Majówka bez presji
Czy długi weekend majowy pomaga odpocząć, czy przeszkadza w pracy?
Długi weekend majowy w Polsce ma w sobie coś z narodowego eksperymentu psychologicznego. Jedni pakują walizki, jakby od trzech dni wolnego zależał sens życia. Drudzy zostają w domu i mają poczucie, że coś tracą, bo wszyscy gdzieś jadą, lecą, grillują, zwiedzają, nagrywają rolki, meldują się w górach albo nad morzem. Są też tacy, którzy chcieliby odpocząć, ale w głowie nadal słyszą powiadomienia z pracy, niedokończone sprawy, maile, telefony, zaległości i ten wewnętrzny głos, „właściwie mógłbym coś nadrobić”.
Piszę ten tekst jako psycholog, były dziennikarz i pasjonat psychoedukacji. Interesuje mnie nie tylko to, czy majówka jest przyjemna. Bardziej interesuje mnie pytanie, czy długi weekend naprawdę regeneruje psychikę, czy czasem staje się kolejnym zadaniem do wykonania? Bo współczesny człowiek potrafi zrobić projekt nawet z odpoczynku. Plan, trasa, hotel, zdjęcia, filmiki, harmonogram atrakcji, lista miejsc, recenzje restauracji i powrót o północy, żeby „nie zmarnować ani minuty”. Tyle że psychika nie zawsze odpoczywa wtedy, kiedy kalendarz pokazuje dzień wolny.
Badania nad urlopami, weekendami, regeneracją po pracy i aktywnością w czasie wolnym pokazują, że wolne działa najlepiej nie wtedy, gdy jest spektakularne, ale wtedy, gdy pozwala odbudować zasoby. Chodzi o uwagę, sen, energię emocjonalną, poczucie wpływu, relacje i możliwość mentalnego odłączenia się od pracy. Metaanaliza badań nad urlopami wskazuje, że wakacje poprawiają zdrowie i dobrostan, ale ten efekt często szybko słabnie po powrocie do pracy. Innymi słowy. Wolne pomaga, lecz nie jest magiczną tabletką, którą połykamy raz na kilka miesięcy i nagle jesteśmy psychicznie odnowieni jak telefon po wymianie baterii.
Długi weekend jako mały urlop
Długi weekend majowy warto traktować jak mały urlop. Nie jak zawody w wykorzystaniu czasu. To ważna różnica. Mały urlop ma dawać oddech, zmianę rytmu i poczucie, że przez chwilę nie jestem tylko pracownikiem, rodzicem, wykonawcą zadań, kierowcą rodzinnej logistyki albo administratorem własnego życia. Projekt logistyczny często robi coś przeciwnego. Niby człowiek jedzie odpocząć, ale już od rana walczy z korkami, szuka parkingu, sprawdza pogodę, pilnuje rezerwacji, odbiera telefony, robi zdjęcia, porównuje się z innymi i wraca bardziej zmęczony niż przed wyjazdem.
To nie znaczy, że podróże są złe. Zmiana otoczenia może być bardzo regenerująca. Problem zaczyna się wtedy, gdy podróż nie służy odpoczynkowi, tylko staje się dowodem, że „dobrze wykorzystałem wolne”. Psychologia odpoczynku nie mówi, leć jak najdalej. Mówi raczej, odłącz się, prześpij, poruszaj się, spotkaj się z ludźmi, zrób coś przyjemnego albo sensownego, poczuj, że masz wybór.
Badania nad regeneracją po pracy wskazują, że kluczowe znaczenie ma psychological detachment, czyli psychiczne odłączenie od pracy. Nie chodzi wyłącznie o to, że nie otwieram służbowego maila. Chodzi o stan, w którym moja głowa przestaje obracać zadania, konflikty, terminy, zaległości i rozmowy, które jeszcze we mnie pracują. Model stres, odłączenie Sonnentag i Fritz pokazuje, że stres zawodowy bardziej szkodzi wtedy, gdy człowiek nie potrafi mentalnie wyjść z pracy po pracy.
