej rozmowie.
W takim przypadku przydatna staje się praca nad tym, co dzieje się pomiędzy rozpoznaniem sytuacji a konkretnym działaniem.
Warto sprawdzić, jak człowiek reaguje, kiedy nie może komuś pomóc. Co odczuwa, gdy druga osoba jest niezadowolona? Co robi, kiedy ktoś nie odpowiada na wiadomość? Czy natychmiast szuka własnej winy? Czy potrafi pozostać przy granicy mimo dyskomfortu?
Racjonalizowanie również może pełnić określoną funkcję.
Czasem pomaga zachować dystans do emocji. Czasem chroni przed bezradnością, wstydem albo lękiem. Może też być zwyczajnym sposobem porządkowania doświadczeń, który sam w sobie nie stanowi problemu.
Zadaniem psychoterapii nie powinno być odebranie człowiekowi zdolności logicznego myślenia.
Chodzi raczej o to, żeby rozumienie własnej historii nie zastępowało kontaktu z aktualnymi przeżyciami i zmianą zachowania.
Jaki nurt psychoterapii wybrać
Nie ma jednego nurtu psychoterapii, który byłby naukowo potwierdzony jako najlepszy dla każdej osoby z doświadczeniami DDA, DDD, przeciążenia relacyjnego i objawami fizycznymi.
Wybór zależy od ustalonego problemu, historii pacjenta, celów leczenia oraz kompetencji konkretnego psychoterapeuty.
W opisywanej sytuacji rozważyłbym przede wszystkim trzy podejścia.
Terapia schematów
Może być szczególnie interesująca, kiedy człowiek zauważa długotrwałe, powtarzające się wzorce podporządkowywania własnych potrzeb innym.
Pracuje się w niej między innymi nad przekonaniami dotyczącymi odpowiedzialności, odrzucenia, nadmiernych wymagań i własnej wartości.
Istotne są również emocjonalne reakcje uruchamiające się w relacjach oraz sposoby radzenia sobie z nimi.
W przypadku osoby określającej siebie jako ratownika warto byłoby sprawdzić, czy pojawiają się wzorce samopoświęcenia, podporządkowania albo nadmiernej odpowiedzialności.
Nie oznacza to automatycznego rozpoznania konkretnego schematu.
Pilkington i współpracownicy (2024) w metaanalizie obejmującej 19 badań i 5957 uczestników wykazali związki między wczesnymi nieadaptacyjnymi schematami a trudnościami regulacji emocji.
Są to jednak przede wszystkim zależności statystyczne. Nie dowodzą, że każdy człowiek z takim wzorcem zachowania ma określone doświadczenia z dzieciństwa.
Badania nad skutecznością terapii schematów dotyczą także specyficznych grup klinicznych. Nie należy więc obiecywać osobie po rozstaniu określonego efektu wyłącznie na podstawie nazwy tego podejścia.
Wartością terapii schematów może być połączenie rozumienia przeszłości z pracą nad aktualnymi reakcjami i potrzebami.
Terapia poznawczo-behawioralna
CBT może być przydatna, gdy celem jest zmiana utrwalonych wzorców zachowania, nadmiernego poczucia odpowiedzialności, unikania konfliktu i reagowania na napięcie.
W dobrze prowadzonej terapii poznawczo-behawioralnej nie chodzi tylko o analizowanie myśli.
Istotną częścią pracy mogą być eksperymenty behawioralne, stopniowa zmiana nawyków, nauka tolerowania trudnych emocji i praktyczne sprawdzanie nowych sposobów reagowania.
Przykładowo człowiek może ćwiczyć odmowę w sytuacjach, które nie wiążą się z dużym ryzykiem, a następnie obserwować, jakie myśli i emocje się pojawiają.
Nie chodzi o prowokowanie konfliktów ani zmuszanie się do nagłych, radykalnych zachowań.
Chodzi o zdobywanie doświadczeń, które pozwalają przekonać się, że niezadowolenie drugiego człowieka nie zawsze wymaga natychmiastowej interwencji.
Istnieją również badania dotyczące zastosowania CBT przy utrzymujących się dolegliwościach cielesnych.
Maas Genannt Bermpohl i Martin (2025) przeanalizowali 74 randomizowane badania obejmujące 8277 uczestników. Zarówno CBT, jak i interwencje oparte na akceptacji i uważności przynosiły poprawę nasilenia objawów somatycznych w porównaniu z grupami oczekującymi na leczenie.
Wyniki są obiecujące, ale wymagają prawidłowej interpretacji.
Badania dotyczyły przede wszystkim przewlekłego cierpienia związanego z objawami fizycznymi. Nie dowodzą, że psychoterapia może zastąpić diagnostykę ostrych wymiotów, biegunki lub nagłego osłabienia.
Terapia akceptacji i zaangażowania
ACT koncentruje się między innymi na elastyczności psychologicznej.
W praktyce oznacza to uczenie się takiego reagowania, aby trudne myśli i emocje nie decydowały automatycznie o każdym zachowaniu.
Człowiek może odczuwać poczucie winy i mimo to nie podejmować kolejnej próby ratowania kogoś, kto przekracza jego granice.
Może doświadczać lęku przed odrzuceniem, a jednak postępować zgodnie z własnymi wartościami.
Nie musi wcześniej całkowicie pozbyć się nieprzyjemnych emocji.
Macri i Rogge (2024), analizując 67 odrębnych badań obejmujących łącznie 9123 uczestników, opisali związki między zmianami elastyczności psychologicznej podczas ACT a zmniejszeniem cierpienia psychicznego.
To ważne dla osoby, która obawia się, że pozostanie na poziomie intelektualnego rozumienia problemu.
ACT może pomóc przesunąć uwagę z nieustannego poszukiwania odpowiedzi na pytanie, dlaczego coś czuję, na pytanie, jak chcę postępować, kiedy już to czuję.
Także tutaj nie ma gwarancji skuteczności u konkretnej osoby.
A może terapia skoncentrowana na traumie lub praca z ciałem
Wspomnienie trudnego dzieciństwa i wyniszczającej relacji nie oznacza automatycznie zespołu stresu pourazowego.
Jeżeli jednak podczas oceny klinicznej pojawią się objawy charakterystyczne dla PTSD albo inne istotne następstwa doświadczeń traumatycznych, potrzebne może być podejście skoncentrowane na traumie.
Wytyczne NICE (2018) wskazują terapię poznawczo-behawioralną skoncentrowaną na traumie oraz EMDR jako metody o ustalonym zastosowaniu w leczeniu PTSD u dorosłych.
Nie byłoby jednak właściwe kierowanie każdego człowieka po trudnym rozstaniu na EMDR tylko dlatego, że używa słowa trauma.
Podobnej ostrożności wymaga określenie terapia somatyczna.
Praca uwzględniająca sygnały z ciała, regulację pobudzenia, napięcie, oddech i rozpoznawanie emocji może stanowić użyteczny element psychoterapii.