Dlatego długi weekend może pomóc w pracy, jeśli naprawdę pozwala się z niej wyłączyć. Może też przeszkadzać, jeśli staje się tylko formalną przerwą, podczas której ciało siedzi przy grillu, a mózg nadal siedzi na zebraniu.
Co daje psychice wolne?
Wolne daje przede wszystkim możliwość odbudowy zasobów. W psychologii pracy i zdrowia zasoby można rozumieć bardzo konkretnie: energia, uwaga, zdolność regulacji emocji, cierpliwość, sen, poczucie wpływu, motywacja, relacje, ciało. Praca, nawet lubiana, te zasoby zużywa. Trudne relacje, presja czasu, odpowiedzialność, nadmiar bodźców i ciągła dostępność potrafią działać jak małe, codzienne przecieki w baku psychicznym.
Długi weekend daje szansę, żeby te przecieki na chwilę zatkać. Pierwszym mechanizmem jest odłączenie. Gdy człowiek przestaje myśleć o zadaniach, jego układ nerwowy dostaje informację. Teraz nie muszę rozwiązywać problemu, odpowiadać, przewidywać, walczyć, udowadniać. To brzmi prosto, ale dla wielu osób jest trudne. Szczególnie wtedy, gdy praca weszła do telefonu, a telefon wszedł do łóżka, kuchni, samochodu, lasu i na leżak.
Drugim mechanizmem jest sen. Nie da się porządnie regenerować bez snu, choć wielu ludzi próbuje. W długi weekend często chcemy nadrobić wszystko, spotkania, zaległe seriale, wyjazd, życie towarzyskie, porządki, rodzinę, ruch i jeszcze trochę wolności. Organizm patrzy na to z powątpiewaniem, bo dla mózgu sen nie jest luksusem, tylko podstawową formą porządkowania układu nerwowego. Badanie de Bloom, Geurts i Kompier dotyczące efektów urlopu wskazuje, że aktywności, doświadczenia urlopowe oraz sen mają znaczenie dla zdrowia i dobrostanu pracowników.
Trzecim mechanizmem jest odzyskanie kontroli nad czasem. To jeden z najpiękniejszych aspektów wolnego. Nie muszę zaczynać dnia od czyichś oczekiwań. Mogę zjeść wolniej, iść na spacer, położyć się wcześniej, zadzwonić do kogoś bliskiego, posiedzieć bez celu, ugotować coś dobrego albo pojechać za miasto. Wolność psychologiczna nie polega tylko na braku obowiązków. Polega na tym, że przez chwilę ja decyduję, w jakim rytmie oddycham.
Czwartym mechanizmem są relacje. Czas wolny lepiej działa na dobrostan, gdy łączy się z poczuciem bliskości, sensu albo zaangażowania. Metaanaliza Kuykendall, Tay i Ng pokazuje związek między zaangażowaniem w czas wolny a wyższym dobrostanem subiektywnym. Nie chodzi zatem wyłącznie o ilość wolnego czasu. Liczy się jego jakość.
Majówka a mózg, bo uwaga też potrzebuje wakacji
Nasza uwaga jest przeciążana dużo częściej, niż chcemy przyznać. Praca, komunikatory, wiadomości, media społecznościowe, powiadomienia, konflikty, polityka, reklamy, presja porównywania się i ciągła zmiana bodźców powodują, że mózg funkcjonuje w trybie zadaniowym. Długi weekend może być dla uwagi czymś w rodzaju miękkiego restartu, ale tylko wtedy, gdy nie zamienimy go w kolejne pasmo bodźców.