Nie oznacza to jednak, że każda metoda reklamowana jako uwalnianie traumy z ciała posiada jednakowo mocne potwierdzenie naukowe.
Jeżeli specjalista obiecuje, że dzięki określonej technice uwolni z organizmu całą zapisaną traumę albo usunie objawy fizyczne bez potrzeby diagnostyki, potraktowałbym taką deklarację z dużą ostrożnością.
Zamiast poszukiwać terapii, która ma tajemniczy dostęp do ciała, warto znaleźć specjalistę, który potrafi pracować równocześnie z emocjami, zachowaniami i dolegliwościami fizycznymi, nie przekraczając granic swoich kompetencji.
Jak rozpoznać psychoterapeutę, z którym nie utkniesz w analizowaniu
Nazwa nurtu może pomóc w poszukiwaniach, ale sama nie wystarczy.
Podczas pierwszej konsultacji zapytałbym specjalistę, jak pracuje z osobami, które dużo rozumieją, lecz mają trudność z odczuwaniem emocji i zmianą utrwalonych zachowań.
Warto ustalić, czy prowadzi pracę nie tylko nad historią rodziny, ale również nad bieżącymi sytuacjami, w których pojawia się przymus pomagania, wina po odmowie albo niepokój związany z milczeniem drugiej osoby.
Zapytałbym także, w jaki sposób uwzględnia objawy cielesne oraz jak współpracuje z lekarzem, gdy wymagają one diagnostyki.
Dobry psychoterapeuta nie powinien interpretować każdego bólu jako następstwa traumy.
Powinien również potrafić wyjaśnić, nad czym zamierzacie pracować i po czym wspólnie poznacie, że następuje postęp.
Nie oznacza to konieczności rozpisywania całej terapii na pierwszym spotkaniu. Cele i rozumienie problemu mogą zmieniać się wraz z poznawaniem pacjenta.
Istotna pozostaje możliwość otwartego mówienia o trudnościach.
Jeżeli zauważysz, że podczas sesji zaczynasz opowiadać o sobie wyłącznie w sposób intelektualny, możesz powiedzieć to wprost.
Na przykład, że rozumiesz własną historię, ale nie wiesz, co czujesz, kiedy o niej mówisz.
To nie jest przeszkoda w terapii. Może stać się ważnym materiałem do wspólnej pracy.
Jak mogłaby wyglądać rzeczywista praca nad schematem ratownika
Samo ustalenie, że człowiek pełni w relacjach rolę ratownika, nie rozwiązuje jeszcze problemu.
Potrzebna jest obserwacja konkretnych zachowań i stopniowe budowanie nowych doświadczeń.
Pierwszym obszarem może być rozpoznanie momentu, w którym pojawia się przymus przejęcia odpowiedzialności.
Wyobraź sobie hipotetyczną sytuację.
Bliska osoba mówi, że ma zły dzień i nikt jej nie rozumie. Natychmiast przerywasz własne zajęcia, zaczynasz proponować rozwiązania i odczuwasz napięcie, dopóki jej nastrój się nie poprawi.
Warto wtedy sprawdzić, co właściwie uruchomiło twoje zachowanie.
Czy ktoś rzeczywiście poprosił o pomoc? Czy obawiałeś się, że zostaniesz oceniony jako egoista? Czy miałeś poczucie, że odpowiadasz za cudze emocje?
Taka obserwacja pomaga odróżnić potrzebę niesienia wsparcia od automatycznej reakcji na niepokój.
Drugim obszarem jest nauka pozostawania przy granicy mimo dyskomfortu.
Jeżeli odmawiasz komuś wykonania zadania, nie musisz natychmiast wyjaśniać swojej decyzji przez kilkanaście minut ani szukać sposobu, aby druga osoba mimo wszystko była zadowolona.
Możesz spokojnie powiedzieć, że dzisiaj nie jesteś w stanie tego zrobić.
A następnie sprawdzić, co się wydarzyło.
Czy rzeczywiście doszło do katastrofy, której się obawiałeś? Czy pojawiło się poczucie winy? Jak długo trwało? Czy potrzeba wycofania odmowy stopniowo malała?
Nie proponuję takiego ćwiczenia w sytuacji, w której odmowa mogłaby wywołać przemoc lub rzeczywiste zagrożenie.
Bezpieczeństwo pozostaje ważniejsze niż eksperymentowanie z zachowaniem.
Trzecim obszarem jest odbudowywanie kontaktu z własnymi potrzebami.
Osoba przyzwyczajona do rozwiązywania cudzych problemów może przez długi czas nie zauważać, że jest głodna, zmęczona, rozdrażniona albo potrzebuje samotności.
Warto zacząć od prostych obserwacji dotyczących snu, jedzenia, odpoczynku, emocji i granic.
Nie chodzi o wielogodzinne analizowanie każdego sygnału z ciała ani o nieustanne kontrolowanie objawów.
Chodzi o zauważanie potrzeb wystarczająco wcześnie, żeby nie doprowadzać do regularnego przeciążenia.
Czwartym obszarem jest uczenie się relacji, w której bliskość nie wymaga nieustannego udowadniania własnej przydatności.
Możesz komuś towarzyszyć bez rozwiązywania jego problemów. Możesz wysłuchać, nie przyjmując odpowiedzialności za rezultat. Możesz również oczekiwać zainteresowania swoimi przeżyciami.
To doświadczenie bywa trudniejsze niż samo wypowiedzenie słowa „nie”.
Wymaga bowiem stopniowej zmiany sposobu rozumienia własnego miejsca w relacjach.
Nie każda granica przynosi natychmiastową ulgę
Wiele osób spodziewa się, że kiedy zakończą szkodliwą relację, natychmiast odzyskają dobre samopoczucie.
Tymczasem emocjonalne następstwa ważnej decyzji mogą być bardziej złożone.
Możesz jednocześnie odczuwać ulgę i smutek. Możesz być przekonany o słuszności rozstania, a mimo to tęsknić. Możesz czuć spokój, a jednocześnie mieć trudności ze snem lub koncentracją.
Nie ma w tym automatycznej sprzeczności.
Zakończenie relacji zmienia codzienność, przyzwyczajenia i oczekiwania dotyczące przyszłości. Nawet wtedy, kiedy decyzja jest świadoma, przystosowanie się do nowej sytuacji może wymagać czasu.
Dla osoby, która przez wiele lat czerpała poczucie sensu przede wszystkim z pomagania, pojawia się jeszcze jedno pytanie.
Kim jestem, kiedy nikt nie potrzebuje ratowania?
Nie każdemu musi ono towarzyszyć. Ale jeśli się pojawia, może prowadzić do ważnej pracy nad tożsamością, potrzebami i sposobami budowania bliskości.
Nie powinno się też zakładać, że jedyną drogą do odzyskania równowagi jest ponowne nawiązanie kontaktu z byłym partnerem.
Czasami próba uzyskania wyjaśnień staje się przedłużeniem dotychczasowego wzorca.
Człowiek znów próbuje zmienić zachowanie drugiej osoby, zamiast zająć się własnymi decyzjami i bezpieczeństwem.
Po czym poznać, że psychoterapia rzeczywiście pomaga
Postęp nie musi polegać na tym, że przestajesz odczuwać wszystkie trudne emocje.
Bardziej użyteczne mogą być konkretne zmiany w codziennym funkcjonowaniu.
Być może zaczynasz wcześniej rozpoznawać przeciążenie. Potrafisz odmówić bez wielogodzinnego tłumaczenia się. Zauważasz, że cudze niezadowolenie nie musi automatycznie prowadzić do twojej interwencji.
Możesz też stopniowo lepiej radzić sobie z niepewnością w relacjach i wyraźniej komunikować własne potrzeby.
Ważnym rezultatem może być umiejętność proszenia o pomoc.
Dla człowieka, który zawsze był wsparciem dla wszystkich, przyznanie, że sam potrzebuje opieki, bywa poważną zmianą.
Warto jednak nie traktować wyłącznie ustępowania objawów fizycznych jako miary skuteczności psychoterapii.
Jeżeli są związane z niezdiagnozowaną chorobą, mogą wymagać odrębnego leczenia.
Podobnie, jeżeli zmęczenie lub dolegliwości brzuszne utrzymują się pomimo poprawy sytuacji emocjonalnej, należy ponownie ocenić ich przyczyny medyczne.
Psychoterapia może pomagać w regulowaniu stresu, rozpoznawaniu emocji i zmienianiu zachowań. Nie zastępuje jednak internisty, gastroenterologa ani leczenia chorób somatycznych.
Co zrobiłbym najpierw na miejscu autora pytania
Nie próbowałbym rozstrzygać całej historii podczas jednej rozmowy.
Najpierw potraktowałbym poważnie objawy fizyczne. Silny ból brzucha, wymioty, biegunki i nagłe znaczne osłabienie są wystarczającym powodem, żeby poddać się ocenie lekarskiej.
Równolegle poszukałbym psychoterapeuty pracującego z utrwalonymi wzorcami relacyjnymi, emocjami i zachowaniem. Szczególnie sensownym kierunkiem poszukiwań wydaje mi się terapia schematów, ewentualnie CBT lub ACT, zależnie od wyników konsultacji i celów pracy.
Nie oczekiwałbym od razu rozstrzygnięcia, czy była partnerka manipulowała świadomie, jaki miała styl przywiązania i jaką rolę odegrała jej matka.
Te pytania mogą być ważne, ale nie zawsze przybliżają człowieka do odzyskania wpływu na własne życie.
W pierwszej kolejności chciałbym zrozumieć, dlaczego przez tak długi czas pozostawał w obciążającej sytuacji, co utrudniało mu wcześniejsze wyznaczenie granic i jak może rozpoznawać podobne procesy w przyszłości.
Zająłbym się również tym, jak nauczyć się odpoczywać bez poczucia winy.
Bo człowiek, który potrafi odpocząć dopiero wtedy, gdy jest całkowicie wyczerpany, niekoniecznie nauczył się skutecznie dbać o siebie.
Ważne jest także, aby nie uczynić z własnej regeneracji kolejnego zadania, które trzeba wykonać perfekcyjnie.
Nie potrzebujesz codziennie oceniać, czy odzyskałeś już właściwy poziom energii. Nie musisz udowadniać, że dobrze przepracowujesz rozstanie. Nie musisz też natychmiast znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania o przeszłość.
Potrzebujesz warunków, w których możliwa będzie stopniowa odbudowa zdrowia, stabilności i poczucia wpływu.
Najtrudniejsze pytanie nie dotyczy byłej partnerki
W historii anonimowego czytelnika można byłoby długo analizować zachowanie partnerki, znaczenie wielotygodniowego milczenia, wpływ jej matki oraz okoliczności zakończenia związku.
Jednak najbardziej interesuje mnie coś innego.
Co sprawia, że człowiek potrafi przez lata poświęcać ogromną energię na rozumienie innych, a własne cierpienie uznaje za coś, co powinien po prostu wytrzymać?
Nie znam pełnej historii autora i nie zamierzam stawiać diagnozy na podstawie jednej wiadomości.
Dostrzegam jednak ważny kierunek refleksji.
Jeżeli przez większość życia miernikiem twojej wartości była zdolność do pomagania, możesz potrzebować nauczyć się, że masz znaczenie również wtedy, kiedy niczego nie rozwiązujesz.
Nie musisz być niezastąpiony, żeby zasługiwać na bliskość.
Nie musisz też doprowadzać organizmu do granic wytrzymałości, żeby mieć prawo do odpoczynku.
A kiedy pojawia się ból, osłabienie czy choroba, nie powinieneś najpierw udowadniać sobie, że jest to wystarczająco poważne, aby poprosić o pomoc.
Na pytanie czytelnika odpowiadam więc w dwóch częściach. Najpierw potrzebna jest ocena medyczna objawów fizycznych. Następnie warto rozpocząć psychoterapię ukierunkowaną na utrwalone wzorce odpowiedzialności, regulację emocji, rozpoznawanie własnych potrzeb i budowanie granic.
W przypadku schematu ratownika jednym z ważniejszych osiągnięć może okazać się moment, w którym przestajesz traktować cudze problemy jako automatyczne polecenie działania.
Jeżeli rozpoznajesz u siebie podobny sposób funkcjonowania i chcesz uporządkować własną sytuację, możesz umówić konsultację psychologiczną online lub skontaktować się ze mną przez WhatsApp. Wspólnie możemy określić najważniejsze trudności i możliwe dalsze kroki.
Przeczytaj także
Dlaczego tęsknimy za tymi, którzy nas skrzywdzili?
O przywiązaniu, odrzuceniu i trudnościach w emocjonalnym zakończeniu relacji.
Ghosting. Kiedy ktoś znika bez słowa
O doświadczeniu braku kontaktu i psychologicznych następstwach niewyjaśnionego zakończenia relacji.
Robert J Błaszczyk
Psycholog · psychotraumatolog · dziennikarz · psychoedukator
Prowadzę konsultacje psychologiczne i psychotraumatologiczne online. Pomagam uporządkować trudności związane ze stresem, przeciążeniem emocjonalnym, relacjami i następstwami trudnych doświadczeń oraz ustalić możliwe kolejne kroki.
W pracy wykorzystuję psychoedukację, analizę funkcjonalną zachowania, dialog motywacyjny oraz elementy podejścia poznawczo-behawioralnego i skoncentrowanego na rozwiązaniach. Dobieram sposób pracy do sytuacji, potrzeb i celu konsultacji.
Łączę przygotowanie psychologiczne i psychotraumatologiczne, obejmujące suicydologię, z doświadczeniem dziennikarza, coacha, wykładowcy i eksperta komunikacji. Na Psycholog.CLICK przekładam wiedzę psychologiczną na zrozumiałe artykuły i praktyczne wskazówki.
Nie musisz mieć gotowej nazwy swojego problemu. Możemy zacząć od tego, co jest dla Ciebie trudne.