Tutaj ważna jest teoria odnowy uwagi, czyli Attention Restoration Theory. Stephen Kaplan pisał o tym, że uwaga kierowana, potrzebna do skupienia i wykonywania zadań, ulega zmęczeniu. Natura jest szczególnie bogata w warunki sprzyjające regeneracji, bo angażuje uwagę w sposób łagodny, niewymuszony i mniej eksploatujący.
Dlatego spacer po lesie, spokojne siedzenie nad wodą, patrzenie na zieleń, jazda rowerem po znanej trasie albo zwykłe wyjście do parku mogą być psychologicznie skuteczniejsze niż dzień w galerii handlowej, lotniskowym zamieszaniu lub nieustannym przewijaniu telefonu. Mózg nie odpoczywa od bodźców dzięki jeszcze większej liczbie bodźców. Czasem odpoczywa dzięki temu, że wreszcie nie musi niczego udowadniać.
Nie oznacza to, że każdy musi uciekać do lasu. Jednemu pomoże natura, drugiemu spokojne gotowanie, trzeciemu rozmowa, czwartemu rower, piątemu książka, szóstemu majsterkowanie. Najważniejsze pytanie brzmi, po tej aktywności czuję się bardziej obecny czy bardziej rozbity?
Czy długi weekend pomaga potem lepiej pracować?
Tak, może pomagać. Odpoczęty człowiek zwykle ma większą cierpliwość, lepszą koncentrację, więcej elastyczności poznawczej i niższy poziom napięcia. Regeneracja po pracy jest ważnym czynnikiem dobrostanu pracowników, a badania nad recovery pokazują, że odpoczynek nie jest dodatkiem do pracy, lecz warunkiem jej długoterminowej jakości. Sonnentag, Venz i Casper podkreślają różnicę między regeneracją jako procesem a regeneracją jako wynikiem. To znaczy, że nie wystarczy mieć wolne. Trzeba jeszcze przeżyć je w sposób, który rzeczywiście odbudowuje siły.
Długi weekend może poprawić powrót do pracy, jeśli daje trzy rzeczy. Są to psychiczne odłączenie, realny sen i poczucie domknięcia. Człowiek, który przez trzy dni choć trochę przestał być „ciągle dostępny”, często wraca z większym dystansem. Problemy nie znikają, ale przestają zajmować całą scenę psychiczną. To trochę tak, jakby w teatrze głowy wreszcie zgasły reflektory skierowane tylko na pracę.
Majówka może jednak przeszkadzać w pracy, jeśli zostawia po sobie chaos. Powrót o północy, niedospanie, alkohol, przejedzenie, przebodźcowanie, kłótnie rodzinne, korki, rozpakowywanie o pierwszej w nocy i poniedziałkowy poranek zaczęty od paniki to nie regeneracja, tylko zmiana rodzaju obciążenia. Wtedy człowiek wraca nie wypoczęty, ale „przemielony”. Formalnie był wolny, psychologicznie nadal walczył.
Właśnie dlatego ostatni dzień długiego weekendu jest tak ważny. Nie powinien być dniem zemsty na kalendarzu. Dobrze, gdy zawiera łagodne przygotowanie do powrotu. Sprawdzenie podstawowych spraw, ubranie, posiłek, krótki plan poniedziałku, wcześniejszy sen. Reszta dnia nadal powinna należeć do wolnego. Inaczej robimy z niedzieli drugi etat.
Trzy dni wolnego: psychologiczny scenariusz dobrej majówki
Gdybym miał ułożyć długi weekend zgodnie z badaniami i praktyką psychologiczną, zaproponowałbym prosty rytm. Pierwszy dzień zejście z obrotów, drugi dzień aktywna przyjemność, trzeci dzień łagodne domknięcie.
Pierwszy dzień powinien pomóc wyjść z trybu pracy. Nie warto zaczynać od biegu przez lotnisko, korków od świtu i nerwowego dopinania planu. Lepiej dać sobie kilka godzin bez produktywności. Sen, spacer, spokojne jedzenie, ograniczenie telefonu, brak maili, mało ekranów. To nie jest lenistwo. To przejście układu nerwowego z trybu „muszę” do trybu „mogę”.
Drugi dzień może być dniem aktywnej przyjemności. Tu dobrze działa ruch, natura, relacje, nowość albo mała przygoda. Góry, rower, jezioro, las, zwiedzanie bez pośpiechu, wspólne gotowanie, koncert, taniec, praca w ogrodzie, wycieczka z psem, spotkanie z przyjaciółmi. Metaanaliza Wiese, Kuykendall i Tay wskazuje, że aktywność fizyczna w czasie wolnym wiąże się dodatnio z dobrostanem subiektywnym. Nie trzeba robić z majówki obozu sportowego. Wystarczy ruch wykonywany dla przyjemności.
Trzeci dzień powinien chronić efekt regeneracji. To dzień bufora. Nie wracam o północy, nie nadrabiam całego życia, nie otwieram piętnastu zaległych spraw naraz. Krótkie przygotowanie do poniedziałku może obniżyć napięcie, ale nie powinno zjeść całego dnia. Dobra majówka kończy się tak, żeby człowiek następnego ranka nie miał wrażenia, że potrzebuje urlopu po urlopie.
Tu zamieszczam link do TikToka i mojego filmu, bo nie musisz odpoczywać na siłę
Bardzo ważne. Nie musisz odpoczywać na siłę. To zdanie brzmi przewrotnie, ale jest potrzebne. W naszych czasach nawet odpoczynek został wciągnięty w kulturę presji. Masz odpoczywać pięknie, zdrowo, aktywnie, świadomie, z widokiem, z relacją, z opisem, z uśmiechem i najlepiej tak, żeby inni zobaczyli, że odpoczywasz poprawnie. To jest absurd ubrany w filtr.
Odpoczynek nie musi wyglądać jak reklama. Nie musi być fotogeniczny, nie musi być egzotyczny. Nie musi mieć planu, i nie musi być opowiedziany światu. Może być zwyczajny: sen, herbata, spacer, rower, książka, pies, obiad z kimś bliskim, godzina patrzenia w okno, naprawienie czegoś w domu, rozmowa bez pośpiechu albo samotność, która nie jest ucieczką, tylko powrotem do siebie.
Psychologia nie mówi, że każdy człowiek odpoczywa tak samo. Dla jednej osoby relacje są źródłem energii, dla innej po tygodniu pracy najlepszym lekarstwem będzie ograniczenie kontaktów. Ktoś potrzebuje przygody, ktoś porządku, ktoś ruchu, ktoś bezruchu. Błąd zaczyna się wtedy, gdy porównujemy własną regenerację z cudzym spektaklem.
Model DRAMMA, często przywoływany w kontekście czasu wolnego i dobrostanu, podpowiada, że dobry odpoczynek może zawierać odłączenie, relaks, autonomię, poczucie rozwoju lub sprawności, sens i więź. Nie każdy weekend musi mieć wszystkie elementy naraz. Wystarczy, że niektóre z nich pojawią się w Twoim rytmie. Newman, Tay i Diener opisują psychologiczne mechanizmy łączące czas wolny z dobrostanem, w tym odłączenie, autonomię, mistrzostwo, sens i przynależność.
Odpoczynek jako kolejny obowiązek
Największym wrogiem długiego weekendu jest optymalizowanie odpoczynku do granic absurdu. Chcemy mieć najlepszy plan, najlepszą trasę, najlepszy hotel, najlepszą pogodę, najlepsze zdjęcia, najlepszy grill, najlepsze wspomnienia i najlepsze poczucie, że wszystko się udało. Problem polega na tym, że psychika nie regeneruje się w atmosferze testu.