Umów konsultację w ZnanyLekarz
Telefon kontaktowy +48 790 404 404.
Psycholog.CLICK. Pomoc psychologiczna, kiedy życie staje się zbyt obciążające
Przez długi czas możesz być człowiekiem, na którego wszyscy liczą. Potrafisz rozwiązywać problemy, wspierać bliskich i podejmować trudne decyzje. Czasami jednak tak bardzo koncentrujesz się na potrzebach innych, że przestajesz zauważać własne przeciążenie.
Trudna relacja, przewlekły stres, poczucie winy po postawieniu granicy czy nieustanna potrzeba ratowania innych mogą stać się powodem do poszukania profesjonalnego wsparcia.
Jako psycholog i psychotraumatolog prowadzę konsultacje online dla osób dorosłych. Pomagam uporządkować trudności emocjonalne i relacyjne, rozpoznawać utrwalone wzorce zachowania oraz określać możliwe dalsze kroki.
Pracuję z wykorzystaniem psychoedukacji, analizy funkcjonalnej zachowania, dialogu motywacyjnego oraz elementów podejścia poznawczo-behawioralnego i skoncentrowanego na rozwiązaniach.
Konsultacja psychologiczna może być również początkiem drogi do odpowiednio dobranej psychoterapii lub innej specjalistycznej pomocy.
Nie musisz przygotowywać gotowej diagnozy ani perfekcyjnie opowiadać swojej historii. Możesz zacząć od tego, co jest obecnie najtrudniejsze.
Robert J Błaszczyk
Psycholog · psychotraumatolog · dziennikarz · psychoedukator
Kontakt i moje strony
- Umów konsultację w ZnanyLekarz
- E-mail ogólny · erben.pl@gmail.com
- Psycholog.CLICK
- Psychoedukacja.ORG
- CBSP.PRO
- TikTok · @psycholog.click
- Facebook · Psycholog.CLICK
- ERBEN.PL
- Reporter.re
- 1244.yt
- Publikacje i produkty · Naffy
After a Difficult Relationship. Why Does the Body Suddenly Feel Weak?
For months, sometimes years, you manage to keep going under extraordinary pressure. You solve other people’s problems, try to hold a difficult relationship together, defuse conflicts and make sense of another person’s behaviour. Even when you are exhausted, you somehow find enough energy to do one more thing.
Then you make a decision. You end a relationship that has been draining you. You stop chasing contact. You establish a boundary.
Psychologically, you feel relieved.
Yet instead of experiencing a surge of energy, you suddenly feel physically weak. Your stomach hurts, nausea appears, and your body seems to demand immediate rest. Sometimes even an ordinary activity requires an unreasonable amount of effort.
Can stress continue to affect you after a difficult situation has ended? Why might someone who has endured so much suddenly feel incapable of doing very little? And when the symptoms are unmistakably physical, is it reasonable to assume that they are caused by psychological distress?
These questions appeared in an anonymous message I received from a reader. His experience provides a starting point for exploring chronic stress, compulsive caregiving, prolonged withdrawal of communication in relationships and the search for appropriate psychological support.
One distinction is particularly important.
The fact that physical symptoms appear after a relationship ends does not establish that stress is their only cause.
A question you may relate to
An authentic, anonymous reader’s question, condensed for publication while preserving the essential meaning.
For years, I was the person who rescued and supported everyone else. My family history includes experiences associated with growing up in an alcoholic or otherwise dysfunctional family.
During the past few months, I was involved in an emotionally exhausting relationship. My partner would stop speaking to me for weeks and avoid my presence. I also experienced what I perceived as a strong controlling influence from her mother.
When I finally established a firm boundary and ended the relationship, I encountered blame-shifting and emotional pressure. Then there was complete silence.
Mentally, I feel peaceful, but physically I am exhausted. I experienced severe stomach pain, vomiting and diarrhoea, which have gradually improved. I also experience sudden, overwhelming fatigue that forces me to rest immediately. Interestingly, when something essential needs doing, I can briefly mobilise myself.
I want to start psychotherapy, but I tend to rationalise my problems and minimise my own pain. What type of therapy could help me address bodily symptoms, emotional experiences and my pattern of rescuing others, rather than simply analysing everything intellectually? Should I also seek medical assessment?
If you recognise parts of your own experience, you can send me a question at psycholog@psycholog.click, contact me through WhatsApp, or book an online psychological consultation. Your question may also become the starting point for a future article.
When helping everyone becomes a way of neglecting yourself
One expression in the reader’s message particularly catches my attention.
He describes himself as a lifelong rescuer.
There is more to this description than the simple fact that he cares about others.
Helping people can be deeply satisfying. It can strengthen relationships, create a sense of purpose and give life meaning.
The difficulty begins when helping is no longer freely chosen and gradually becomes an internal obligation.
Some people learn to organise their emotional lives around the needs and reactions of others.
If their partner is upset, they believe they must improve their mood. If a parent becomes angry, they try to calm them down. If someone withdraws from contact, they feel compelled to find a way to restore the connection.
Over time, they may become exceptionally skilled at recognising other people’s needs while losing contact with their own.
This is not necessarily a simple lack of assertiveness.
Sometimes the difficulty is connected with how a person has learned to experience their own worth.
They may believe that being useful makes them valuable, that understanding everybody makes them a good partner, or that being responsible means ensuring nobody is ever disappointed in them.
When they stop helping, anxiety may appear.
A useful question is whether someone helps because they genuinely want to, or also because refusing feels emotionally dangerous.
That distinction matters.
When caring for others becomes a way of preventing guilt, criticism or rejection, it may gradually turn into a source of chronic strain.
Growing up with family dysfunction and learning responsibility too early
The reader refers to experiences commonly described in Poland using the abbreviations DDA and DDD.
These are associated with growing up in families affected by alcohol misuse or other serious dysfunctions.
Such terms can be useful in psychoeducation and personal storytelling. They are not, however, independent clinical diagnoses, nor do they imply that everyone raised in such circumstances develops the same adult personality or relationship difficulties.
What matters is what a particular child actually experienced.
Was it safe to express anger or disappointment? Could the child make mistakes? Were adults emotionally available and predictable? Was the child expected to manage a parent’s emotional state? Could they refuse demands that were inappropriate for their age?
Psychology describes a phenomenon called parentification.
It occurs when children take on adult responsibilities or caregiving roles that exceed what is developmentally appropriate.
Sometimes this involves practical responsibilities, including extensive childcare or managing the household.
At other times, it involves emotional responsibility.
A child becomes a parent’s confidant, mediates conflicts between adults, or constantly monitors the atmosphere at home to prevent the next argument.
Dariotis and colleagues (2023) reviewed 95 studies of parentification and its consequences.
Their findings revealed considerable variation.
Some individuals reported psychological difficulties, relationship problems or compromised well-being. Others demonstrated resilience and developed valuable skills. Outcomes were influenced by factors such as the nature of the responsibilities, available support and the individual’s circumstances.
The distinction is important.
Helping your family as a child does not automatically constitute harmful parentification. Responsibilities can support development when they are appropriate, limited and accompanied by reliable adult care.
Problems are more likely when responsibility becomes excessive, persistent and incompatible with the child’s own needs.
In adulthood, someone who experienced this pattern may appear highly competent.
They can anticipate problems, organise difficult situations, resolve conflict and perform under pressure.
These abilities can be genuine strengths.
Yet the same person may also remain in exhausting circumstances longer than is healthy, because functioning under strain has become familiar.
I would not conclude from a reference to DDA or DDD alone that childhood experiences caused the reader’s present difficulties.
A more useful question is whether a particular pattern has persisted across relationships.
Other people are allowed to need things, while he experiences himself as obligated to provide them.
When a partner stops speaking for weeks
Another significant element of the reader’s account is prolonged withdrawal from communication.
He describes periods lasting several weeks during which his partner avoided his presence and did not communicate with him.
This behaviour is frequently discussed under the term silent treatment.
Yet not all silence in intimate relationships has the same meaning.
During an argument, someone may need time to calm down before they can communicate constructively.
A person might explain that they are overwhelmed and suggest returning to the conversation later.
Such a pause can sometimes prevent escalation.
The situation is different when withdrawal becomes prolonged, unpredictable and disconnected from any clear attempt to resolve the conflict.
The other person may no longer know whether the relationship is continuing, why communication has stopped, how long the withdrawal will last or what would make contact possible again.
They may begin reviewing previous conversations and searching for mistakes.
They may repeatedly attempt reconciliation, not because the problem has been resolved, but because uncertainty itself has become increasingly difficult to tolerate.
Weinstein and colleagues (2024) investigated the motivations and consequences of silence within romantic relationships.
Their four studies suggested that the meaning of silence depends partly on its motivation and context.
Silence that was freely chosen and experienced as compatible with closeness was associated with more positive experiences. Silence connected with pressure or negative motivations was more frequently associated with less favourable emotional and relational outcomes.
This shows why silence cannot be interpreted reliably from its mere presence.
Dubey and colleagues (2026) subsequently reviewed 15 publications examining silent treatment in close adult relationships.
They identified associations with emotional distress, reduced relationship satisfaction and experiences of rejection or exclusion.
The reviewed studies also indicated that withdrawal may serve different purposes, including attempts to regulate overwhelming emotions, avoid confrontation or exert interpersonal influence.
The evidence has limitations.
Much of the research relies on self-reported experiences, and the reviewed body of research was relatively small. It cannot establish the motives or personality of a particular partner described in an anonymous message.
Nevertheless, it supports a meaningful distinction between a negotiated pause and repeated, unresolved withdrawal that damages the relationship.
Prolonged exclusion can create uncertainty and undermine emotional security.
A person does not need to diagnose their partner to recognise that an ongoing pattern of communication is harmful to them.
What happens when an exhausting relationship finally ends
After ending a difficult relationship, some immediate sources of strain may disappear.
You may no longer feel compelled to monitor every message. You no longer need to prepare yourself for the next argument or continually interpret another person’s behaviour.
A major source of uncertainty may have been removed.
But that does not mean every physiological and psychological response will disappear at the same moment.
Chronic stress involves numerous interacting systems.
It can influence sleep, attention, muscular tension, pain sensitivity, autonomic nervous system activity and gastrointestinal functioning.
During prolonged periods of pressure, people may continue performing demanding tasks through motivation, established routines and the practical necessity of functioning.
When the circumstances change, they may become more aware of tiredness or physical discomfort that was previously overshadowed by immediate demands.
Disrupted sleep, inadequate nutrition and limited opportunities for recovery can also contribute to fatigue.
Some people describe a marked loss of energy when a long period of pressure comes to an end.
It is an understandable experience, but its interpretation requires care.
There is no single established biological process proving that everyone enters a specific phase of physiological collapse after a stressful relationship ends.
Nor can fatigue alone establish that cortisol has been depleted, the adrenal glands have become exhausted or the nervous system has entered a particular biological state.
Popular internet explanations sometimes present these mechanisms with far more certainty than the evidence supports.
In some cases, prolonged stress and inadequate recovery may contribute to exhaustion.
In others, a physical illness may arise independently during the same period.
Several contributing factors may also exist simultaneously.
For that reason, it would be a mistake to consider the psychological explanation sufficient without properly assessing the physical symptoms.
Why emotional stress can affect the stomach and intestines
The gastrointestinal tract has an extensive nervous system and communicates continuously with the brain.
Scientists describe this interaction through the concept of the gut-brain axis.
This is not a single nerve or a simple one-way connection.
Communication involves neural, hormonal, immune and other physiological pathways.
Meerschaert and Chiu (2025) reviewed mechanisms through which sensory neurons in the gastrointestinal tract communicate with the central nervous system and contribute to the perception and regulation of visceral pain.
These mechanisms help explain why emotional states can influence gastrointestinal sensations and why disturbances within the digestive system can affect psychological well-being.
During stress, some people experience stomach cramps, nausea, diarrhoea, appetite changes or abdominal discomfort.
Others notice a feeling of tightness or heaviness in the stomach.
Such sensations are real physical experiences.
Their possible association with stress does not make them imaginary.
However, recognising that the gut and brain communicate does not establish that every gastrointestinal symptom is caused by emotional distress.
Sudden vomiting, diarrhoea and severe abdominal pain may also result from infections, inflammatory conditions, metabolic disturbances, medication effects and other medical causes.
In addition, vomiting and diarrhoea can produce substantial fluid and electrolyte losses.
Those losses can themselves cause pronounced weakness and dizziness.
This is especially relevant to a reader who reports that his energy seems to disappear abruptly.
Stress may be part of the explanation, but it should not become a substitute for medical assessment.
Is this somatisation?
The word somatisation is often used when psychological distress is expressed through bodily symptoms.
In everyday conversation, the term may seem straightforward.
Clinically, however, it can create confusion if it implies that the origin of physical symptoms has already been established.
A recent episode of severe abdominal pain, vomiting and diarrhoea cannot automatically be classified as a somatic symptom disorder.
Löwe and colleagues (2024), writing in The Lancet, examined persistent physical symptoms and their complex biological, psychological and social determinants.
Their review emphasised that distressing bodily symptoms can occur in physical diseases, functional disorders, mental health conditions and combinations of these circumstances.
The authors also highlighted the importance of avoiding the assumption that symptoms without a straightforward explanation must be psychologically generated.
There is an additional distinction concerning duration.
Their review focused on symptoms persisting over several months, rather than a single recent episode of acute gastrointestinal illness.
Its conclusions should therefore not be applied indiscriminately to every sudden physical complaint.
In the reader’s situation, a more accurate description would be physical symptoms occurring during a period of significant emotional strain and following the end of a difficult relationship.
Their possible connection with stress deserves exploration.
It does not deserve to be treated as an established diagnosis before medical assessment.
Severe fatigue that temporarily improves when something must be done
One detail of the reader’s account deserves particular attention.