Długi weekend zaczyna przeszkadzać, gdy staje się kolejną areną porównań. Ktoś jest w Rzymie, ktoś w Barcelonie, ktoś na Mazurach, ktoś wrzuca zdjęcie śniadania z widokiem, ktoś pokazuje ognisko, ktoś rower, ktoś hotel, ktoś zachód słońca. Nagle człowiek, który siedzi w domu i naprawdę potrzebuje spokoju, zaczyna czuć, że przegrywa majówkę. To jest jeden z bardziej podstępnych mechanizmów współczesnej kultury. Nawet odpoczynek można komuś obrzydzić przez porównanie. Warto uważać także na pracowanie „tylko chwilę”. Tylko sprawdzę maila, tlko odpiszę zerknę. Tylkoprzygotuję plik. Tylko pomyślę o poniedziałku. Każde „tylko” może wyglądać niewinnie, ale dla mózgu bywa sygnałem, że praca nadal ma prawo wejść w każdą przestrzeń. Odłączenie wymaga granicy. Czasem bardzo prostej, przez te trzy godziny nie sprawdzam poczty. Dziś nie otwieram komunikatora. Telefon zostaje w drugim pokoju. Nie omawiam pracy przy kolacji.
Kolejną pułapką jest niedobór snu. Majówka bywa traktowana jako czas nadrabiania życia, a nie regeneracji. Tylko że organizm nie negocjuje z naszym entuzjazmem. Gdy śpimy za mało, rośnie drażliwość, spada koncentracja, obniża się tolerancja na frustrację. Wtedy nawet piękne miejsce może stać się tłem do kłótni o parking, rachunek albo to, kto miał spakować ładowarkę.
Za mało wolnego szkodzi, ale za dużo pustego czasu też nie zawsze pomaga
Ciekawym wątkiem jest to, że samo „więcej czasu wolnego” nie gwarantuje szczęścia. Badanie Sharif, Mogilner i Hershfield pokazało, że zarówno zbyt mało, jak i zbyt dużo czasu swobodnego może wiązać się z niższym dobrostanem subiektywnym. Gdy czasu jest za mało, pojawia się stres. Gdy jest go bardzo dużo i brakuje mu sensu lub struktury, może pojawiać się poczucie bezproduktywności.
To bardzo pasuje do majówki. Trzy dni wolnego są świetną okazją, ale potrzebują lekkiej struktury. Nie chodzi o sztywny harmonogram. Raczej o kilka kotwic, czyli o sen, jeden spacer, jedno spotkanie, jedna przyjemność, jedna rzecz, która daje poczucie sensu. Taka struktura działa jak mapa narysowana ołówkiem. Pomaga, ale nie więzi.
Jeśli ktoś jest bardzo zmęczony, pierwszy dzień może być niemal pusty. To nie jest błąd. Gdy organizm długo funkcjonował na wysokich obrotach, odpoczynek pasywny bywa konieczny. Dopiero później pojawia się energia na ruch, ludzi albo aktywność. Warto słuchać ciała, nie tylko ambicji. Ciało często wie wcześniej niż kalendarz, że coś jest za dużo.
Z drugiej strony, trzy dni spędzone wyłącznie w telefonie, bez snu, ruchu, relacji, jedzenia o normalnych porach i kontaktu ze światem mogą nie dać prawdziwej regeneracji. Człowiek niby nic nie robi, ale jego uwaga nadal jest karmiona tysiącem bodźców. To nie odpoczynek, tylko pasywne przeciążenie.
Przyjemność nie jest fanaberią
W polskiej kulturze wciąż czasem traktujemy przyjemność podejrzliwie. Jakby odpoczynek trzeba było uzasadnić, a radość wpisać w kosztorys moralny. Tymczasem badania nad przyjemnymi aktywnościami wolnoczasowymi pokazują, że wiążą się one z lepszym funkcjonowaniem psychicznym i fizycznym. Pressman i współpracownicy badali związek przyjemnych aktywności z dobrostanem psychologicznym i fizycznym, wskazując, że takie aktywności mogą być ważną częścią zdrowego funkcjonowania.