He experiences overwhelming fatigue, sometimes forcing him to rest immediately, yet can briefly mobilise himself when he needs to perform an essential task.
Does this mean the fatigue is psychological?
No.
A temporary ability to function does not rule out physical illness or genuine exhaustion.
People can sometimes perform necessary tasks despite substantial tiredness because the activity is important, familiar or emotionally significant.
Motivation and increased arousal may influence performance.
But the fact that someone manages to complete a task does not identify the cause of their symptoms.
Different experiences must also be distinguished.
Fatigue, sleepiness, muscle weakness, dizziness and exercise intolerance are not identical.
They can have different medical explanations.
The pattern of symptoms matters.
Did the fatigue begin after vomiting and diarrhoea? Does standing up make it worse? Is there a rapid heartbeat? Do food, fluids or rest help? Does exertion trigger an unusually prolonged deterioration?
These are useful questions for a clinician.
The ability to mobilise briefly is not evidence that the underlying problem must be stress-related.
At the same time, it might provide a meaningful starting point for psychological exploration.
Perhaps the person has learned over many years to activate their energy most effectively when an obligation needs to be fulfilled.
That is a hypothesis about behaviour, not a medical diagnosis.
It should be explored rather than assumed.
When medical assessment is necessary
My answer to the reader’s medical question is clear.
Yes. Severe gastrointestinal symptoms accompanied by sudden, substantial weakness warrant medical assessment, even when they appear after a stressful relationship ends.
If symptoms are improving, a prompt medical consultation may still be appropriate, particularly when fatigue remains severe or the episodes recur.
Certain warning signs require urgent assessment.
These include sudden severe or worsening abdominal pain, blood in vomit, bloody diarrhoea, fainting, confusion, severe dehydration and an inability to retain fluids.
Very little urine, significant dizziness, persistent fever or rapid deterioration in general condition also deserve medical attention.
If serious warning signs are present, the person should seek urgent medical care rather than wait for a psychological consultation or assume the symptoms are simply stress-related.
A clinician can assess hydration, examine the course of symptoms and decide whether investigations are necessary.
It would not be appropriate to recommend one fixed set of medical tests to every reader.
The relevant investigations depend on the person’s history, examination findings, associated symptoms and clinical circumstances.
When vomiting or diarrhoea is present, appropriate fluid replacement is also important. Oral rehydration solutions may be necessary, according to medical guidance.
NHS guidance on diarrhoea and vomiting identifies dehydration and several other warning signs as reasons for timely or urgent medical attention.
There is another reason to take this seriously.
Someone who has spent years minimising their own needs may also minimise symptoms that require medical care.
Seeking medical assessment may therefore represent an important departure from a familiar pattern of always placing other people first.
Why understanding your problems does not always change your behaviour
The reader worries that psychotherapy may become another opportunity to analyse and rationalise his experiences.
This concern is important.
Some people can describe their psychological difficulties in remarkable detail.
They understand their family history, recognise patterns in previous relationships, read psychological literature and identify possible defence mechanisms.
They may even predict what a psychotherapist is going to say.
Yet the next time an important relationship becomes difficult, they find themselves abandoning their boundaries again.
How can that happen?
Because understanding a pattern intellectually is not the same as having the capacity to respond differently while experiencing strong emotions.
You can know that you are entitled to say no and still experience intense guilt when you do.
You can understand that you are not responsible for a partner’s emotional state and still feel compelled to improve their mood immediately.
You can identify your own needs clearly but struggle to express them during an actual conversation.
Therapeutic work may therefore need to focus on what happens between recognising a situation and choosing a response.
How do you react when someone is disappointed in you? What happens when you cannot solve another person’s problem? Do unanswered messages immediately produce anxiety? Do you start searching for your own mistakes?
Intellectual analysis can serve different psychological functions.
It may help someone organise complex experiences, maintain distance from distressing emotions or protect themselves from shame and helplessness.
It is not inherently problematic.
The goal of psychotherapy should not be to prevent a person from thinking rationally.
Rather, psychological understanding needs to become connected with emotional awareness, practical choices and changes in behaviour.
Which type of psychotherapy might help?
No single form of psychotherapy has been scientifically established as the universally best treatment for everyone who has experienced family dysfunction, difficult relationships, excessive caregiving and bodily symptoms.
The most appropriate approach depends on the person’s presenting problems, history, goals, clinical assessment and the therapist’s competence.
For the concerns described in this case, I would consider three approaches particularly worth exploring.
Schema therapy
Schema therapy may be useful for someone who repeatedly places other people’s needs above their own and struggles to establish boundaries.
It focuses on persistent patterns of beliefs, emotions and coping responses that influence relationships and self-perception.
Depending on the individual assessment, the therapist might explore patterns involving self-sacrifice, subjugation, excessive responsibility or demanding standards.
These are possibilities for exploration, not diagnoses that can be established from an anonymous question.
Pilkington and colleagues (2024) reviewed 19 studies involving 5957 participants and reported associations between early maladaptive schemas and difficulties with emotion regulation.
These were primarily statistical associations.
They do not prove that every person who struggles with boundaries has experienced a particular form of childhood adversity.
Research on the effectiveness of schema therapy also includes specific clinical populations, so findings cannot automatically be extended to every person recovering from a difficult relationship.
The potential value of schema therapy here is its integration of past experiences, present emotional responses and opportunities to develop different ways of meeting personal needs.
Cognitive behavioural therapy
Cognitive behavioural therapy, or CBT, may be useful when a person’s goals include reducing excessive responsibility, changing habitual responses to conflict and learning to tolerate the discomfort associated with setting boundaries.
Good CBT is not limited to analysing thoughts.
It may involve behavioural experiments, gradual changes in established habits and practical exercises designed to test beliefs in everyday situations.
For example, a person might practise declining a manageable request and observe what happens when they do not immediately try to restore the other person’s satisfaction.
The purpose is not to provoke conflict or behave harshly.
It is to discover whether another person’s disappointment necessarily requires urgent corrective action.
There is also evidence supporting certain psychological treatments for persistent bodily distress.
Maas Genannt Bermpohl and Martin (2025) conducted a network meta-analysis of 74 randomised trials involving 8277 participants.
Both CBT and acceptance- and mindfulness-based interventions were associated with reductions in somatic symptom severity compared with waiting-list conditions.
These are encouraging findings.
However, the studies primarily concerned persistent bodily distress. They do not show that psychotherapy can replace medical evaluation of acute vomiting, diarrhoea or severe weakness.
Acceptance and commitment therapy
Acceptance and commitment therapy, commonly known as ACT, focuses partly on psychological flexibility.
In practical terms, this involves learning to act in accordance with chosen values without requiring uncomfortable thoughts and feelings to disappear first.
A person may experience guilt after saying no while still maintaining a reasonable boundary.
They may feel anxious about rejection and nevertheless choose behaviour that reflects self-respect and personal responsibility.
The aim is not emotional numbness.
It is greater freedom to choose one’s actions even when difficult emotions are present.
Macri and Rogge (2024) reviewed 67 distinct studies involving 9123 participants.
Their findings suggested that ACT-related changes in psychological flexibility were associated with reductions in psychological distress.
This may be relevant to someone who fears becoming trapped in intellectual explanations.
ACT can help shift the focus from endlessly asking why a feeling exists to exploring how a person wishes to respond while that feeling is present.
Again, these findings cannot guarantee the outcome of therapy for any individual.
What about trauma-focused therapy or body-oriented approaches?
Difficult childhood experiences and a painful relationship do not automatically establish post-traumatic stress disorder.
If clinical assessment identifies PTSD or clinically important trauma-related symptoms, however, a trauma-focused approach may be appropriate.
NICE guidance (2018) recommends trauma-focused cognitive behavioural interventions and EMDR for relevant presentations of PTSD in adults.
This does not mean that everyone recovering from a distressing separation should automatically receive EMDR.
The same caution applies to the broad expression somatic therapy.
Learning to recognise bodily sensations, manage arousal, notice muscular tension and connect physical responses with emotional experiences may be valuable within psychological treatment.
But interventions marketed as releasing stored trauma from the body do not all possess the same level of scientific support.
I would be cautious about practitioners who promise to remove all trauma from the nervous system or treat severe physical symptoms without medical investigation.
A better criterion is whether the professional can work competently with emotions, behaviour and bodily experiences while recognising the boundaries of their clinical role.
How to find a therapist who will do more than analyse your history
The theoretical orientation matters, but it is only one part of choosing a psychotherapist.
During an initial consultation, I would ask how the therapist works with people who understand their difficulties intellectually but struggle to change their responses in emotionally demanding situations.
I would also ask whether therapy addresses present-day behaviour and emotional experiences, rather than focusing exclusively on family history.
For someone with a pattern of rescuing others, it may be particularly useful to explore specific moments when guilt, anxiety or responsibility become overwhelming.
How does the therapist work with these moments?
How are personal boundaries explored and practised?
How are bodily symptoms addressed when medical assessment is also needed?
A competent professional should be able to explain the broad goals of treatment and how progress might be evaluated.
That does not mean producing a complete treatment plan after one appointment.
A useful psychological formulation often develops gradually as the therapist and client learn more about the difficulties involved.
The quality of communication also matters.
If you notice yourself explaining everything intellectually during a session, you can say so directly.
For example, you might explain that you understand what happened to you but cannot identify what you are feeling while discussing it.
That observation does not mean therapy is failing.
It may become an important part of the therapeutic work itself.
What working on the rescuer pattern could look like
Recognising that you repeatedly rescue others is only the beginning.
A meaningful change requires examining specific responses and gradually developing alternatives.
The first area of work could involve identifying the moment when another person’s difficulty automatically becomes your responsibility.
Consider a hypothetical situation.
Someone close to you says they have had a terrible day and nobody understands them.
You immediately abandon your plans, begin offering solutions and remain tense until their mood improves.
The next step is to examine what prompted your reaction.
Did the person actually ask you to solve the problem? Were you afraid of appearing selfish? Did their unhappiness create a feeling that you had failed?
These questions can help distinguish voluntary support from an automatic response to anxiety.
A second area involves maintaining boundaries despite uncomfortable feelings.
If you decline a request, you do not necessarily have to spend the next fifteen minutes justifying your decision or searching for a way to ensure the other person is completely satisfied.
You can communicate that you are unable to help on this occasion.
Then you can observe what follows.
Did the feared consequences actually occur? How intense was the guilt? Did it gradually decrease? Were you tempted to reverse your decision simply to escape the discomfort?
Such exercises must always be adapted to personal safety.
If saying no could provoke violence or another serious threat, protecting yourself and seeking appropriate support takes priority over behavioural experiments.
A third area involves recognising personal needs before exhaustion becomes overwhelming.
Someone who is accustomed to solving everybody else’s problems may overlook their own hunger, fatigue, irritation or need for time alone.
Gentle observation of sleep, meals, rest, emotions and personal limits may help restore awareness of these needs.
This should not become constant monitoring or excessive checking of bodily sensations.
The purpose is to notice meaningful signals without turning self-care into another demanding responsibility.
A fourth area involves developing relationships in which closeness is not dependent on being indispensable.
You can support someone without solving every problem.
You can listen without accepting responsibility for the outcome.
You can also expect the other person to take an interest in your experiences.
For some people, this is harder than learning to say no.
It involves changing the way they understand their place within a relationship.
Establishing a boundary does not guarantee immediate relief
People sometimes expect that ending an emotionally harmful relationship will immediately restore their well-being.
Real emotional responses are often more complicated.
You may experience relief and sadness at the same time.
You may believe that separation was necessary and still miss the person.
You may feel psychologically calmer while continuing to have trouble sleeping or concentrating.
These experiences are not inherently contradictory.
Ending an important relationship changes routines, expectations and the future a person imagined.
Adaptation can take time, even when the decision was considered and deliberate.
For someone who has built much of their identity around helping others, another question may emerge.
Who am I when nobody needs rescuing?
Not everyone will experience this difficulty.
For those who do, it may open an important area of work involving identity, belonging, personal values and emotional intimacy.
Nor should it be assumed that recovery requires renewed contact with the former partner.
Sometimes repeatedly seeking explanations becomes another expression of the same pattern.
A person continues trying to change someone else’s behaviour instead of developing influence over their own decisions and safety.
How can you tell whether psychotherapy is helping?
Progress does not necessarily mean that all uncomfortable emotions disappear.
More meaningful signs may be visible in ordinary situations.
Perhaps you begin recognising exhaustion earlier.
You become able to refuse requests without prolonged justifications.
You notice another person’s unhappiness without immediately treating it as a problem you must solve.
You may become more comfortable communicating your needs or tolerating uncertainty in relationships.
Learning to ask for help may also represent significant progress.
For someone who has spent years supporting everyone else, recognising their own need for care can be a major change.
However, improvements in bodily symptoms should not be the sole measure of psychological progress.
If those symptoms arise from an undiagnosed physical condition, they may require separate medical treatment.
Similarly, if abdominal discomfort or severe fatigue persists despite improvements in emotional well-being, the medical explanation should be reconsidered.
Psychotherapy may help someone manage stress, understand emotional reactions and change behaviour.
It cannot replace appropriate medical diagnosis and treatment.
What would I prioritise for the reader?
I would not attempt to resolve the entire relationship history in a single conversation.
First, I would take the physical symptoms seriously.
Severe abdominal pain, vomiting, diarrhoea and substantial sudden weakness provide sufficient reason to seek medical assessment.
At the same time, I would consider finding a psychotherapist experienced in working with entrenched relationship patterns, emotional awareness and behavioural change.
Schema therapy would be one reasonable option to explore.
CBT or ACT could also be appropriate depending on the clinical assessment, the reader’s goals and the professional’s experience.
I would not make identifying the former partner’s intentions, attachment style or personality my immediate priority.
Nor would I attempt to determine the exact psychological role of her mother from a single account.