Przyjemność jest elementem higieny psychicznej. Nie każda, nie zawsze i nie bez granic, ale dobrze przeżywana przyjemność reguluje emocje. Może obniżać napięcie, wzmacniać poczucie życia, dawać wspomnienia, budować więź i przypominać, że człowiek nie jest wyłącznie maszyną do zadań.
W majówkę warto więc zapytać siebie prosto. Co da mi prawdziwą przyjemność, a nie tylko wrażenie, że robię coś „jak trzeba”? Może to będzie długa jazda rowerem, może śniadanie bez pośpiechu. A może wyjazd. Może rezygnacja z wyjazdu, może spotkanie z ludźmi. A Może odmowa spotkania, na które nie mam siły. Psychologiczna dojrzałość odpoczynku polega także na tym, że umiem odróżnić własną potrzebę od społecznego scenariusza.
Jak wrócić po majówce, żeby nie zniszczyć efektu wolnego?
Powrót jest częścią odpoczynku. To zdanie warto zapamiętać. Jeżeli kończę długi weekend chaosem, to część regeneracji znika jeszcze przed pierwszym dniem pracy. Dlatego dobrze jest zostawić bufor. Nie planować powrotu na ostatnią możliwą minutę. I nie zaczynać poniedziałku od katastroficznego przeglądu wszystkich zaległości. Nie robić sobie w głowie sądu nad tym, czy majówka była wystarczająco dobra.
Pomaga prosty rytuał powrotu. Krótki plan pierwszego dnia pracy. Wybranie najważniejszego zadania. Przygotowanie ubrania albo rzeczy potrzebnych rano. Wcześniejszy sen. Lekki posiłek. Ograniczenie telefonu wieczorem. To drobiazgi, ale układ nerwowy lubi przewidywalność. Gdy wie, co będzie rano, mniej straszy nas poniedziałkiem.
W pracy po długim weekendzie warto nie oczekiwać od siebie natychmiastowego wejścia na najwyższe obroty. Jeżeli to możliwe, pierwszy dzień powinien mieć charakter rozruchowy. Najpierw sprawy najważniejsze, później mniej istotne. Najpierw orientacja, potem sprint. Człowiek nie jest przełącznikiem. Nie da się jednym kliknięciem przejść z lasu, grilla, podróży albo domowego odpoczynku w pełną wydajność poznawczą.
Dobrze przeżyta majówka nie musi oznaczać, że w poniedziałek obudzimy się jako nowa wersja siebie. Wystarczy, że wrócimy trochę bardziej obecni, mniej napięci, lepiej wyspani i z poczuciem, że mieliśmy przez chwilę wpływ na własny czas.
Praktyczna synteza dla polskiego długiego weekendu
Najlepszy długi weekend to niekoniecznie Barcelona, Rzym, lotnisko, kolejka, zdjęcie i powrót o 23:40. Psychologicznie często lepszy będzie wariant prostszy, jeden dzień spokoju, jeden dzień przygody, jeden dzień łagodnego powrotu. Taki rytm nie wygląda może jak luksusowy folder, ale dla układu nerwowego bywa złotem.
Warto zadbać o sen, ruch, naturę, relacje, brak maili i poczucie, że to ja wybieram rytm. Dobrze też zostawić sobie prawo do zwyczajności. Nie każdy odpoczynek musi być wydarzeniem. A Nie każda przerwa musi być opowieścią. Nie każdy dzień wolny musi być „wykorzystany” w sposób, który da się pokazać innym.
Długi weekend pomaga w odpoczynku wtedy, gdy naprawdę przerywa pętlę pracy, napięcia i ciągłej dostępności. Przeszkadza w pracy wtedy, gdy zamiast regenerować, produkuje dodatkowe zmęczenie: logistyczne, emocjonalne, społeczne i fizyczne. Nie chodzi więc o samą majówkę. Chodzi o sposób jej przeżycia.
Gdybym miał zamknąć ten tekst w jednym zdaniu, powiedziałbym tak: długi weekend nie ma być dowodem, że żyjesz ciekawie, tylko przestrzenią, w której możesz poczuć, że naprawdę żyjesz.
Jeśli chcesz wiedzieć więcej
Jeśli czujesz, że nie umiesz odpoczywać, że praca wchodzi Ci do głowy nawet wtedy, gdy masz wolne, albo że napięcie nie puszcza mimo urlopu, warto potraktować to jako ważny sygnał psychologiczny. Czasem problemem nie jest brak wolnego, lecz przeciążenie, przewlekły stres, trudność w stawianiu granic, perfekcjonizm, lęk przed utratą kontroli albo życie przez długi czas w trybie ciągłej gotowości.
Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zapraszam Cię na sesję psychologiczną. Z uwagi na to, że mam czytelników z różnych miejsc w Polsce i z całego świata, prowadzę również sesje online. Można mnie znaleźć także na portalu ZnanyLekarz.
Robert Jerzy Błaszczyk
Źródła
de Bloom, J., Kompier, M., Geurts, S., De Weerth, C., Taris, T., & Sonnentag, S. (2009). Do we recover from vacation? Meta-analysis of vacation effects on health and well-being. Journal of Occupational Health, 51(1), 13–25. DOI: 10.1539/joh.K8004.
de Bloom, J., Geurts, S. A. E., & Kompier, M. A. J. (2013). Vacation (after-)effects on employee health and well-being, and the role of vacation activities, experiences and sleep. Journal of Happiness Studies, 14, 613–633. DOI: 10.1007/s10902-012-9345-3.
Kaplan, S. (1995). The restorative benefits of nature: Toward an integrative framework. Journal of Environmental Psychology, 15(3), 169–182.
Kuykendall, L., Tay, L., & Ng, V. (2015). Leisure engagement and subjective well-being: A meta-analysis. Psychological Bulletin, 141(2), 364–403.
Newman, D. B., Tay, L., & Diener, E. (2014). Leisure and subjective well-being: A model of psychological mechanisms as mediating factors. Journal of Happiness Studies, 15, 555–578. DOI: 10.1007/s10902-013-9435-x.
Packer, J. (2021). Taking a break: Exploring the restorative benefits of short breaks and vacations. Annals of Tourism Research Empirical Insights, 2(1), 100006.
Pressman, S. D., Matthews, K. A., Cohen, S., Martire, L. M., Scheier, M., Baum, A., & Schulz, R. (2009). Association of enjoyable leisure activities with psychological and physical well-being. Psychosomatic Medicine, 71(7), 725–732. DOI: 10.1097/PSY.0b013e3181ad7978.
Sharif, M. A., Mogilner, C., & Hershfield, H. E. (2021). Having too little or too much time is linked to lower subjective well-being. Journal of Personality and Social Psychology, 121(4), 933–947. DOI: 10.1037/pspp0000391.
Sonnentag, S., & Fritz, C. (2015). Recovery from job stress: The stressor-detachment model as an integrative framework. Journal of Organizational Behavior, 36(S1), S72–S103. DOI: 10.1002/job.1924.
Sonnentag, S., Venz, L., & Casper, A. (2017). Advances in recovery research: What have we learned? What should be done next? Journal of Occupational Health Psychology, 22(3), 365–380.
Wiese, C. W., Kuykendall, L., & Tay, L. (2018). Get active? A meta-analysis of leisure-time physical activity and subjective well-being. The Journal of Positive Psychology, 13(1), 57–66. DOI: 10.1080/17439760.2017.1374436.
Yan, N., de Bloom, J., & Halpenny, E. (2024). Integrative review: Vacations and subjective well-being. Journal of Leisure Research, 55(1), 65–94. DOI: 10.1080/00222216.2023.2193180.
Share this content:



Opublikuj komentarz