These questions might matter to the reader, but they may not be the most productive starting point.
I would be more interested in understanding why he remained in an exhausting situation, what made it difficult to establish boundaries sooner, and how similar patterns might be recognised in future relationships.
I would also want to explore whether rest has become something he permits himself only after reaching the point of complete exhaustion.
For someone who has learned to function primarily through obligation, learning to rest without guilt may be an important therapeutic goal.
Yet recovery should not become another task that must be completed perfectly.
You do not need to evaluate your energy level every day to prove that you are getting better.
You do not have to demonstrate that you are processing the separation correctly.
Nor do you need to find immediate answers to every question about your past.
What matters is creating the conditions in which physical health, emotional stability and a sustainable sense of personal agency can gradually improve.
The most important question may not be about the former partner
We could spend a long time analysing the former partner’s behaviour, the weeks of silence, the role of her mother and the circumstances surrounding the end of the relationship.
But another question interests me more.
What leads someone to devote so much energy to understanding everybody else while treating their own suffering as something they simply have to endure?
I do not know the reader’s complete history, and I would not attempt to diagnose him from a single message.
There is, however, a useful direction for reflection.
If much of your sense of personal worth has depended on your ability to help, you may need to discover that you still matter when you are not solving anything.
You do not have to be indispensable to deserve closeness.
You do not have to reach the limits of physical exhaustion before allowing yourself to rest.
And when pain, illness or significant weakness appears, you should not have to prove that your suffering is serious enough to justify asking for help.
My answer to the reader therefore has two parts. First, the physical symptoms require medical assessment. Second, psychotherapy may help address persistent patterns of excessive responsibility, emotional regulation, awareness of personal needs and the development of healthier boundaries.
One important achievement in changing a rescuer pattern may be learning that another person’s difficulty is not automatically an instruction to take action.
If you recognise similar patterns in your life and would like help understanding your circumstances, you can book an online psychological consultation or contact me through WhatsApp. We can explore your main concerns and identify appropriate next steps.
Read also
Dlaczego tęsknimy za tymi, którzy nas skrzywdzili?
In Polish. An article about attachment, rejection and the emotional difficulty of moving on from painful relationships.
Ghosting. Kiedy ktoś znika bez słowa
In Polish. An article exploring withdrawal of communication and the emotional consequences of unexplained relationship endings.
Robert J Błaszczyk
Psychologist · psychotraumatology practitioner · journalist · psychoeducator
I provide online psychological consultations and consultations focused on the psychological impact of traumatic experiences. I help people make sense of stress, emotional overload, relationship difficulties and the effects of distressing experiences, and identify possible next steps.
My work draws on psychoeducation, functional behavioural analysis, motivational interviewing, and elements of cognitive behavioural and solution-focused approaches. I adapt the approach to the person’s circumstances, needs and the purpose of the consultation.
I combine my background in psychology and psychotraumatology, including suicidology, with my experience as a journalist, coach, lecturer and communication specialist. Through Psycholog.CLICK, I turn psychological knowledge into accessible articles and practical guidance.
You do not need to have a name for your difficulty. We can start with what you are finding hard.
Book a consultation via ZnanyLekarz
Contact number +48 790 404 404. Please confirm consultation language options when booking.
Psycholog.CLICK. Psychological support when life becomes overwhelming
For a long time, you may have been the person everyone relied upon.
You solve problems, support loved ones and find ways to keep going under pressure. But sometimes, concentrating on everybody else’s needs means losing sight of your own exhaustion.
A difficult relationship, chronic stress, guilt after setting boundaries or a persistent feeling of responsibility for other people’s emotions may be reasons to seek professional psychological support.
I am Robert J Błaszczyk, a psychologist and psychotraumatology practitioner providing online consultations for adults.
I help people explore emotional and relationship difficulties, recognise recurring patterns of behaviour and identify realistic next steps.
My approach draws on psychoeducation, functional behavioural analysis, motivational interviewing and elements of cognitive behavioural and solution-focused methods.
A psychological consultation may also help you consider whether psychotherapy or another form of specialist support would be appropriate for your needs.
You do not need to arrive with a diagnosis, a carefully prepared explanation or a complete account of your life.
You can begin with whatever is most difficult right now.
Robert J Błaszczyk
Psychologist · psychotraumatology practitioner · journalist · psychoeducator
Contact and websites
- Book a consultation via ZnanyLekarz
- General email · erben.pl@gmail.com
- Psycholog.CLICK
- Psychoedukacja.ORG
- CBSP.PRO
- TikTok · @psycholog.click
- Facebook · Psycholog.CLICK
- ERBEN.PL
- Reporter.re
- 1244.yt
- Publications and products · Naffy
Please confirm available consultation languages before booking.
Bibliografia i inspiracje
Dariotis, J. K., Chen, F. R., Park, Y. R., Nowak, M. K., French, K. M., & Codamon, A. M. (2023). Parentification vulnerability, reactivity, resilience, and thriving: A mixed methods systematic literature review. International Journal of Environmental Research and Public Health, 20(13), 6197.
Dubey, A., Kumar, R., Srivastava, A., Tamarana, R., Yadav, A., Sharma, V., & Saini, S. S. (2026). Antecedents and consequences of silent treatment in close adult relationships: A systematic review. Frontiers in Psychology, 17, 1659694.
Löwe, B., Toussaint, A., Rosmalen, J. G. M., Huang, W.-L., Burton, C., Weigel, A., Levenson, J. L., & Henningsen, P. (2024). Persistent physical symptoms: Definition, genesis, and management. The Lancet, 403(10444), 2649-2662.
Maas Genannt Bermpohl, F., & Martin, A. (2025). Efficacy of cognitive behavioral therapy and acceptance- and mindfulness-based treatments in adults with bodily distress: A network meta-analysis. Psychotherapy and Psychosomatics, 94(3), 207-224.
Macri, J. A., & Rogge, R. D. (2024). Examining domains of psychological flexibility and inflexibility as treatment mechanisms in acceptance and commitment therapy: A comprehensive systematic and meta-analytic review. Clinical Psychology Review, 110, 102432.
Meerschaert, K. A., & Chiu, I. M. (2025). The gut-brain axis and pain signalling mechanisms in the gastrointestinal tract. Nature Reviews Gastroenterology & Hepatology, 22, 206-221.
National Health Service. (b.d.). Diarrhoea and vomiting.
National Institute for Health and Care Excellence. (2018). Post-traumatic stress disorder. NICE guideline NG116.
Pilkington, P. D., Karantzas, G. C., Faustino, B., & Pizarro-Campagna, E. (2024). Early maladaptive schemas, emotion regulation difficulties and alexithymia: A systematic review and meta-analysis. Clinical Psychology & Psychotherapy, 31(1), e2914.
Weinstein, N., Nguyen, T.-V., Adams, M., & Knee, C. R. (2024). Intimate sounds of silence: Its motives and consequences in romantic relationships. Motivation and Emotion, 48, 295-320.
Share this content:




Opublikuj komentarz